Reklama

Bogusław Chrabota: W poszukiwaniu kontynentów strachu

Żyjemy w epoce kompletnej dewaluacji strachu. Stare strachy, strach metafizyczny przed potęgą Boga, strach przed morowym powietrzem, wojną i zniszczeniem praktycznie przestały się liczyć.
Bogusław Chrabota: W poszukiwaniu kontynentów strachu

Foto: Fotorzepa, Maciej Zienkiewicz

Opanowaliśmy z grubsza technikę unikania konfliktów wojennych. Antybiotyki wyzwoliły nas od większości śmiertelnych do niedawna chorób. Nauczyliśmy się diagnozować defekty genetyczne jeszcze w życiu płodowym, a sejsmometry mierzą ryzyko wstrząsów tektonicznych. Opanowaliśmy więc nawet w jakimś stopniu gniew drzemiący w głębinach ziemi.

Właściwie nie ma czego się bać, ale przecież strach nie przestał być częścią ludzkiej tożsamości. Nadal króluje, nadal straszy. A więc musieliśmy go przesunąć, uaktywnić w innych sferach. Takich, które do niedawna były na globusie człowieczeństwa poza granicami kontynentów strachu. To fantastyczne zadanie: zdiagnozować te nowe lądy, opisać, przebadać. Coś tu chciał powiedzieć Freud, ale można go uznać jedynie za pioniera. Jego redukcjonizm stał się synonimem żartu, a następcy udowodnili, że w jego modelu więcej jest osobistej obsesji niż uniwersalnej prawdy o człowieku.

Czytaj dalej już od 9,90 zł (zamiast 39 zł)

Dostęp do treści RP.PL w serwisie i aplikacji:

  • codzienne wiadomości, wartościowe komentarze i opinie na serwisie
  • pogłębione reportaże i publicystyka w Plusie Minusie
Reklama
Reklama
Promowane treści
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama