Pamiętam z dzieciństwa taki obrazek. Przed kioskiem „Ruch” stoi dziecko i tupiąc nóżkami krzyczy, że chce żołnierzyka (w PRL-u kioski były jednym z niewielu miejsc, gdzie można je było kupić). Troszkę je wtedy rozumiałem, bo sam też chciałem takiego mieć. Wiedziałem jednak, że takie tupanie mogło się dla mnie źle skończyć – solidnym klapsem w tylną część ciała. Cóż, to były czasy, gdy postronni widzowie zamiast bronić malca, potrafiliby jeszcze przyklasnąć „klapsobójczyni”.
Wracając jednak do rzeczonego dziecka. Matka oczywiście żołnierzyka nie kupiła – nie tylko moim rodzicom brakowało czasem pieniędzy na ekstrawagancje. Co robi dziecko? Siada na chodniku przed kioskiem, tupie nadal, tylko już w pozycji siedzącej, co samo w sobie jest osiągnięciem, i krzyczy: „jak nie, to ja tu będę siedział i już!”.
Dziś scenka ta wydaje mi się zabawna. Minęło od tamtej pory sporo czasu. Człowiek wydoroślał. Zarobił. Może kupować żołnierzyki, kiedy dusza zapragnie...
Donald Trump tupie nogami patrząc na pokojową nagrodę Nobla i Grenlandię
Zaraz, zaraz. Z tym dorośleniem to chyba jednak nie do końca tak. Ostatnio ze zdziwieniem obserwuję, jak niemal osiemdziesięcioletni Donald Trump, prezydent Stanów Zjednoczonych Ameryki, a więc – należałoby zakładać – człowiek ze wszech miar poważny, siedzi przed „kioskiem” z pokojowymi nagrodami Nobla i tupie nóżkami, bo też taką chce. A gdy nagrody nie dostaje, strzela focha i „wykrzykuje” do rządu Norwegii (nikt mu chyba nie powiedział, że to nie rząd tego kraju przyznaje tę nagrodę), że skoro mu jej nie dali, to on nie będzie już prezydentem pokoju, tylko zacznie robić wojny. Gdzie zechce, kiedy zechce i na kogo zechce.
Czytaj więcej
Donald Trump w Davos zarysował świat pełen uproszczeń i spiskowych teorii. Kryzys NATO, wojna w U...