Reklama

Marek A. Cichocki: Globalny wir

Oprócz obsesji Putina na punkcie Ukrainy celem rozpętania wojny było odrzucenie przez Rosję reguł pozimnowojennego ładu.

Publikacja: 24.02.2023 03:00

Wydaje się, że oprócz znanej osobistej ideologicznej obsesji Władimira Putina (na zdjęciu w czasie p

Wydaje się, że oprócz znanej osobistej ideologicznej obsesji Władimira Putina (na zdjęciu w czasie propagandowej imprezy na stadionie Łużniki w marcu zeszłego roku) na punkcie Ukrainy celem rozpętania wojny było ostateczne odrzucenie przez Rosję zasad pozimnowojennego ładu w Europie i w świecie, który ukształtował się po rozpadzie Związku Sowieckiego.

Foto: EPA/RAMIL SITDIKOV / SPUTNIK POOL

Czytaj więcej

Wojna Rosji z Ukrainą. Dzień 366

Kiedy rok temu Rosja najechała Ukrainę, w Europie zapanował szok, dezorientacja, ale też przekonanie, że jest to chwilowy kryzys, po którym sprawy tak czy inaczej wrócą do starych kolein. Przywództwo prezydenta Wołodymyra Zełenskiego, bohaterstwo Ukraińców, okrucieństwo Rosjan, którego symbolem stała się Bucza, w końcu wojskowa pomoc dla obrońców ze strony USA, Wielkiej Brytanii i ich sojuszników sprawiły, że „kryzys” okazał się wojną, a jeśli wojny wybuchają, niestety nie trwają krótko.

Dla łańcucha tych wszystkich wydarzeń czynnikiem zasadniczym pozostaje jednak osoba ich sprawcy – Władimir Putin. Zapewne historycy będą się spierać o motywy i okoliczności jego decyzji o inwazji na Ukrainę. Wydaje się jednak, że oprócz znanej osobistej ideologicznej obsesji na punkcie Ukrainy celem rozpętania wojny było ostateczne odrzucenie przez Rosję zasad pozimnowojennego ładu w Europie i w świecie, który ukształtował się po rozpadzie Związku Sowieckiego. Chodziło więc o wywrócenie stolika, przy którym od 30 lat układano globalnie relacje międzynarodowe.

Czytaj więcej

Jerzy Haszczyński: Nie od razu Putina pokonano

Dlaczego na Kremlu uznano, że Rosja nie powinna dłużej grać według starych reguł, pozostanie przedmiotem interpretacji, ale konsekwencje tej decyzji są dzisiaj już nieodwracalne. Nie można ich cofnąć. O ile więc po roku wojny można żywić uzasadnioną nadzieję, że Kijów zdoła obronić swą niezależność i stanie się integralną częścią zachodniego świata, o tyle jednocześnie nikt nie może mieć wątpliwości, że znaleźliśmy się wszyscy w zupełnie nowym, globalnym świecie.

Reklama
Reklama

Ten świat będzie wymagał od Zachodu długotrwałej mobilizacji, wysiłków, a także poświęceń. Zmusi go do nowego spojrzenia na siebie, na własne wartości i cele. Uświadomi także potrzebę poszukiwania nowych sojuszników na świecie. W Europie na długo przesunie punkt ciężkości na Europę Środkową i Wschodnią, zmuszając państwa do przezwyciężenia starych uprzedzeń i antagonizmów, do większej samodyscypliny i odpowiedzialności. Nie można mieć również złudzeń, że wywołany przez wojnę globalny antagonizm zniknie. Antyzachodnia „trójca” (Chiny, Rosja, Iran) nie jest sezonowym zjawiskiem, ale trwałym czynnikiem, który będzie na długo określał główną oś globalnych napięć i konfliktów. Stary pozimnowojenny świat skończył się i nie powróci.

Marek A. Cichocki

Autor jest profesorem Collegium Civitas

Opinie polityczno - społeczne
Estera Flieger: Komu podziękować za transformację
Materiał Promocyjny
Bankowe konsorcjum z Bankiem Pekao doda gazu polskiej energetyce
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Gdyby Rosjanie finansowali dziś Leszka Millera, użyliby bitcoina
Opinie polityczno - społeczne
Stanisław Żaryn: Strategia bezpieczeństwa USA? Histeria niewskazana, niepokój uzasadniony
Analiza
Rusłan Szoszyn: Łukaszenko uwolnił opozycjonistów. Co to oznacza dla Białorusi
Materiał Promocyjny
Technologie, które dziś zmieniają biznes
Opinie polityczno - społeczne
Michał Szułdrzyński: Świat jako felieton Donalda Trumpa
Materiał Promocyjny
Lojalność, która naprawdę się opłaca. Skorzystaj z Circle K extra
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama