Czy obywatele mają prawo się zabijać? Kościół katolicki twierdzi, że nie. Nie wiem, jak jest teraz, ale kiedyś samobójców nie wolno było chować w poświęconej ziemi. Państwo też temu nie sprzyja. Eutanazja jest w polskim prawie zakazana. A jednak obserwujemy ją właśnie na masową skalę.

Wiceminister zdrowia podał w Sejmie dane, które nie odbiegają od światowych. 90 proc. rejestrowanych zakażeń koronawirusem to niezaszczepieni. 95 proc. hospitalizacji, czyli ciężkiego przebiegu choroby, to niezaszczepieni. 94 proc. zgonów to niezaszczepieni. Wiemy też z wszelkiego rodzaju statystyk światowych i z poszczególnych krajów, że jeżeli ktoś umiera na koronawirusa, a był zaszczepiony, to najprawdopodobniej miał bardzo ciężkie schorzenia towarzyszące i dobiegał osiemdziesiątki.

Maciej Strzembosz

Autor jest producentem filmowym, reżyserem i scenarzystą

Tymczasem śmierć z powodu koronawirusa dosięga niezaszczepionych w każdym wieku, nawet tych, którzy byli w dobrym stanie zdrowia.

Czytaj więcej

Grecja: Zmarł założyciel partii przeciwnej obowiązkowi szczepień. Miał COVID

Zgoda na eutanazję

Co zatem oznacza brak obowiązkowych szczepień w Polsce? Tchórzostwo władzy, to jasne. Ale także zgodę na masową eutanazję oraz de facto ludobójstwo. Nieważne czy z głupoty, uprzedzeń, czy jakichkolwiek innych powodów. Około 500 obywateli dziennie umiera na własne życzenie i z winy innych niezaszczepionych, a rząd nic nie robi.

Czytaj więcej

Łukasz Warzecha: Tajemnicze procesy myślowe

W chwili gdy to piszę, według oficjalnych statystyk zmarło w Polsce 87 tys. 357 obywateli, czyli mniej więcej tyle osób, ile mieszka w Jastrzębiu-Zdroju, mieście zajmującym 43. miejsce na liście najludniejszych miast w Polsce. Jeśli policzyć wszystkie tzw. nadmiarowe śmierci od początku pandemii, to jakby z mapy Polski znikła Zielona Góra, 24. najludniejsze miasto w Polsce. Następne w kolejce są Bytom, Bielsko-Biała, Zabrze i Olsztyn. Do marca pozbędziemy się zapewne właśnie Olsztyna. A rząd nic nie robi.

Dla zrozumienia skali zauważmy, że w ramach kompromisu aborcyjnego, nazywanego przez licznych polityków rządzących zalegalizowanym ludobójstwem, oficjalnie dokonywano w Polsce nieco ponad 1000 aborcji rocznie. Czyli tyle, ilu ludzi umiera teraz w Polsce w ciągu dwóch dni. Nawet jeśli ktoś jest przeciwnikiem aborcji, powinien zauważyć różnicę.

Tymczasem ci sami ludzie, którzy nazywają aborcję zabójstwem bezbronnych, mordują się wzajemnie z przyzwoleniem władz państwowych, zabijając właśnie bezbronnych, bo niezaszczepionych.

Tak, mordują. Niezaszczepieni zarażają niezaszczepionych znacznie częściej i skuteczniej. Piszący te słowa zachorował na covid po przyjęciu trzeciej dawki. Żaden z moich trzech w pełni zaszczepionych synów nie zachorował mimo wspólnego przebywania pod jednym dachem.

Wspólnicy zbrodni

Nie obchodzą mnie powody takiej sytuacji, kalkulacje polityczne, bunty we własnych szeregach, perspektywy władzy. Trzeba powiedzieć to jasno – rząd Prawa i Sprawiedliwości, rzekomo złożony z katolików, akceptuje mordowanie obywateli na niebywałą, wojenną skalę. Przymila się do morderców i, zezwalając na łamanie prawa przez różnych Rydzyków organizujących w pandemii rozmaite zloty, jest co najmniej wspólnikiem w tej zbrodni.

Z wypowiedzi wiceministra Kraski wynika, że absolutnie świadomym i działającym z premedytacją. Naprawdę nie ma na to żadnego paragrafu?

Jeśli nie ma, proponuję uchwalić taki przepis jak najszybciej. „Kto, sprawując rządy, świadomie szkodzi obywatelom Rzeczypospolitej Polskiej, powodując uszczerbek na zdrowiu i zagrożenie śmiercią poprzez zaniechanie dostępnych rządowi działań, podlega karze do 10 lat pozbawienia wolności i zakazowi pełnienia funkcji publicznych przez lat 15. Oskarżeni z tego paragrafu z mocy prawa tracą immunitet”.

Albo jakoś tak. Żeby było jasne i żeby bolało. I żeby żaden następny rząd nie był już wspólnikiem w ludobójstwie obywateli.