Michał Szułdrzyński: Jaki jest polityczny stan gry po oświadczeniu Polsatu w sprawie startu Doroty Gawryluk w wyborach prezydenckich?

Po oficjalnym oświadczeniu telewizji Polsat w sprawie startu Doroty Gawryluk w wyborach prezydenckich w 2025 roku wciąż jest w tej sprawie wiele niewiadomych. Ale sytuacja stała się bardziej klarowna: rywalizacja skoncentruje się raczej na politykach. Ostatnie słowo będą mieli Donald Tusk i Jarosław Kaczyński.

Aktualizacja: 19.06.2024 13:13 Publikacja: 17.06.2024 15:40

Dorota Gawryluk

Dorota Gawryluk

Foto: FOTON/PAP

Wtorkowe oświadczenie telewizji Polsat w sprawie startu Doroty Gawryluk w przyszłorocznych wyborach prezydenckich oznacza wejście kampanii wyborczej w kolejną fazę. Ogłoszenie, że dziennikarka nie wystartuje w tych wyborach, może sugerować, że przyszłoroczna rywalizacja raczej odbędzie się w gronie ludzi ze świata polityki. Co nie oznacza, że będą to wyłącznie zawodowi politycy.

Wewnętrzny sondaż PiS: kobieta bez szans na prezydenturę w 2025 roku

Nie będę udawał, że mam w sprawie oświadczenia dotyczącego Doroty Gawryluk jakąś zakulisową wiedzę. Być może telewizja Polsat uznała, że powinna uciąć spekulacje, a dziennikarze powinni relacjonować kampanię wyborczą, a nie w niej startować.

Czytaj więcej

Polsat wydał oświadczenie ws. startu Doroty Gawryluk w wyborach prezydenckich

Być może też sama dziennikarka uznała, że prawdziwe są informacje o badaniach, które miało zlecić Prawo i Sprawiedliwość, a z których ma wynikać, że Polacy uważają, że grozi nam wojna, więc w tej chwili wykluczają, by to kobieta została prezydentem, a zarazem też przecież zwierzchnikiem Sił Zbrojnych RP. Choć to seksistowski przesąd, że w czasie wojny kobieta nie może sprawować najwyższych urzędów (przeczą temu choćby świetne przykłady premierek Finlandii Sanny Marin czy Estonii Kai Kallas), taki jest społeczny fakt: po prostu kobieta w Polsce nie wygrałaby dziś wyborów prezydenckich.

Ale właśnie ten wojenny aspekt może się okazać najważniejszym czynnikiem. Przykład Czech, gdzie prezydentem został Petr Pavel, były szef sztabu i szef komitetu wojskowego NATO, pokazuje, że w grze może pojawić się też jakiś były wojskowy. W Polsce w tym kontekście przewijają się gen. Romuald Andrzejczak czy major Jacek Siewiera, szef BBN, a równocześnie doświadczony lekarz. I nazwiska wojskowych – do momentu rozstrzygnięcia się ostatecznej listy kandydatów – będą się wciąż pojawiać.

Dlaczego ostatnie słowo w sprawie wyborów prezydenckich 2025 będą mieli Donald Tusk i Jarosław Kaczyński?

Ale najważniejsze będą decyzje, które podejmą liderzy partii Donald Tusk i Jarosław Kaczyński. To kandydaci ich ugrupowań mają największe szanse na wygraną w przyszłorocznych wyborach, bo te partie mają zasoby, by zrobić wielką, profesjonalną kampanię wyborczą, co będzie bardzo trudne dla kandydata spoza układu.

Donald Tusk musi ostatecznie zdecydować, czy kandydatem będzie Rafał Trzaskowski i czy jego progresywność (która ostatnio ujawniła się decyzją o zdejmowaniu krzyży w urzędach w Warszawie) nie będzie dla niego obciążeniem w drugiej turze, gdzie, by wygrać, musi przyciągnąć do siebie również umiarkowanie konserwatywne centrum. Czy w sytuacji wojny, gdy Polacy szukają silnego przywódcy, na start nie zdecyduje się jednak sam premier Donald Tusk?

Trudna decyzja też przed jego największym konkurentem Jarosławem Kaczyńskim. W PiS powołano zespół mający wyłonić kandydata, który mógłby wyjść poza twardy, czysto pisowski elektorat i potrafiłby znaleźć nić porozumienia z politycznym centrum. Chodzi więc o kogoś, kto z jednej strony utrzyma mobilizację wiernych wyborców, ale będzie w stanie w drugiej turze pozyskać zwolenników Konfederacji (dlatego coraz mniejsze są szanse Mateusza Morawieckiego), PSL czy nawet bardziej konserwatywnych wyborców Polski 2050. Oczywiście zakładając, że Szymon Hołownia nie dostanie się do drugiej tury, co staje się coraz mniej prawdopodobne, choć nie wiemy wciąż nawet, czy w ogóle ostatecznie wystartuje.

Czytaj więcej

Michał Kolanko: Najważniejszy wybór Kaczyńskiego - czy zdecydują sondaże czy intuicja lidera PiS

Owszem, wciąż w tej układance jest wiele niewiadomych. Ale oświadczenie Polsatu w sprawie Doroty Gawryluk sprawia, że sytuacja staje się choć odrobinę klarowniejsza.

Wtorkowe oświadczenie telewizji Polsat w sprawie startu Doroty Gawryluk w przyszłorocznych wyborach prezydenckich oznacza wejście kampanii wyborczej w kolejną fazę. Ogłoszenie, że dziennikarka nie wystartuje w tych wyborach, może sugerować, że przyszłoroczna rywalizacja raczej odbędzie się w gronie ludzi ze świata polityki. Co nie oznacza, że będą to wyłącznie zawodowi politycy.

Wewnętrzny sondaż PiS: kobieta bez szans na prezydenturę w 2025 roku

Pozostało 90% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Roman Kuźniar: Joe Biden rezygnuje zbyt późno. Druga kadencja Trumpa może być jeszcze gorsza
Materiał Promocyjny
Jak wykorzystać potencjał elektromobilności
Opinie polityczno - społeczne
Paweł Swianiewicz: Coraz mniej samorządu w samorządzie. Czy ta tendencja będzie odwrócona?
Opinie polityczno - społeczne
Marek A. Cichocki: Przyszły kruchy i kosztowny pokój. Donald Trump nie jest całkiem bez racji
Opinie polityczno - społeczne
Andrzej Łomanowski: Jak długo jeszcze będzie trwać wojna na Ukrainie?
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Joe Biden wywraca stolik. I to nie tylko w USA