W artykule „Problem trzech ciał w NBP” opublikowanym 11 czerwca w „Rzeczpospolitej” prof. Andrzej Wojtyna usiłuje przenieść na grunt instytucji finansowych świat fizyki i mechaniki kwantowej z powieści chińskiego pisarza i modnego serialu science fiction o podobnym tytule.
Polityka pieniężna banków centralnych jednak to nie świat fizyki i grawitacji, nie beletrystyczny kolejny poziom. To konkret prawny, organizacyjny i ekonomiczny, inna poetyka, więc metafora wydaje się zbyt odległa.
Czytaj więcej
Warunkiem odpolitycznienia NBP i odbudowy jego wiarygodności są zmiany prawne. Muszą dostosować relacje między trzema jego organami do rozumianej w...
Cel: osłabić pozycje prezesa NBP
W NBP, jak w większości banków centralnych, na mocy konstytucji działają rzeczywiście „trzy ciała”, czyli trzy konstytucyjne organy. To: Rada Polityki Pieniężnej, prezes NBP i zarząd NBP. Stosując serialową metaforę – żeby osłabić słońce, czyli zmienić system banku centralnego i mandat prezesa NBP, autor przedstawia propozycję rewolucji organizacyjnej.
Są to trzy różne pomysły do wyboru: redukcja trzech ciał w NBP do dwóch, kolejno – powiększenie do czterech lub zmianę przewodniczącego w jednym z trzech ciał. Wszystkie propozycje łączy głównie wola zmian, a w podtekście, wyrażonym w końcowej części tekstu, jest to chęć postawienia prezesa NBP przed Trybunałem Stanu.
Autor poszukuje, jak się wydaje bardziej oryginalnych, zbeletryzowanych pomysłów na osłabienie pozycji NBP i prezesa. Nie dostrzega jednak, że jego propozycje będą miały skutki wybiegające poza bieżące sprawy polityczne, a wpływające na podstawy ustrojowe państwa i systemu finansowego.
Niezależność banku centralnego jest bowiem wyrażana i rozpatrywana w prawie nie tylko w Polsce, ale także na tle standardów wynikających z traktatu ustanawiającego Wspólnotę Europejską oraz Statutu Europejskiego Systemu Banków Centralnych i Europejskiego Banku Centralnego (Statutu ESBC i EBC).
Instytucje, organy i jednostki organizacyjne Unii oraz rządy państw członkowskich zobowiązują się respektować tę zasadę i nie dążyć do wywierania wpływu na członków organów decyzyjnych EBC lub krajowych banków centralnych przy wykonywaniu ich zadań. Prezes nie musi więc, jak proponuje autor, „być sędzią w interpretacji zasady niezależności banku centralnego i swego mandatu”, gdyż jest ona od dawna wyrażana w nauce, wieloletniej praktyce NBP i w orzecznictwie krajowym i zagranicznym oraz realizowana w zgodzie z przepisami pierwotnego prawa unijnego.
Czytaj więcej
Apolityczność może zagwarantować tylko system wyboru kandydatów, w którym głos decydujący mają środowiska profesjonalnych ekspertów i naukowców, a...
Prezes NBP nie musi interpretować uprawnień NBP
Przyznane NBP konstytucyjne i ustawowe zadania uwzględniają tę zasadę oraz poglądy doktryny wyrażane na świecie i szeroką linię orzeczniczą na temat niezależności banków centralnych. W Polsce wyróżnił ją w kilku dawnych, pierwszych po wejściu w życie konstytucji orzeczeniach polski Trybunał Konstytucyjny, podkreślając w wyroku z 16 lipca 2009 r., że zasada niezależności NBP została wyrażona w Konstytucji RP implicite.
Wskazał, że przepisy Konstytucji RP ustanowiły NBP jako organ wyposażony w niezależność finansową (wyklucza ona możliwość wywierania finansowego nacisku na decyzje banku centralnego), niezależność funkcjonalną (nakazuje samodzielne wykonywanie przez bank centralny swoich funkcji statutowych), niezależność instytucjonalną (w relacji z innymi organami państwa).
Zasada niezależności banku centralnego ma za zadanie ochronę wartości polskiego pieniądza – to jest cel podstawowy. Ustawodawca zwykły powinien „zagwarantować tę niezależność na takim poziomie, który jest optymalny z punktu widzenia realizacji założonych zadań banku centralnego”. Od 1997r. określa ją w Polsce ustawa o NBP. Interpretacje uprawnień NBP nie muszą więc być dokonywane przez prezesa NBP, on realizuje zadania wynikające z przepisów prawa.
Po co ta reforma?
Ponadto propozycje zmiany mandatu NBP nie są uzasadniane w tym tekście w sposób zrozumiały. Konieczność zmian, według prof. Andrzeja Wojtyny, to następujące nieoczywiste problemy: potrzeba „unowocześnienia struktury i funkcjonalności NBP”, „proefektywnościowego wstrząsu instytucjonalnego”, konieczność „zredukowania uprawnień jednego z organów”, nie wymieniając, którego organu i jakich uprawnień, „instytucjonalnego ustabilizowania działalności NBP”, „nowego spojrzenia”.
Czemu miałoby służyć unowocześnienie lub wstrząs, jak przebiegać miałaby likwidacja jednego organu i którego organu, po co zmieniać konstytucję oraz ustawę o NBP, autor nie wyjaśnia. Jest to ogólne przesłanie: coś w organizacji NBP trzeba zmienić, na razie nie wiadomo co, ale trzeba „zahamować niepewność wynikającą z chaotycznej interakcji między organami NBP”. Na czym polegają te interakcje i dlaczego miałyby być one „chaotyczne”? Jak ma je usprawnić „nowe spojrzenie”?
Enigmatyczne „czwarte ciało” w NBP
Ostatnia z tych trzech, szerzej omówiona propozycja dodania w strukturze NBP „czwartego ciała”, jest, jak wydaje się, preferowana przez autora. Miałoby to być nowe, nieokreślone bliżej „stabilizujące ciało o charakterze nadzorczym”, bez wyjaśnienia, co lub kogo miałoby ono stabilizować i nadzorować. Ponadto „dbałoby o apolityczność całego NBP” (!), byłoby niezależne, również finansowo, ale „głównym zadaniem tego ciała byłoby pilnowanie, aby prezes i zarząd wywiązywali się z przyznanego mandatu”.
Co oznacza „pilnowanie” (czy to kontrola lub nadzór, czy tylko doradztwo?), czym i od kogo byłby finansowo niezależny ten nowy organ (samodzielnie określałby wysokość wykorzystywanych środków czy tylko swych wynagrodzeń?) – nie wiadomo. Autor zakłada, że „ciało” to (organ wewnętrzny czy zewnętrzny?) miałoby prawo rozstrzygać spory kompetencyjne w NBP, w tym między sobą a zarządem i prezesem (czyli rozstrzygać w formie decyzji i interpretować przepisy prawa?).
Dotychczasowe prawo wystarczy
„Spory” kompetencyjne w banku centralnym nie powinny występować, gdyż kompetencje jasno wyznacza od 1997 r. konstytucja, ustawa o NBP, regulamin organizacyjny banku, statut RPP, traktaty unijne, w tym przepisy traktatu o funkcjonowaniu UE i statut ESBC oraz – jak wspomniałam – bogate orzecznictwo w tym zakresie oraz ogromny dorobek doktryny. Jeżeli „sporów” nie byłoby, czym zajmowałoby się to ciało nadzorujące? Chyba nie polityką pieniężną (należy do kompetencji RPP) ani nie licznymi zadaniami zarządu określonymi w ustawie – autor proponuje niezrozumiałe „częściowe” przejęcie uprawnień departamentu prawnego oraz audytu wewnętrznego (swoją drogą, celem audytu wewnętrznego jest wspieranie kierownictwa, którym „czwarte ciało” nie może być, gdyż jest nim prezes i RPP). Może chodzi o przyłączenie audytu do kompetencji RPP, choć na czele RPP jest również prezes.
Wszystkie te oryginalne, choć niejasne, propozycje wymagają jednak podstawowej odpowiedzi na pytanie o ich sens, czyli korzyści płynących z proponowanych pomysłów, a także zgodność z prawem europejskim oraz ich ocenę przez nielubiące chaosu wrażliwe rynki finansowe. Czyli – co wniesie czwarte ciało do NBP lepszego, jakie stworzy benefity dla polskiego systemu finansowego? Według mej oceny, wracając do lżejszej muzy – taka reforma NBP jest potrzebna jak rybie puchowa kołdra – tak śpiewał w innym kontekście zmarły niedawno Janusz Rewiński.