W każdych wyborach liczy się to, kto jest ich zwycięzcą. Donald Tusk próbował tę prawidłowość wykorzystać. Dał temu wyraz w niedzielny wieczór, gdy był przekonany, że to jego ugrupowanie wygrało wybory do Parlamentu Europejskiego. Takie podejście zemściło się na nim już następnego poranka, kiedy się dowiedział, że w wynikach z 91 proc. komisji prowadzi Prawo i Sprawiedliwość.
Po sześciu kolejnych porażkach PiS znalazł się w miejscu, w którym można spokojnie się zastanowić nad kampanią przez wyborami samorządowymi na jesieni i parlamentarnymi w przyszłym roku. Jarosław Kaczyński pokazał, że jest niezniszczalny. Przede wszystkim rezultat, który osiągnął, jest dowodem na to, że ludzie, czując zagrożenie ze strony Moskwy i Władimira Putina, wolą stawiać na sprawdzonego długodystansowca niż na młodszych i mniej doświadczonych jego rywali.