Prezydent USA Donald Trump właśnie obiecał każdemu dorosłemu Amerykaninowi czek na 5 tys. dol., jeśli jego Republikanie utrzymają po jesiennych wyborach większość w Kongresie. Pomysł absurdalny, świadczący o desperacji, bo szanse na wygraną są marne, biorąc pod uwagę wystrzał cen paliw w wyniku wojny z Iranem. Trump nazywa ów prezent „dywidendą” i porównuje do wypłat z zysku firm, tyle że budżet USA nie ma nadwyżki i ciągle się zadłuża. Amerykański dług publiczny niedawno przebił granicę 40 bilionów dolarów. „Dywidenda” powiększyłaby go dobrze ponad bilion.

Czytaj więcej

Donald Trump obiecuje 5 tys. dolarów dla każdego. Jeśli jego partia wygra wybory

Demokracja najwyraźniej zabrnęła w ślepą uliczkę, skoro politycy otwarcie na taką skalę kupują głosy wyborców, i to na ich koszt. Nie wiem, jak to jest w USA, ale w polskim kodeksie wyborczym nawet za postawienie wyborcom darmowego piwa grozi grzywna od 5 tys. do 50 tys. zł. A za „udzielanie korzyści majątkowej lub osobistej osobie uprawnionej do głosowania, aby skłonić ją do głosowania w określony sposób” – kodeks karny przewiduje od trzech miesięcy do pięciu lat pozbawienia wolności. W ciągu dwóch dekad po wprowadzeniu tego art. 250a do kodeksu policja stwierdziła 560 takich przestępstw, głównie w wyborach samorządowych, gdzie np. oferowano po pół litra wódki lub 100 zł za głos. 

Nie mam pojęcia jednak, dlaczego ten przepis nie działa, gdy przekupstwa dokonuje się w świetle reflektorów na masową skalę. PiS wygrał wybory w 2015 r., obiecując po 500 zł na dziecko, tuż przed wyborami do europarlamentu w 2019 r. „zachęcał” swoich wyborców 13. emeryturą, a zaraz potem, tuż przed parlamentarnymi, do Sejmu i Senatu, w tym samym 2019 r., obiecał wypłatę kolejnej, 14. (słynny hat-trick Kaczyńskiego).W 2020 r. walczący o reelekcję Andrzej Duda podbił stawkę, obiecując najpierw 15. emeryturę, a potem stopniowo doszedł do nawet 24 emerytur rocznie. Brzmiało to równie absurdalnie jak dziś „dywidenda” Trumpa, ale podziałało. Duda drugą kadencję wygrał.

Czytaj więcej

Czternasta emerytura? Prezydent Duda chciałby dwudziestej czwartej

Tak oto idące w miliardy złotych z państwowej kasy przekupstwo wyborcze stało się kluczowym przepisem na przekabacenie głosujących. PiS wypłacał najpierw 500+ od drugiego dziecka, potem już od pierwszego. Dołożył po 300 zł „ołówkowego” każdego września, ale głosowanie w 2023 r. przegrał, gdy jego obietnicę podwyżki 500+ do 800 zł po wyborach PO przebiła populistycznie, żądając wprowadzenia podwyżki natychmiast.

Wszystko to pod hasłem walki z zapaścią demograficzną, jak się okazuje, przegranej, bo dzietność Polek zmalała. Nie przeszkadza to specom z prawej strony sceny politycznej. Właśnie zaproponowali „prodemograficzną” wypłatę po 100 tys. zł na mieszkanie za każde urodzone dziecko.

Licytacja na „prezenty” nie ma końca. Dług publiczny rośnie jak na drożdżach. Ale wyborcy chyba zaczęli dostrzegać ten absurd, skoro aż 39 proc. pytanych w najnowszym badaniu IBRiS dla „Rzeczpospolitej”, co powinien przede wszystkim zrobić rząd, żeby zmniejszyć deficyt w budżecie, odpowiedziało „zmniejszyć wydatki socjalne”. Ciekawe, czy nie zmienią zdania do wyborów za rok?