Donalda Trumpa nie uważam za dobrego kandydata na prezydenta USA. Podobnie jak Joe Bidena. Jednak w przypadku Trumpa odnoszę wrażenie, że różne argumenty przeciwko jego prezydenturze są co najmniej przesadzone lub zmanipulowane.
Trump nie jest czarnym charakterem, lecz człowiekiem z całą gamą odcieni. To nowojorczyk żyjący w złotej klatce na Piątej Alei, którego wyobrażenie Ameryki mieści się na zatłoczonych ulicach górnego Manhattanu między hotelem Plaza a Times Square. Co go zatem łączy ze zwykłymi ludźmi z uboższych klas? W jaki sposób ten nowojorski markiz dogaduje się z amerykańskim plebejuszem i farmerem? Ogniwem spajającym te dwa światy jest pieniądz.