- Jeśli Republikanie wygrają w wyborach do Izby Reprezentantów i do Senatu USA, do obu izb... dzięki ogromnej sile i sukcesom naszej gospodarki, wypłacę dywidendę każdemu dorosłemu obywatelowi USA w wysokości 5 tysięcy dolarów (ok. 18,5 tys. zł – red.) – oświadczył Trump.
Czytaj więcej
Z tego, jak Donald Trump wywiązuje się z obowiązków prezydenta USA, zadowolonych jest 33 proc. Amerykanów - wynika z sondażu Reuters/Ipsos przeprow...
- Stawiam tylko jeden warunek: pieniądze z dywidendy, które wypłacimy, muszą być wydane w USA – dodał amerykański prezydent.
Trump nie przedstawił żadnych dalszych szczegółów dotyczących tego planu.
Jak wylicza AP, złożona przez Trumpa obietnica wypłaty każdemu dorosłemu Amerykaninowi 5 tysięcy dolarów kosztowałaby amerykański budżet 1 bilion dolarów.
Associated Press przypomina też, że propozycja Trumpa jest hojniejsza niż pomoc finansowa udzielona przez Trumpa i Kongres amerykańskim gospodarstwom domowym w pierwszych dniach pandemii COVID-19 w czasie pierwszej kadencji prezydenta USA w Białym Domu. Wtedy wypłaty wyniosły po 1200 dolarów dla każdego dorosłego obywatela USA, pod warunkiem, że dochody jego gospodarstwa domowego nie przekraczały 198 tys. dolarów.
Donald Trump ostrzega przed skutkami głosowania na Partię Demokratyczną
W swoim przemówieniu w czasie konwencji Trump apelował, by głosować na Partię Republikańską, ponieważ wtedy Amerykanie „zostawią resztę świata daleko w tyle na wiele pokoleń”. – Jeśli powierzymy przyszłość Ameryki radykalnie lewicowym Demokratom, nasz naród spędzi następną dekadę tylko po to, by stanąć na nogi. To byłaby tragedia – mówił prezydent USA.
Trump przyznał przy tym, że w przeszłości, w czasie wyborów połówkowych, partia urzędującego prezydenta zazwyczaj traciła miejsca w Kongresie (tak było w czasie pierwszej kadencji Trumpa, gdy Partia Demokratyczna w połowie kadencji przejęła kontrolę nad Izbą Reprezentantów). – Zamierzamy to zmienić – zadeklarował.
Jednocześnie, w czasie swojego przemówienia, Trump niezgodnie z prawdą stwierdził, iż wygrał wybory prezydenckie trzy razy – w 2016, 2020 i 2024 roku. W rzeczywistości Trump wygrał w 2016 i 2024 roku – w 2020 roku przegrał z Joe Bidenem, choć do dziś twierdzi, nie przedstawiając na to żadnych wiarygodnych dowodów, że wybory te zostały sfałszowane.
Donald Trump przyznaje, że wojna z Iranem podniosła ceny energii. I chce nazwać cieśninę Ormuz swoim imieniem
Występując na konwencji swojej partii w Dallas, Trump przyznał, że rozpoczęta przez niego 28 lutego wojna z Iranem (w której uczestniczył też Izrael) spowodowała wzrost cen energii i odbiła się niekorzystnie na rynkach finansowych. Dodał jednak, że była ona konieczna, by uniemożliwić Iranowi wejście w posiadanie broni atomowej. – Czy ktoś tutaj sądzi, że Iran powinien mieć broń atomową? – pytał zebranych na konwencji prezydent USA, na co sala odpowiedziała „nie”.
– Nasza giełda biła rekordy, szło nam świetnie, ropa była tania – przypomniał Trump, mówiąc o sytuacji przed wojną.
Trump mówił też, że powinien zmienić nazwę cieśniny Ormuz, nadając jej swoje imię. – Nazwiemy ją Cieśniną Trumpa, jestem pewien, że irańscy przywódcy będą tym zachwyceni – stwierdził. – W końcu powinienem coś z tego (z wojny z Iranem – red.) mieć – mówił też.
Cieśnina Ormuz
Donald Trump zapewnia, że nie buduje sali balowej w Białym Domu dla siebie
W przemówieniu pojawił się też wątek sali balowej, którą Trump buduje w Białym Domu. – Ludzie zapominają, wiecie, mówią: „Buduje salę balową dla siebie”. Nie, będę tam (w Białym Domu po zakończeniu budowy sali balowej – red.) tylko przez kilka miesięcy – stwierdził (jego kadencja kończy się w 2029 roku).
Nietypowa konwencja Partii Republikańskiej w Dallas
Przemówienie prezydenta zamknęło pierwszy dzień konwencji wyborczej Republikanów przed listopadowymi wyborami do Kongresu i części władz stanowych. Odbywająca się w Dallas impreza jest pierwszym tego typu zlotem polityków partii przed wyborami połówkowymi, ponieważ zwykle konwencje odbywały się tylko w latach wyborów prezydenckich.
Czytaj więcej
Prezydent USA Donald Trump oświadczył w środę, że wojna z Iranem zakończy się od razu po listopadowych wyborach do Kongresu i wtedy też spadną ceny...
Duża liczba kandydatów partii w wyścigach, w których toczy się szczególnie zażarta walka wyborcza, zdecydowała, że nie pojawią się na konwencji, by skupić się na kampanii we własnych okręgach. To rezultat m.in. wysokich wpłat wymaganych od kandydatów za udział (25 tys. dol.), jak też niskich notowań popularności prezydenta. Według większości badań opinii publicznej, Trumpa popiera mniej niż 40 proc. wyborców, a według badania Ipsosa dla agencji Reutera, jest to tylko 32 proc.
Mimo to – i mimo faktu, że Trump sam nie bierze udziału w wyborach – impreza w Dallas jest zdominowana przez prezydenta. Wbrew wcześniejszym planom, ma on przemawiać także w drugim dniu konwencji.
Przed Trumpem przemówienie wygłosił m.in. wiceprezydent J.D. Vance. Niespodzianką wieczoru było wirtualne wystąpienie senatora Demokratów Johna Fettermana, który oznajmił, że choć jest z innej partii, to sprzeciwia się „skrajnościom i socjalizmowi” i chce współpracować z Trumpem. Fetterman wielokrotnie głosował z Republikanami w obecnej kadencji i jest znany z silnego poparcia dla Izraela.
Konwencja organizowana jest w Teksasie, czyli stanie, gdzie rozgrywa się najgłośniejsza rywalizacja, która może zadecydować o tym, która z partii obejmie kontrolę nad Senatem i prawdopodobnie całym Kongresem. O fotel senatora ubiegają się uwikłany w przeszłości w skandale korupcyjne i obyczajowe prokurator generalny stanu Ken Paxton oraz Demokrata i były pastor James Talarico. Mimo trwającej od dekad republikańskiej dominacji w Teksasie, sondaże wskazują, że Talarico ma szansę na zwycięstwo.