Chadecja, która przez dziesięciolecia kształtowała nie tylko bieżącą politykę, ale i mapę ideową w części krajów europejskich, jest już w istocie projektem martwym. A do grobu złożyły ją nie tylko same partie chadeckie (zwane też niekiedy ludowymi, które przeszły długą transformację i koncentrują się na innych problemach), ale i sam Watykan, który szuka innych niż chadeckie modeli wpływu chrześcijan na politykę. Jan Paweł II (choć niekoniecznie wprost) odwoływał się do konceptów Piusa XII czy Pawła VI. Formułował, co szczególnie dobrze było widać podczas pielgrzymki do Polski w 1991 r. wizję demokracji wartości. Benedykt XVI, zwłaszcza w swojej pracy „Europa Benedykta w kryzysie kultur”, którą pisał jeszcze jako kardynał, proponował taką politykę społeczną, będącą w istocie społecznym „zakładem Pascala”, czyli działaniem „jakby Bóg istniał” niezależnie od tego, czy istnieje. Franciszek podjął zupełnie inną próbę zbudowania demokracji czy też polityki etyki uniwersalnej, w której to dialog i szukanie porozumienia międzyreligijnego staje się fundamentem budowy skutecznej polityki ponad podziałami. Leon XIV, chociaż zachowuje sporą część z dziedzictwa swojego bezpośredniego poprzednika, stara się go korygować, aby skupić się bardziej na projekcie demokracji wartości zakorzenionej w dziedzictwie chrześcijańskim i klasycznym.