Reklama

Spartaczona akcja Piłsudskiego

Michał Kryspin Pawlikowski, kronikarz dawnych Kresów, zapamiętał, że gdy w 1918 roku Józef Piłsudski został naczelnikiem państwa, jedna z ciotek pytała: „To ten, który napadał na pociągi?".

Publikacja: 13.09.2014 02:00

Wojciech Lada, Polscy terroryści, Znak Horyzont, Kraków 2014

Wojciech Lada, Polscy terroryści, Znak Horyzont, Kraków 2014

Foto: Rzeczpospolita

Zdziwienie sędziwej damy było całkiem naturalne. Późniejszy Marszałek wśród statecznych obywateli cieszył się dwuznaczną sławą. Nie dość, że socjalista, to jeszcze stworzona przez niego Organizacja Bojowa PPS miała na koncie wiele akcji o charakterze terrorystycznym.

O tej działalności Piłsudskiego i jego towarzyszy, a także 8 tysięcy innych bojowców z przełomu XIX i XX wieku walczących o „sprawę polską" (zdecydowana większość z nich) albo „robotniczą", przypomina Wojciech Lada w pasjonującej książce „Polscy terroryści".

Okazuje się, że tylko w 1906 roku Polacy w zaborze rosyjskim dokonali 1245 zamachów na instytucje rządowe i przedstawicieli carskich władz. Statystycznie każdego dnia odbywały się więc co najmniej trzy akcje. „Z chwilowego braku poważniejszej roboty bojowej sprzątnęliśmy dwóch szpicli" – notował jeden z bojowców. Nawet jeśli te słowa trochę dziś śmieszą, dobrze oddają ówczesną atmosferę.

Ale Piłsudski mimo „złodziejskiej" sławy w rzeczywistości wziął udział tylko w jednym napadzie – na pociąg w Bezdanach 26 września 1908 roku. Na dodatek – twierdzi Lada – akcja, która w II RP obrosła legendą, została kompletnie spartaczona. Popełniono tyle błędów, że Piłsudski tłumaczył się z nich potem na zebraniu partyjnym. Nieporadność doświadczonych przecież bojowców była tym bardziej szokująca, że akcję „planowano prawie rok i żeby ją sfinansować dokonano kilku innych napadów, w tym dwóch na pociągi – w Tumlinie i Sławkowie – i każdy z nich był znacznie bardziej efektowny, a już na pewno bardziej profesjonalny" – pisze autor.

Takich smaczków jest więcej. Nawet genderyści powinni być zadowoleni, bo w bojówkach PPS walczyło sporo kobiet. Brały udział w zamachach (na przykład panna z ziemiańskiego dworu Wanda Krahelska rzuciła bombę w generał-gebernatora Skałona), rozprowadzały broń i bibułę. Opowieści o browningach wypadających nagle spod sukienek rozczulają.

Reklama
Reklama

W II RP bojowcy o „sprawę polską"  – jakoś trudno mi myśleć o nich jako o „terrorystach" – byli bohaterami, w czasie II wojny z ich doświadczeń czerpali AK-owcy, w PRL zostali skazani na zapomnienie. Dobrze, że dziś ktoś sobie o nich przypomniał.

Opinie polityczno - społeczne
Kata Tüttő dla „Rzeczpospolitej”: Europa oszczędza na własnej przyszłości
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie polityczno - społeczne
Jacek Czaputowicz: Dobre i złe wiadomości w sprawie Ukrainy
Opinie polityczno - społeczne
Jerzy Surdykowski: Na naszym podwórku nikt nam nie podskoczy
Opinie polityczno - społeczne
Jakub Chabik: Dyskryminacja pozytywna plus równość selektywna to bunt mężczyzn
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama