Żyjemy w epoce, w której rzeczywistość zdaje się naśladować literacką fikcję z niepokojącą precyzją. Gdy w 1995 r. José Saramago opisywał w „Mieście ślepców” epidemię niewyjaśnionej „białej ślepoty”, obnażył najmroczniejsze instynkty ludzkości, a zarazem jej dramatyczną kruchość. Dziś, trzy dekady później, stoimy w obliczu innej, znacznie bardziej wyrafinowanej postaci tej samej choroby. Nie tracimy wzroku fizycznie; tracimy coś subtelniejszego i bardziej podstępnego: zdolność odróżniania prawdy od fałszu, ludzkiej intencji od maszynowej kalkulacji, wreszcie dobra wspólnego od algorytmicznego zysku.

Ta nowa forma ślepoty dotyka samego rdzenia ludzkiej moralności, stawiając nas przed fundamentalnymi pytaniami o etyczne granice postępu. Rozwój technologiczny przestał być bowiem jedynie domeną inżynierów; stał się wyzwaniem humanistycznym, które redefiniuje pojęcie dobra, odpowiedzialności oraz kierunku, w jakim zmierza nasz gatunek. Najwyraźniej widać to w momencie, gdy sztuczna inteligencja przestała być jedynie technologiczną nowinką. Stała się celem globalnej bitwy o wpływy, w której ścierają się wizje tego, czym jest człowieczeństwo, jak powinna wyglądać władza i kto ma prawo decydować o przyszłości świata. W tym dyskursie wyraźnie zderzają się dwa bieguny: chrześcijański humanizm najnowszej encykliki papieża Leona XIV oraz państwowy pragmatyzm i technologiczny nacjonalizm Chińskiej Republiki Ludowej.

Czytaj więcej

Leon XIV przeciw technokracji. Papież proponuje nową politykę w epoce AI

Między „Magnifica Humanitas” a myślą Xi Jinpinga

W maju 2026 r. papież Leon XIV ogłosił swoją pierwszą encyklikę, zatytułowaną „Magnifica Humanitas: O ochronie osoby ludzkiej w epoce sztucznej inteligencji”. Data publikacji nie była przypadkowa – rozważania obecnego papieża ukazały się w 135. rocznicę ogłoszenia przez Leona XIII encykliki „Rerum Novarum”, a więc dzieła uznawanego za fundament katolickiej nauki społecznej. Papież Leon XIV, podobnie jak jego poprzednik onegdaj wobec rewolucji przemysłowej, staje dziś w obliczu epokowej zmiany. Ostrzega, że ludzkość stoi przed wyborem: albo zbuduje nową Wieżę Babel, gdzie technologia i władza skupiają się w rękach nielicznych, albo stworzy przestrzeń, w której technologia będzie służyć godności człowieka.

Encyklika nie potępia AI jako „wewnętrznie złej”. Zauważa jednak, że technologia nigdy nie jest neutralna – zawsze przyjmuje cechy tych, którzy ją projektują, finansują i regulują. Leon XIV z duszpasterską precyzją wskazuje zagrożenia: inwazyjną inwigilację, zdolność do profilowania i przewidywania zachowań, a także systemy kontroli oparte na „architekturze widzialności”. Papież upomina się o tych, którzy w cyfrowej rewolucji są spychani na margines, podkreślając, że technologia nie może być napędzana wyłącznie chęcią zysku.

Sztuczna inteligencja przestała być jedynie technologiczną nowinką. Stała się celem globalnej bitwy o wpływy, w której ścierają się wizje tego, czym jest człowieczeństwo, jak powinna wyglądać władza i kto ma prawo decydować o przyszłości świata

