„To bardzo mili ludzie” – powiedział
Donald Trump o rosyjskich oligarchach przy okazji promowania nowego programu
imigracyjnego do USA: „złotych” kart dla milionerów. Program ma zastąpić
dotychczasową politykę wizową dla bogaczy i zredukować warunki legalizowania
pobytu za oceanem do wpłaty 5 mln dol. Skąd pochodzą te pieniądze, z jakich
źródeł, to w gruncie rzeczy nie jest istotne, bo w przypadku najpaskudniejszych
kleptokracji – a taką jest Rosja – wszystkie pieniądze są legalne, jeśli mają
kremlowską pieczątkę. A o taką nie jest trudno, choćby jedynym źródełkiem
finansowania fortun było przystawianie bliźnim do czoła lufy pistoletu. „Mili
ludzie” – mówi Donald Trump. Jeśli jest to dowcip, to raczej słaby. Jeśli zaś
prezydent USA powiedział te słowa na poważnie, świadczy to głównie o jego
kontaktach.