Trwa poszukiwanie nowego 007. Licencja na zabijanie, Walther PPK, połączenie siły z inteligencją… Nawet rosyjska prasa zastanawia się, kto zastąpi Daniela Craiga. To sprawa globalna, zatem także nasza. „Bond, James Bond”, wślizgnął się do Polski Ludowej na taśmach VHS. Resztki komuny w głowach agent rozwalał nie ciosami w szczękę, ale garniturami oraz wędlinami na talerzach. Kapitalizm nigdy nie był tak piękny, jak w czasach magnetowidu stojącego na gruzach gospodarki centralnie sterowanej.
Na ogół fikcyjni bohaterowie masowej wyobraźni przemijają z pokoleniami, które ich stworzyły. Kto pamięta Mohorta, kresowego rycerza, pióra Wincentego Pola? Czy młody człowiek dziś zainspiruje się Kmicicem? Tymczasem anglosascy superbohaterowie, jak 007, trwali ponad czasem i przestrzenią.
Bond był lustrem siły brytyjskiej kultury. Zdolności do asymilacji i integracji poprzez fikcję. Owszem, imperium się rozpadało, lecz z poczuciem humoru. W filmie z 1985 r. brytyjski agent otrzymał od władz ZSRR nawet Order Lenina.
To przeszłość. Jeszcze przed brexitem serię przesycała raczej melancholia niż dowcip. W ostatnim odcinku widzowie dotarli do czarnej rozpaczy realizatorów. Główny bohater poległ.
Czytaj więcej
W klasycznym kryminale najważniejsza jest relacja między detektywem a czytelnikiem. Idą ramię w ramię przez całą historię, mają ten sam cel i podąż...
Franz Maurer jako hybryda dwóch agentów – Kuklińskiego i Zacharskiego
Z naszych agentów III RP w popkulturze żaden nie osiągnął statusu sienkiewiczowskich postaci. Ani nawet porucznika Borewicza. Wyobraźnia masowa Polaków pozostaje rozdarta pomiędzy Kuklińskim a Zacharskim. Jeden PRL zdradził, drugi PRL-u bronił. Obaj przekonani, że stoją po słusznej stronie historii. Pasikowski w „Psach”, niczym dr Victor Frankenstein, próbował ich pożenić w postaci Maurera. Bez powodzenia.
Brak polskiego Bonda ujawnia nie tylko cień historii i polaryzację wyobraźni. Ale także ograniczanie aspiracji. Bohaterowie mają być programowo zaściankowi. Nie przyciągać „obcych”. Podobny dylemat mają inne narody Europy Wschodniej. Polsko-ukraiński spór o to, czy w 2026 r. wypada oddziałom nadawać imię UPA, także dotyka problemu, jak ponadnarodowe powinny być wzory osobowe.
Czytaj więcej
Idris Elba odniósł się do wieloletnich spekulacji, według których miał być jednym z kandydatów do przejęcia roli Jamesa Bonda po Danielu Craigu. Ak...
James Bond i patriotyzm rozrywkowy może przegrać z algorytmami
Tymczasem Bond to patriotyzm rozrywkowy. Nawet Roger Moore, skacząc po kłapiących krokodylach, skłaniał do rozważenia hipotezy poświęcenia życia dla kraju. Do przekraczania własnego interesu dla wyższej sprawy. Ostatecznie postać grana przez Craiga, nawet obywając się bez religii, oddaje życie dla kraju i rodziny.
Czytaj więcej
Kultowy agent 007 pojawi się już w marcu 2026 r. Twórcy serii „Hitman” zapowiadają „007 First Light” – opowieść o młodych latach legendarnego agenta.
Aktualnie patriotyzm rozrywkowy może rozbić się nie o Kreml czy „Specter”, ale o algorytm. Przez dekady rodzina Broccoli pilnowała jakości. Obecnie to wielka korporacja ma zadecydować o treści scenariusza i obsadzie. Dostosuje się zatem do widowni, która ulega fragmentacji. Narody składają się z oczu wlepionych w miliardy telefonów. Polska to 38 milionów ekranów. I młodzi podobno nie lubią Bonda. Skoro brak wspólnych bohaterów wyobraźni, pozostaje mobilizacja negatywna. Jednoczy nas wróg. I dlatego po naszych pokoleniach być może nie pozostanie żaden sympatyczny bohater popkultury.