Eksperci od inwestycji narzekają, że Polacy patrzą na swoje oszczędności krótkoterminowo. Odkładamy pieniądze najwyżej na rok, często na określony cel konsumpcyjny.
Postanowiliśmy spytać zawodowców, jak ulokować pieniądze w terminie, który daje najwięcej możliwości ich pomnożenia i przyjęliśmy dziesięcioletnią perspektywę inwestycyjną.
Podzielić pieniądze
Oszczędzając na tak długo, warto pamiętać o podzieleniu środków na trzy grupy. Taką decyzję każdy musi podjąć sam, nie ma idealnego podziału.
– Pierwszą grupę stanowią pieniądze, których możemy potrzebować w każdej chwili, które powinniśmy ulokować na rachunku oszczędnościowym, w funduszach rynku pieniężnego albo na lokatach krótkoterminowych – wskazuje Remigiusz Nawrat, dyrektor pionu zarządzania aktywami PKO TFI.
– Druga to środki na cele życiowe, np. na mieszkanie czy podróż (horyzont średnioterminowy – red.). Warto rozważyć zainwestowanie części środków w fundusze o wyższym potencjale zysku (np. fundusze akcyjne). Pozostałą część należy ulokować w bezpieczne fundusze, np. dłużne, które będą stanowiły element stabilizujący portfel. Trzecia część wreszcie to pieniądze, których w perspektywie długoterminowej nie będziemy potrzebować. W tym przypadku dobrym rozwiązaniem może być stworzenie koszyka funduszy, w skład którego wejdą fundusze akcji – wylicza Nawrat.
Atrakcyjne akcje
Większość ekspertów zgadza się, że nawet osoby o mniejszej skłonności do ryzyka w długim terminie mogą postawić na akcje.
– 10-letni horyzont jest na tyle długi, że możemy większość wolnych środków ulokować w akcjach lub funduszach akcji – przekonuje Szymon Borawski-Reks, zarządzający funduszami BZ WBK TFI. – Historyczne dane pokazują, że wraz z wydłużaniem horyzontu inwestycyjnego prawdopodobieństwo poniesienia straty zdecydowanie spada. Warto zauważyć, że właśnie teraz jest moment sprzyjający „portfelowi akcyjnemu" ze względu na historycznie niskie ceny akcji (poniżej średnich 5-, 10-letnich na większości rynków – red.) – dodaje.
Rzeczywiście na funduszach akcji polskich w ciągu ostatnich dziesięciu lat można było zarobić prawie 200 proc. i to mimo dwóch kryzysów, które wydarzyły się w tym czasie.
– Dlatego na najbliższe dziesięć lat proponowałbym następującą strukturę portfela (mowa o tej części oszczędności, które mogą pracować długo): struktury: 40 proc. – akcje/fundusze Europy Środkowo-Wschodniej (w tym w szczególności Polska i Turcja), 20 proc. – akcje/fundusze innych rynków wschodzących (Azja, Ameryka Łacińska, dla odważnych tzw. rynki graniczne jak Afryka, Mongolia), 20 proc. – akcje/fundusze amerykańskie, 15 proc. – lokaty/bezpieczne fundusze, 5 proc. – akcje/fundusz rosyjski lub surowcowy – mówi Borawski-Reks.
Eksperci są zgodni, że w tak długim terminie większość pieniędzy powinniśmy ulokować na tzw. rynkach wschodzących, ze względu na ich wyższy potencjał wzrostu gospodarczego. Giełdy na tych rynkach borykają się z wyższą zmiennością niż w krajach rozwiniętych, ale w tak długim okresie nie powinno to być odczuwalne (wahania występują w obrębie długoterminowego trendu wzrostowego).
– Warto zainteresować się krajami, o których atrakcyjności stanowi korzystna struktura demograficzna przejawiająca się w rosnącej liczbie pracujących. To m.in. Malezja, Indonezja, Argentyna czy Turcja. Z drugiej strony, mimo dynamicznie rosnącej siły roboczej należy wystrzegać się krajów o niestabilnym otoczeniu geopolitycznym, jak Egipt czy Wenezuela – wymienia Arkadiusz Bogusz, zarządzający z Ipopema TFI.
Przykładowo w ciągu ostatnich dziesięciu lat amerykański indeks S&P500 zyskał 30 proc. a indeks MSCI, grupujący 21 rynków wschodzących, aż 194 proc. Aby na tym skorzystać, nie trzeba dysponować sporą sumą, którą moglibyśmy zamrozić na lata. Wystarczy przeznaczać na inwestycje co miesiąc pewną stałą kwotę, np. 100 zł.
Waluty na fali
– Rozsądnym pomysłem wydaje się również inwestowanie pieniędzy w waluty krajów rozwijających się. Powinny one zyskiwać na wartości kosztem walut krajów rozwiniętych (takich jak dolar, euro, jen czy funt – red.) – wskazuje Bogusz.
– Ekspansywna polityka monetarna banków centralnych powinna też w dłuższym okresie wspierać surowce – dodaje.