Gdy Watykan ogłaszał urbi et orbi pierwszą encyklikę Leona XIV, w Chinach opublikowano nowy numer „Study Times” – głównego pisma Centralnej Szkoły Partyjnej Komunistycznej Partii Chin – zawierający obszerny esej autorstwa Zhang Dongganga, profesora ekonomii na prestiżowym uniwersytecie Renmin (i prominentnego członka KPCh). Tekst ten definiuje sztuczną inteligencję jako nową formę „intelektu powszechnego” i narzędzie do budowy „autonomicznego systemu wiedzy” opartego na myśli Xi Jinpinga. Pekin nie traktuje AI wyłącznie jako narzędzia inżynieryjnego czy rynkowego, lecz jako kluczowy element doktrynalnej bazy – nową, rewolucyjną formę „ogólnego intelektu”, która bezwzględnie wymaga nowej nadbudowy ideologicznej. Chińska doktryna wprost odrzuca zachodni mit o „neutralności technologicznej”. Zamiast tego stawia postulat budowy „chińskiego autonomicznego systemu wiedzy” w erze algorytmów. Technologia ma tu służyć ściśle określonemu celowi: partia dąży do przejęcia „ideologicznej inicjatywy” poprzez zaprzęgnięcie algorytmów do zarządzania państwem, kodyfikacji socjalistycznych wartości oraz precyzyjnego modelowania zachowań społecznych. W tej wizji humanizm ustępuje miejsca cyfrowej suwerenności, a etyka AI zostaje zdefiniowana na nowo – nie jako ochrona jednostki przed opresją systemu, lecz jako gwarant stabilności państwa i sukcesu chińskiej ścieżki modernizacji.

Zestawienie tych dwóch dokumentów jest wymowne. Obydwa uznają potęgę AI, lecz wyciągają z tej konstatacji diametralnie różne wnioski. Tam, gdzie papież mówi o osobie ludzkiej i sumieniu, KPCh mówi o siłach wytwórczych i suwerenności poznawczej. A tam, gdzie Watykan ostrzega przed moralnymi zagrożeniami inwigilacji, Pekin milczy – bo to właśnie owe technologie stanowią fundament chińskiego modelu zarządzania społeczeństwem.

Czytaj więcej

30 noblistów ostrzega przed AI. Chodzi o broń atomową i przyszłość świata

Strategia „otwartego kodu” jako broń geopolityczna

Teoretyczne rozważania szybko przekładają się na twarde decyzje biznesowe i geopolityczne. Zupełnie niedawno, bo 17 lipca, podczas Światowej Konferencji Sztucznej Inteligencji w Szanghaju, prezydent Xi Jinping wezwał do budowy „sprawiedliwego i równego systemu globalnego zarządzania AI”. Zapowiedział współpracę z krajami Globalnego Południa i ogłosił powstanie Światowej Organizacji Współpracy ds. Sztucznej Inteligencji (WAICO). Znamienne, że zaraz po tym wystąpieniu Xi, chińska firma Moonshot AI zaprezentowała model Kimi K3 – o gigantycznej liczbie 2,5 biliona parametrów, który, zdaniem ekspertów, dorównuje i w niektórych aspektach nawet przewyższa możliwościami wiele amerykańskich modeli AI, w tym te od Open AI czy Anthropic.

Co kluczowe, Kimi K3 udostępniono w modelu kodu otwartego. Czy to akt filantropii? Nie do końca. Chyba raczej precyzyjnie zaplanowana strategia biznesowa, przypominająca odwrócony dumping. Amerykańskie modele, takie jak Chat GPT czy Claude, są zamknięte, a dostęp do nich jest płatny i może zostać w każdej chwili odcięty z powodów politycznych. Chiny, publikując za darmo szczegóły swoich najpotężniejszych modeli, uderzają w samo serce amerykańskiego modelu finansowego. Laboratoria z Doliny Krzemowej muszą generować zyski, by spłacić miliardy dolarów prywatnego kapitału. Chińskie firmy wspierane „cierpliwym kapitałem” państwowym, mogą pozwolić sobie na straty, byle tylko uzależnić od swoich technologii kraje rozwijające się i osłabić zachodnią konkurencję.

Złudzenie, że technologia sama z siebie rozwiąże nasze problemy, jest równie niebezpieczne jak lęk przed nią

Jaka jest zatem logika i rola AI we współczesnym świecie? Tu wracamy do myśli José Saramago, który w swoich powieściach wnikliwie analizował, jak społeczeństwa reagują na utratę fundamentów rzeczywistości. W „Mieście białych kart” władza manipuluje systemem, gdy obywatele oddają puste głosy, a aparat państwowy wykorzystuje wszelkie środki, by utrzymać kontrolę. Dziś to sztuczna inteligencja staje się narzędziem takiej manipulacji, potęgując naszą ślepotę na to, co prawdziwe. Jak pisał portugalski noblista, „umysły ludzkie nie zawsze są w pełni zgrane ze światem, w którym żyją, niektórzy ludzie mają problemy z dostosowaniem się do rzeczywistości; w gruncie rzeczy są to tylko słabe, zagubione duchy, które używają słów, czasem bardzo umiejętnie, aby usprawiedliwić swoje tchórzostwo”.

