Deklaracja Trumpa była finałem zamieszania dotyczącego liczebności wojsk USA w Polsce. Wątpliwości co do tego, czy Stany Zjednoczone nie zredukują obecności wojskowej w naszym kraju pojawiły się 13 maja, gdy amerykańskie media wojskowe – „Army Times”, „Stars & Stripes”, „Military Times” – podały informację, że USA nagle wstrzymują rotację na flankę wschodnią, w tym m.in. do Polski, 4 tysięcy żołnierzy 2. Pancernej Brygadowej Grupy Bojowej z 1. Dywizji Kawalerii USA. Decyzja była o tyle zaskakująca, że rotacja części tych sił już się zaczęła. 1 maja żołnierze, którzy mieli wyjechać do naszej części Europy, wzięli nawet udział w uroczystości zwinięcia sztandarów jednostki w Fort Hood w Teksasie. A po kilkunastu dniach – jak pisały amerykańskie media wojskowe – zaczęli informować członków swoich rodzin o zmianie planów co do ich najbliższej przyszłości.
Żołnierze USA w Polsce. Rząd i prezydent podjęli działania dyplomatyczne
Tuż po pojawieniu się tej informacji wicepremier i minister obrony narodowej Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał z prezydentem Karolem Nawrockim. Publicznie zapewniał też, że cała sprawa nie dotyczy Polski, a jest jedynie związana ze „zmianą obecności części sił zbrojnych USA w Europie”. Z kolei wiceminister obrony Cezary Tomczyk oświadczył, że decyzja dotyczy Niemiec. Wcześniej bowiem Pentagon poinformował o zredukowaniu obecności wojskowej USA w Niemczech o 5 tysięcy żołnierzy w perspektywie najbliższych miesięcy.
Jednak po kilku dniach doniesienia mediów USA doczekały się oficjalnego potwierdzenia. „Doszło do tymczasowego opóźnienia rozmieszczenia wojsk USA w Polsce, która jest modelowym sojusznikiem USA” – oświadczył w nocy z 19 na 20 maja rzecznik Pentagonu Sean Parnell.
Tylu respondentów uważa, że deklaracaj Donalda Trumpa ws. żołnierzy USA jest sukcesem Karola Nawrockiego
W związku z zaistniałą sytuacją rząd podjął działania dyplomatyczne – 19 maja Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał z sekretarzem obrony USA Pete'em Hegsethem, od którego uzyskał zapewnienie, że „nie zmienia się zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę i bezpieczeństwo Polski”. W tym samym czasie szef Sztabu Generalnego WP gen. Wiesław Kukuła rozmawiał w Brukseli z gen. Alexusem Grynkewichem, naczelnym dowódcą sił sojuszniczych w Europie (SACEUR). Do USA udali się też wiceministrowie obrony narodowej – Tomczyk i Paweł Zalewski, którzy odbyli tam serię spotkań z przedstawicielami Białego Domu, Pentagonu i Kongresu.
Działania podjął też Pałac Prezydencki. Szef BBN Bartosz Grodecki rozmawiał telefonicznie z podsekretarzem ds. polityki w Departamencie Obrony USA Elbridgem Colbym, a Karol Nawrocki – co ujawnił „Newsweek” – wysyłał SMS-y do Donalda Trumpa, przypominając mu o deklaracji, która padła w czasie spotkania Nawrockiego z Trumpem w Białym Domu na początku września 2025 roku dotyczącej utrzymania, albo nawet zwiększenia liczebności wojsk USA w Polsce. Nawrocki powoływał się również na rozmowę telefoniczną z Trumpem z 3 maja, gdy prezydent USA miał potwierdzić tamte słowa.
Trump, ogłaszając, że wyśle do Polski 5 tysięcy żołnierzy, odwołał się do wyborczego zwycięstwa Karola Nawrockiego. „W związku z pomyślnym wynikiem wyborów, w których zwyciężył obecny prezydent Polski Karol Nawrocki – którego z dumą poparłem – oraz biorąc pod uwagę nasze relacje z nim, mam przyjemność ogłosić, że Stany Zjednoczone wyślą do Polski dodatkowe 5 000 żołnierzy” – napisał prezydent USA w serwisie Truth Social.
Premier Donald Tusk po pojawieniu się wpisu Trumpa podziękował „prezydentowi Nawrockiemu (...) za skuteczność”, ale w podziękowaniach wymienił też ministrów swojego rządu (choć nie z nazwiska). Przedstawiciele rządu podkreślali, że decyzja Trumpa była wynikiem sumy działań podjętych przez Pałac Prezydencki i rząd.
Sondaż: 41,9 proc. badanych w wieku powyżej 50 lat uważa, że deklaracja Donalda Trumpa nie jest niczyim sukcesem
Uczestników sondażu SW Research dla rp.pl spytaliśmy, czyim sukcesem, ich zdaniem, była deklaracja Donalda Trumpa o dodatkowych 5 tysiącach żołnierzy USA w Polsce.
27,1 proc. badanych wskazało, że był to sukces Karola Nawrockiego.
10 proc. respondentów uważa, że sukces w tej sprawie odniósł rząd Donalda Tuska.
16,4 proc. ankietowanych uznaje deklarację Trumpa za sukces zarówno rządu, jak i prezydenta.
Najwięcej, bo 33,6 proc. respondentów wybrało odpowiedź, że nie był to niczyj sukces, ponieważ Polska nie ma wpływu na decyzje USA.
12,9 proc. badanych nie ma zdania w tej kwestii.
– O tym, że świadczy to o sukcesie Karola Nawrockiego jest przekonany co trzeci mężczyzna (33 proc.) – zauważa Wiktoria Maruszczak, senior project manager w SW Research. Odpowiedź, że nikt nie może mówić o sukcesie najczęściej wybierali ankietowani w wieku powyżej 50 lat (41,9 proc.) oraz osoby z wykształceniem wyższym (39,1 proc.) oraz mieszkańcy miast liczących 20-99 tysięcy mieszkańców (39,8 proc.).
Metodologia badania
Badanie zostało przeprowadzone przez agencję badawczą SW Research wśród użytkowników panelu on-line SW Panel w dniach 16-27 maja 2026 r. Analizą objęto grupę 800 internautów powyżej 18. roku życia. Próba została dobrana w sposób losowo-kwotowy. Struktura próby została skorygowana przy użyciu wagi analitycznej tak, by odpowiadała strukturze Polaków powyżej 18. roku życia pod względem kluczowych cech związanych z przedmiotem badania. Przy konstrukcji wagi uwzględniono zmienne społeczno-demograficzne.