Wcześniejszych wyborów domagał się studencki ruch protestu, który zawiązał się po katastrofie budowlanej na dworcu w Nowym Sadzie z 1 listopada 2024 r., która doprowadziła do śmierci 16 osób. Od tego czasu w całym kraju trwają masowe protesty, które przeistoczyły się w szerszy ruch sprzeciwu wobec korupcji i długoletnich rządów Vuczicia.

7 września o rozwiązanie parlamentu i przedterminowe wybory formalnie wystąpił premier Djuro Macut.

Czytaj więcej

Serbia pogrzebała nie tylko zbrodniarza. To może być koniec marzeń o wejściu do UE

Wybory będą starciem prezydenta Serbii ze studentami

Głównym konkurentem obozu Vuczicia jest studencki ruch protestu. Ruch ten zapowiedział, że wystawi własną listę, która – według sondaży – będzie najpoważniejszym konkurentem związanej z Vucziciem Serbskiej Partii Postępowej (SNS).

Obecny prezydent sprawuje tę funkcję drugą kadencję, która mija w 2027 r. Serbska konstytucja zabrania mu starania się o trzecią kadencję. 

Partia prezydenta Serbii rządzi krajem od 2012 roku

Vuczić kierował już serbskim rządem w latach 2014-2017, zanim został głową państwa. 5 września założona przez niego SNS potwierdziła, że Vuczić jest kandydatem ugrupowania na premiera. SNS rządzi Serbią, samodzielnie lub w koalicji, nieprzerwanie od 2012 r.

Opozycja i protestujący od blisko dwóch lat studenci zarzucają Vucziciowi i jego obozowi ograniczenie wolności mediów, tolerowanie przemocy politycznej, korupcję na dużą skalę oraz powiązania części przedstawicieli władzy ze zorganizowaną przestępczością. Prezydent zaprzecza tym oskarżeniom.