Roch Zygmunt: Partia Razem musi postawić na samodzielność

Donald Tusk będzie dążył do kompletnej marginalizacji Lewicy, zwłaszcza partii Razem. W końcu jest to polityk, który od zawsze lubił grać podporządkowanymi sobie skrzydłami. Jeśli zatem Adrian Zandberg i spółka chcą, by lewica w Polsce przetrwała, muszą podjąć ku temu poważne kroki, np. stworzyć oddzielne koło poselskie.

Publikacja: 24.10.2023 12:49

Roch Zygmunt: Partia Razem musi postawić na samodzielność

Foto: Fotorzepa/ Jakub Mikulski

8,61 proc. Tyle w wyborach zdobył Komitet Nowej Lewicy. Tej samej lewicy, która rzekomo ma niesamowite poparcie młodych i wystarczy jej tylko chwila, aby przekuć je w realny sukces. Jak widać, nic z tego nie wyszło – i to przy rekordowej frekwencji wśród najmłodszych wyborców. Projekt „liberalnej lewicy”, różniący się jedynie punktowo, a nie fundamentalnie od liberalnej Platformy Obywatelskiej, nie odniósł sukcesu. Lewica zdobyła jeszcze mniej mandatów niż w 2019 roku, niemniej mimo porażki całej formacji relatywny sukces odniosła jednak Partia Razem. Z sześciorga ich posłów nagle zrobiło się siedmioro, zyskali także dwie senatorki.

Zbudować nową lewicę

W obliczu koalicyjnych negocjacji jest to prawda niepopularna, ale warta rozważenia: Partia Razem, o ile ma jeszcze ambicje być alternatywą dla post-SLD-owskiego tworu, musi stworzyć – albo chociaż o tym pomyśleć – oddzielne koło poselskie i spróbować zbudować nową lewicę.

Czytaj więcej

Oświadczenie opozycji: Jest kandydat na premiera

Ktoś powie, że to nierozsądne, bo odbiera to Razem całą sprawczość. Byłby to całkiem trafny argument, jeśli cały klub Lewicy składałby się wyłącznie z przedstawicieli Razem. Problem w tym, że wszyscy lewicowi posłowie i posłanki w tej kadencji nie będą mieli zbyt mocnej karty przetargowej, a co dopiero kilkoro z nich. Gdyby nawet „Razemkom” przypadłby jakiś resort, to raczej o marginalnym znaczeniu. Albo taki, którego nikt inny nie chciał ze względu na wiążące się z nim problemy. Co więcej, Partia Razem w przyszłym rządzie byłaby zmuszona podpisywać się pod antylewicowymi pomysłami, bo kluczowe z punktu widzenia tej partii ministerstwa zapewnie trafią do ludzi o bardzo liberalnych poglądach w stylu Ryszarda Petru. W ten sposób nie tylko zawiedliby swoich wyborców, lecz także straciliby szansę na przyciągnięcie nowych.

Lewica nie troszczy się o klasę ludową

No właśnie, wyborcy. Często w środowiskach intelektualnych bliskich lewej stronie słyszy się, że w tym momencie to liberałowie stanowią wyborczą bazę Lewicy, nie zaś przedstawiciele klasy ludowej. Doprawdy trudno, by było inaczej, skoro ich agenda opiera się głównie na kwestiach obyczajowych, których orędownikiem jest przede wszystkim wielkomiejska klasa średnia.

Lewicy potrzebne jest porządne zaplecze intelektualne, które weźmie pod uwagę także interesy klasy ludowej i jednocześnie wejdzie w konstruktywny dialog z liberałami oraz konserwatystami

Więcej – lewicowe idee np. z zakresu ekonomii są w niewielkim stopniu obecne w mediach. W mainstreamowych telewizjach progresywni ekonomiści są kwiatkiem do kożucha, podobnie jak lewicowi publicyści w działach opinii dużych gazet. Paradoksalnie ze wspólnotowymi pomysłami wychodzą teraz dużo częściej autorzy związani z chadeckim Klubem Jagiellońskim niż ci wyrastający z laickiej lewicy „Gazety Wyborczej”. Nie chodzi jednak o to, by – używając piłkarskiej metafory – punktować jedynie na wyjeździe. Lewicy potrzebne jest porządne zaplecze intelektualne, które weźmie pod uwagę także interesy klasy ludowej i jednocześnie wejdzie w konstruktywny dialog z liberałami oraz konserwatystami.

Donald Tusk będzie dążył do kompletnej marginalizacji lewicy

Przez cztery lata zrobić można naprawdę wiele .Osobny byt w parlamencie da szansę Razem na stworzenie dychotomii między rozmytą przez PO liberalną lewicą a socjaldemokratami z prawdziwego zdarzenia. Żeby było jasne – strategia entryzmu, którą dotąd stosowali, przyniosła im wiele dobrego. Przede wszystkim umożliwiła im zaistnienie w życiu politycznymi, nie tylko w klubach dyskusyjnych.

Czytaj więcej

Michał Płociński: Magdalena Biejat i Adrian Zandberg mogą dziś otwierać szampany. Razem zdominowało Lewicę

Nie ulega wątpliwości, że Donald Tusk będzie dążył do kompletnej marginalizacji lewicy, zwłaszcza „Razemków”. W końcu jest to polityk, który od zawsze lubił grać podporządkowanymi sobie skrzydłami. Jeśli zatem Adrian Zandberg, Magdalena Biejat i spółka chcą, by niekoncesjonowana lewica w Polsce przetrwała, muszą podjąć ku temu poważne kroki. Jak nie teraz, to kiedy?

Autor

Roch Zygmunt

Autor jest młodym publicystą, studentem politologii Uniwersytetu Jagiellońskiego

8,61 proc. Tyle w wyborach zdobył Komitet Nowej Lewicy. Tej samej lewicy, która rzekomo ma niesamowite poparcie młodych i wystarczy jej tylko chwila, aby przekuć je w realny sukces. Jak widać, nic z tego nie wyszło – i to przy rekordowej frekwencji wśród najmłodszych wyborców. Projekt „liberalnej lewicy”, różniący się jedynie punktowo, a nie fundamentalnie od liberalnej Platformy Obywatelskiej, nie odniósł sukcesu. Lewica zdobyła jeszcze mniej mandatów niż w 2019 roku, niemniej mimo porażki całej formacji relatywny sukces odniosła jednak Partia Razem. Z sześciorga ich posłów nagle zrobiło się siedmioro, zyskali także dwie senatorki.

Pozostało 86% artykułu
2 / 3
artykułów
Czytaj dalej. Subskrybuj
Opinie polityczno - społeczne
Joanna Ćwiek-Świdecka: Czym różni się Jarosław Kaczyński od Janusza Korczaka?
felietony
Gambit Emmanuela Macrona i polskie karpie cieszące się na Wigilię
Opinie polityczno - społeczne
Daniel Jankowski: W upamiętnianiu powstania warszawskiego nie chodzi o spieranie się, czy było warto
Opinie polityczno - społeczne
Marek Kozubal: Rzeź wołyńska w naszych głowach
Materiał Promocyjny
Mazda CX-5 – wszystko, co dobre, ma swój koniec
Opinie polityczno - społeczne
Przemysław Prekiel: Dla Ukraińców nigdy nie było dobrego czasu, by uczcić ofiary Wołynia
Materiał Promocyjny
Branża bankowa gorszy okres ma za sobą