Reklama

Mieczysław Groszek: Moje zmagania z remontem. I rynkiem

Mikrodoświadczenie z remontem mieszkania staje się cennym źródłem wiedzy o funkcjonowaniu rynku usług, mechanizmach cenowych i realiach gospodarczych.
Mieczysław Groszek: Moje zmagania z remontem. I rynkiem

Foto: Adobe Stock

Remont mieszkania to nie tylko test cierpliwości i portfela, ale realny kontakt z mechanizmami rynkowymi. Jako klient, musiałem zmierzyć się z wyborem wykonawców z rynku usług, negocjacjami, analizą cen, a także weryfikacją jakości. Doświadczenie to pozwoliło spojrzeć na gospodarkę z poziomu pojedynczego konsumenta, a może raczej inwestora, który ma szansę stać się swego rodzaju badaczem rynku.

Szybko, tanio, dobrze? Możesz wybrać tylko dwie opcje

W praktyce remont to balansowanie pomiędzy trzema kluczowymi czynnikami. Im szybciej chcesz zrealizować inwestycję, tym więcej kosztuje, a jakość może ucierpieć. Z kolei ci, którzy chcą mieć zrobione dobrze, godzą się na dłuższy czas. Najgorzej mają ci, co chcą oszczędnie. Bo szukanie najniższych na rynku cen, przy akceptowalnej jakości, zajmuje więcej czasu. A w dodatku czasem to, co konsument zaoszczędzi na materiałach, traci na wyższych kosztach pracy, bo ekipy wykonawcze, mimo że kosztorysują „od dzieła”, mają swój rachunek utraconych korzyści. Po prostu, zamiast czekać na materiały, mogłyby zarabiać na innej budowie lub remoncie. Dlatego albo pojawia się jakiś „aneks” do kosztorysu, albo robotnicy znikają na kilka dni.

Czytaj więcej

To nie ceny mieszkań mogą być największym problemem

W praktyce czas nie jest zmienną krytyczną. Inwestor szybko i boleśnie przekonuje się, że jako wielkość fizyczna czas w biznesie remontowym nie istnieje. Albo inaczej – ma inną definicję, a nawet własny system miar. Zamiast klasycznych dat, występują pojęcia: „po świętach” (to najczęściej), „jak przywiozą towar”, „gdy skończę, to co robię teraz”, itp. W efekcie najważniejsza data – „kiedy koniec” – jest wielkością niesterowalną. Dotrzymanie ustalonych terminów to wciąż jedno z największych wyzwań.

Opóźnienia wynikają nie tylko z niewłaściwej organizacji, ale też z przeciążenia rynku czy niedostępności materiałów. Ostatecznie, odchylenia od planowanych terminów cząstkowych, a w konsekwencji finalnego, to niemal norma, a konsekwencje ekonomiczne muszą zostać wkalkulowane w budżet. I z tym się trzeba pogodzić.

Reklama
Reklama

Prawdziwa rozgrywka toczy się między jakością a budżetem. Ten drugi przegrywa znacznie częściej. Tak wygląda rynkowa „rzeczywistość w pigułce” drobnego inwestora. Duzi chyba radzą sobie lepiej. A jak to wygląda w szczegółach?

Kontraktacja ekip – stan rynku usług

Rynek usług budowlanych i wykończeniowych jest rozgrzany, a dostępność solidnych ekip ograniczona. Kontraktowanie wymaga błyskawicznego podejmowania decyzji. Jeśli w krótkim czasie nie ma umowy, najczęściej ustnej, to za kilka dni propozycja współpracy przesunie się do niezdefiniowanego „jak skończymy to, co właśnie zaczynamy”. A podjęcie decyzji wymaga choćby minimalnej weryfikacji ekipy/firmy – opinie, wcześniejsze realizacje, referencje. I przez to można się spóźnić. Albo trzeba brać ekipę po dość powierzchownym „researchu”. Często to kupno kota w worku.

