Na pierwszy rzut oka kostka Rubika to mało skomplikowana konstrukcja. Sześć ścian, na każdej dziewięć kwadracików w jednym z sześciu kolorów. Jednak każdy, kto choć raz próbował ją ułożyć, wie, że jeden błędny ruch wystarczy, aby zniweczyć cały wysiłek. Potrzeba wprawy, cierpliwości i uważności do osiągnięcia sukcesu. I chociaż rekord świata w ułożeniu kostki Rubika wynosi mniej niż trzy sekundy i należy do dziewięcioletniego Polaka Teodora Zajdera, to większość osób po kilkunastu minutach niepowodzenia odrzuca zabawkę w kąt i nigdy do niej nie wraca.

Współczesna polityka zagraniczna na pozór również jest prosta i nie wymaga większego namysłu. Reguły dyktuje to państwo, które ma największe zasoby gospodarcze i militarne. Tak przynajmniej postrzega ją Donald Trump. Tymczasem tak jak w przypadku kostki Rubika wystarczą trzy, cztery ruchy, aby poznać skalę trudności, tak kilka nieprzemyślanych działań na arenie międzynarodowej uświadamia złożoność świata.

Czytaj więcej

USA o krok od zbrodni wojennej. Trump grozi atakami na infrastrukturę cywilną

Donald Trump. Strategia szaleńca czy przemyślane działanie?

Trzeba przyznać, że Donald Trump jest wyjątkowo uparty. Niejeden na jego miejscu dałby sobie już spokój i zająłby się czymś innym – w końcu w większości rankingów najbardziej znienawidzonych zabawek, kostka Rubika zajmuje miejsce w pierwszej dziesiątce. Jednak wytrwałość to nie wszystko, a amerykański prezydent popełnia ten sam błąd, co większość z nas. Gdy tylko zauważymy, że kolory nie układają się po naszej myśli, kręcimy ściankami na oślep, licząc na szczęśliwy traf. Każdy, kto próbował tej strategii wie, jak bardzo jest ona zawodna i zamiast sukcesu przeważnie przynosi irytację i złość.

Antagonizowanie sojuszników, grożenie coraz to nowym krajom, wyzywanie przywódców od najgorszych – tak wygląda manewrowanie kostką Rubika bez pomysłu. Niektórzy widzieli w tym chaosie autorskie wcielenie tzw. strategii szaleńca (ang. madman theory), polegającej na sprawianiu wrażenia nieprzewidywalnego i gotowego na wszystko, aby skłonić przeciwników do ustępstw. Ze zmiennym szczęściem stosował ją Richard Nixon w Wietnamie, później próbował jej Ronald Reagan w stosunkach z ZSRR. W obu przypadkach „szaleństwo” było fasadą, za którą stało przemyślane działanie. Nawet jeśli układanie kostki wydawało się bezładne, to ostatecznie pozwalało osiągnąć sukces. Tymczasem trudno oczekiwać, aby działania Donalda Trumpa zakończyły się powodzeniem.

Czytaj więcej

Dr hab. Krzysztof Wasilewski: Na złość Trumpowi odmrozimy sobie uszy

Wojna w Iranie przesłania dotychczasowe sukcesy Trumpa

Mimo to początkowe jego ruchy kostką dawały nadzieję, że uda się ją ułożyć. Amerykańska administracja z powodzeniem przeprowadziła dyplomatyczną ofensywę w subsaharyjskiej Afryce i na Kaukazie. Wynegocjowany przez wysłanników Trumpa pokój w Strefie Gazy od początku wisiał na włosku, ale ku zaskoczeniu wszystkich nadal pozostaje w mocy. Również usunięcie wenezuelskiego satrapy Nicholasa Maduro – choć przypominało XIX-wieczny kolonializm – ustabilizowało sytuację w najbliższym otoczeniu Stanów Zjednoczonych. Podobnie jak uszczelnienie granicy południowej zakończyło utrzymującą się od dziesięcioleci masową nielegalną imigrację do USA.

Jednak za każdym dobrym ruchem kostki następowały dwa błędne, które niweczyły dotychczasowe wysiłki Trumpa. Niezrozumiały konflikt dyplomatyczny i ekonomiczny z Kanadą nadwyrężył amerykańską gospodarkę oraz doprowadził do utraty autorytetu Stanów Zjednoczonych na arenie międzynarodowej. Resztki soft power administracja Trumpa roztrwoniła podczas równie bezsensownego sporu z europejskimi sojusznikami o Grenlandię czy zasady funkcjonowania NATO.

O ile wspomniane ruchy kostką odsuwały szansę na jej poprawne ułożenie, o tyle wygląda na to, że obecny konflikt z Iranem całkowicie ją pogrzebał. Brak konkretnych celów wojny oraz sposobu jej zakończenia, zapowiedzi bombardowań celów cywilnych i cofnięcia Iranu do epoki kamienia łupanego, co oznaczałoby popełnienie zbrodni wojennych – jeden nieprzemyślany ruch prowadzi do kolejnego. Nic dziwnego, że Trump coraz bardziej się irytuje i coraz szybciej manewruje kostką, a w konsekwencji wytrąca sobie wygraną z ręki.

Czytaj więcej

Donald Trump już nie chce Pokojowej Nagrody Nobla? Oto wojny, które wywołał

Xi uważnie przypatruje się działaniom Trumpa i Putina

Można powiedzieć – nie on pierwszy, nie ostatni. Jego poprzednik, Joe Biden, nawet nie zaczął układanki. Barack Obama odłożył ją w połowie drogi. Bardziej wytrwały był George W. Bush, który jednak tak usilnie układał kostkę, że na koniec jego drugiej kadencji niewiele z niej pozostało. Najbliżej sukcesu był Bill Clinton. Udało mu się umocnić pozycję Stanów Zjednoczonych jako jedynego supermocarstwa, a jednocześnie amerykańska soft power nigdy nie była tak silna jak wówczas. Doprowadził do rozszerzenia NATO na Wschód i odwrócił Rosję ku Zachodowi – choć w tym przypadku sukces okazał się krótkotrwały.

Od dłuższego czasu swoją kostkę układa też Władimir Putin. I chociaż wciąż mu wychodzą żółte i niebieskie kwadraty, to wkrótce może wykonać ruch, który przybliży go do ostatecznego zwycięstwa. I jemu, i Trumpowi przygląda się zaś chiński prezydent Xi Jinping, licząc, że ucząc się na błędach tej dwójki, łatwiej będzie mu ułożyć własną kostkę.

Wielu z nas chętnie by zobaczyło, jak Donald Trump przegrywa i rzuca zabawkę w kąt. Problem w tym, że mimo niechęci do amerykańskiego prezydenta i sposobu uprawiania przez niego polityki, nikt inny tej kostki nie podniesie. Z pewnością nie zrobi tego Unia Europejska, która próbuje jednocześnie układać 27 kostek z nadzieją, że złożą się one w jedną spójną całość. Póki to się nie uda, póty lepiej kibicować Trumpowi, nawet z dystansu, niż go drażnić, licząc na jego potknięcie.

„Chcemy stabilnej i dobrze zarządzanej półkuli zachodniej. Chcemy wspierać naszych sojuszników w zachowaniu wolności i bezpieczeństwa Europy. Chcemy zapobiec dominacji innych mocarstw na Bliskim Wschodzie, unikając zarazem wiecznych wojen. Chcemy utrzymać niezrównaną amerykańską soft power” – tak ścianki swojej kostki Rubika określił Donald Trump w Strategii Bezpieczeństwa Narodowego USA. Przed amerykańskim prezydentem jeszcze długa droga do jej ułożenia.

Dr hab. Krzysztof Wasilewski

Dr hab. Krzysztof Wasilewski

Foto: mat. prywatne

Autor

Krzysztof Wasilewski

Dr hab. nauk o polityce i administracji, amerykanista i medioznawca, kierownik Katedry Studiów Regionalnych i Europejskich na Wydziale Humanistycznym Politechniki Koszalińskiej, prorektor ds. kształcenia