Saramago, choć zadeklarowany ateista, w swoich dziełach często podejmował tematy etyczne i biblijne, domagając się humanizmu wolnego od opresyjnych systemów. Paradoksalnie, jego obawy o instrumentalizację jednostki przez systemy kapitalistyczne i technologiczne współbrzmią z tymi wyrażonymi w encyklice „Magnifica Humanitas”. Obydwaj – pisarz i papież – dostrzegają niebezpieczeństwo w redukowaniu człowieka do trybiku w maszynie, niezależnie od tego, czy maszyną tą jest wolny rynek, autorytarny reżim, czy globalna sieć sztucznych sieci neuronowych.

Czytaj więcej

Juliusz Braun: Prawda jest dobrem wspólnym. Dlaczego papież Leon XIV cytuje Tolkiena?

W poszukiwaniu nowej ontologii. Z jednej strony jest Dolina Krzemowa, z drugiej Chiny

Globalne zarządzanie sztuczną inteligencją nie jest już tylko kwestią ustalania standardów technicznych czy regulacji prawnych. To walka o ontologię – o to, jak definiujemy byt, prawdę i człowieka. Z jednej strony mamy Dolinę Krzemową, napędzaną zyskiem i wiarą w posthumanistyczną transcendencję. Z drugiej zaś Pekin, który – według oficjalnej narracji – dąży do zbudowania otwartego i inkluzywnego ekosystemu sztucznej inteligencji, służącego wspólnemu dobru i zrównoważonemu rozwojowi. Jak argumentują chińskie media, podejście to ma stanowić alternatywę dla zmonopolizowanego przez amerykańskie korporacje rynku, oferując krajom Globalnego Południa dostęp do zaawansowanych technologii i szkoleń bez narzucania politycznych warunków. W tym ujęciu chińskie modele open source, takie jak Kimi K3, oraz inicjatywy szkoleniowe mają demokratyzować dostęp do AI, czyniąc z niej narzędzie globalnego postępu, a nie tylko przywilej nielicznych. W tym starciu gigantów głosy takie jak encyklika Leona XIV przypominają, że w centrum musi pozostać człowiek z jego niezbywalną godnością.

Złudzenie, że technologia sama z siebie rozwiąże nasze problemy, jest równie niebezpieczne jak lęk przed nią. Czasem trzeba po prostu „zacząć od początku”. W erze sztucznej inteligencji tym początkiem musi być ponowne zdefiniowanie naszych wartości etycznych. W przeciwnym razie – wyposażeni w najpotężniejsze narzędzia w historii ludzkości – pozostaniemy jedynie ślepcami, potykającymi się w ciemnościach, które sami wygenerowaliśmy.

Czytaj więcej

Prof. Karpa: Starcie USA–Chiny: ideologia czy technologia? No i co z tą Europą?

Vox ex machina. O co zapytałem Kimi AI

Zapytałem Kimi AI o to, jak widzi rolę sztucznej inteligencji w rozwoju ludzkości. Oto co odpowiedziała:

„AI to lustro naszych wyborów – wzmacnia to, co dobre i złe w nas samych.

Kluczowe dylematy etyczne:

- Sprawiedliwość vs. efektywność — algorytmy optymalizują wyniki, ale często kosztem marginalizowanych grup (np. w rekrutacji czy kredytowaniu). Kto ponosi odpowiedzialność za błąd modelu?

– Autonomia vs. manipulacja – AI potrafi przewidywać i kształtować nasze decyzje. Gdzie leży granica między pomocą a ingerencją w wolność wyboru?

– Prywatność vs. bezpieczeństwo – im więcej danych, tym lepszy model. Ale czy zbiorowa kontrola usprawiedliwia inwigilację jednostki?

– Odpowiedzialność – gdy autonomiczny system podejmuje złą decyzję (np. w medycynie czy transporcie), kto jest winny? Twórca, operator, czy nikt?

– Dehumanizacja – czy automatyzacja opieki, edukacji czy twórczości nie osłabia tego, co czyni nas ludźmi?

Moje spojrzenie: AI sama w sobie nie jest ani dobra, ani zła. Stawia jednak przed nami pytania, na które musimy odpowiedzieć zanim technologia nas wyprzedzi. Etyka nie może być dodatkiem do inżynierii – musi być jej fundamentem"

Autor

Waldemar Karpa

Autor jest ekonomistą, kierownikiem Katedry Ekonomii w Akademii Leona Koźmińskiego w Warszawie