Czytaj więcej:

Raporty ekonomiczne Najemcy wyrywają sobie z rąk najlepsze lokale użytkowe

Pro

Wzrost popytu przy ograniczonej podaży to sytuacja typowa przy wysokiej koniunkturze – objawiająca się podwyżkami cen i wydłużonymi terminami. Mało przydatne są niestety dane na temat dynamiki cen pochodzące z oficjalnych źródeł i analiz. Zwykle wywołują wesołość i powtarzanie starych dowcipów o statystyce i średniej. Czasem w dowód zaufania dostaję informację, ile teraz zapłaciłbym za podobny zakres robót po upływie niespełna 1,5 roku od naszej pierwszej umowy. Jest to wielokrotność tego, co wynika z danych GUS.

Magiczne słowo „koordynacja”

Remont generalny wymaga współpracy wielu ekip: murarzy, elektryków, hydraulików, stolarzy. W moim przypadku takich branż było 12. Ich koordynacja bywała trudna, bo każda branża ma własną dynamikę i dostępność. Niedostateczna zaś koordynacja skutkuje opóźnieniami, konfliktami i dodatkowymi kosztami.

Można to amortyzować, przewidując słabe miejsca „łańcucha dostaw”. Jest to niełatwe, gdy wydarzenie jest jednorazowe, bez wcześniejszego doświadczenia. W moim przypadku nieocenioną rolę odegrał obszerny garaż, w którym składowane były dostawy materiałów, po to aby unikać przestojów. Najgorzej było z hydrauliką i osprzętem oświetleniowym. W innych „branżach” dostępność i wybór materiałów były typu just in time. Czyli bez zakłóceń.

Reklama
Reklama

Ile legalności?

Umowy z ekipami są kluczowe, choć często praktyka rozmija się z teorią, a co ważniejsze, z intencjami. Zdarzają się ustalenia „na gębę”, elegancko zwane gentlemen's agreement oraz pełne umowy formalne. Tych drugich była przeważająca większość. Część w bardzo prostej formie, co do treści, typu „zakres, wycena”, ewentualne „etapowanie, terminy”. Te proste najczęściej nie miały części gwarancyjno-ochronnej. Inne były bardzo solidnie obudowane prawnymi klauzulami.

W przypadkach umów prostych, czyli w miarę jednorodnych, jak wymiana okien, drzwi, zabudowa tarasu, w większości dotrzymywano parametrów. W największej pozycji (około 20 proc. budżetu) pojawiały się dodatkowe prace i w związku z tym korekty wycen. Około 65 proc. płatności było bezgotówkowych, reszta gotówką. Można by trochę żartobliwie to skomentować, że tak jest mniej więcej w ujęciu globalnym z rozliczeniami w Polsce, gdzie 70 proc. to płatności bezgotówkowe. W tych przypadkach, gdy umowy były solidne w sensie formalnym, były zawarte gwarancje. W innych były to ustne deklaracje gotowości. I z tych zdarzyło mi się już skorzystać. Działało bez zarzutu.

Analizując przebieg remontu z perspektywy kosztów, czasu i jakości, rysuje się obraz rynku pełnego kompromisów. Niewątpliwie najsłabszym elementem jest czas. Jest to czynnik, z którego „rezygnuje się” najczęściej. To pokazuje słabą pozycję ekonomiczną indywidualnego inwestora. Może to być wynikiem stanu rynku w tym segmencie, ale też „kultury korporacyjnej”.

O autorze

Mieczysław Groszek

Autor jest bankowcem, ekonomistą i byłym wiceprezesem Związku Banków Polskich


Opinie Ekonomiczne
Hubert A. Janiszewski: Niepotrzebny koszt gold platingu
Materiał Promocyjny
Jak zostać franczyzobiorcą McDonald’s?
Materiał Promocyjny
OTOMOTO rewolucjonizuje dodawanie ogłoszeń
Opinie Ekonomiczne
Adam Roguski: Rząd stracił pół kadencji na spory, ale jest światełko w mieszkaniowym tunelu
Opinie Ekonomiczne
Gdy wybuchł kryzys na Bliskim Wschodzie UE zajmowała się Industrial Accelerator Act
Opinie Ekonomiczne
Eksperci: Iran, LNG i polska transformacja energetyczna – czego uczy nas nowy kryzys?
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama