Mała dziewczynka w różowej chuście na głowie stoi na biurku pośrodku leśnej chaty. Za jej plecami znajduje się uśmiechnięty niedźwiedź. „Szanowni brytyjscy parlamentarzyści, zaszło straszliwe nieporozumienie” – mówi czterolatka kładąc rękę na sercu. „Nie jesteśmy żadnym soft power, a już zwłaszcza propagandowym narzędziem Kremla” – dodaje z uśmiechem. „Jesteśmy po prostu kreskówką o przyjaźni i wzajemnej trosce. Szczerze” – podkreśla dziewczynka, a niedźwiedź potwierdza jej słowa podnosząc kciuk do góry. Nagle to, co wydawało się ścianą chaty upada jak teatralna dekoracja, a za czterolatką ukazuje się kremlowskie biuro z Władimirem Putinem za biurkiem. „Ups!” – woła dziewczynka i z grymasem na twarzy dodaje: „No cóż, i tak nie przejmowaliśmy się tym zbytnio”. Na koniec pokazuje język. Krótki prześmiewczy filmik stworzony przez rosyjskich internautów wpisuje się w rozgorzały ostatnio spór o bajkę „Masza i niedźwiedź”. Część zachodnich ekspertów i polityków ostrzega, że jest ona narzędziem rosyjskiej soft power (miękkiej siły), pozwalającym w dobie wojny ocieplać wizerunek Rosji. Inni twierdzą, że to przesada, a nawet paranoja. Kto ma rację?