Reklama

Dawid Jackiewicz: Nie będzie już wolnoamerykanki

Każdy minister, który ma w swoim nadzorze jakieś spółki skarbu, będzie związany postanowieniami ustawy - mówi Dawid Jackiewicz, minister Skarbu Państwa.

Publikacja: 14.04.2016 21:00

Dawid Jackiewicz: Nie będzie już wolnoamerykanki

Foto: Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński

Rz: Co MSP chce zmienić swoim projektem ustawy? Rozumiem, że chodzi o obcięcie zarobków szefom dużych firm, co krytykują eksperci.

Dawid Jackiewicz: Nie wierzę, że ktoś to krytykuje. Jeśli tak, to chyba nie przeczytał projektu. Po latach ustawy kominowej, która jest archaiczna i dziurawa, powstał wreszcie dokument, który porządkuje nie tylko sytuację w spółkach, gdzie mamy powyżej 50 proc. udziałów, ale także kwestię zarobków zarządów w spółkach, gdzie mamy poniżej 50 proc. Dotychczas był to obszar kompletnie wyłączony spod regulacji – taka wolnoamerykanka. Poza tym odpowiadamy na zapotrzebowanie rynku; ludzie chcą wiedzieć, w jaki sposób ustala się wynagrodzenia zarządów i rad nadzorczych. Porządkujemy również obszar związany z premiami i przywilejami członków zarządów, w tym kwestie odpraw, zakazu konkurencji oraz wszelkiego rodzaju bonusów. Te wszystkie przywileje likwidujemy i porządkujemy.

Porządkujecie czy likwidujecie?

Porządkujemy. Wreszcie będą jasno określone rygory, niepozwalające spółkom finansować wynajmu mieszkania prezesowi, który zarabia 50–70 tys. zł miesięcznie. Tego typu patologie likwidujemy.

Nie lepiej byłoby to zostawić decyzji rad nadzorczych, wolnemu rynkowi?

Reklama
Reklama

Ustawa określa pewne reguły. Każdy minister, który ma w swoim nadzorze jakieś spółki skarbu, będzie związany postanowieniami ustawy. Powołując radę nadzorczą, będzie więc musiał powiedzieć jej, czego oczekuje, a rady będą musiały się stosować do zapisów ustawy.

A jeśli się nie zgodzą?

Jeśli ktoś jawnie będzie lekceważył te zapisy, trzeba będzie dokonywać korekty w radach nadzorczych. Wolny rynek nic tu nie ureguluje. Robi to, z czego Polacy są niezadowoleni – daje po kilka milionów złotych prezesowi. Takiej wolnoamerykanki nie chcemy. Dzisiaj nie ma opublikowanych celów, jakie mają zostać osiągnięte w spółkach, ani informacji, jak to zmierzyć i jaka nagroda będzie przyznana za ich realizację. Teraz rada nadzorcza będzie musiała postawić prezesowi i członkom zarządu konkretne, mierzalne cele, tzw. KPI, i po roku oceni, czy zostały one osiągnięte. W ustawie są propozycje dziewięciu KPI, które rady mogą dostosowywać do konkretnych spółek. Tworzymy transparentny system, w którym każdy obywatel będzie mógł wyliczyć, jakie wynagrodzenie przysługuje członkom zarządu.

Nie obawia się pan, że obniżenie płac utrudni ściągnięcie do spółek dobrych menedżerów?

To wprawdzie nie będą zarobki liczone w milionach złotych, ale ciągle będą przyzwoite. Poza tym, choć podstawowe uposażenie może nie wzbudzać entuzjazmu, to – jeśli zostaną zrealizowane konkretne postawione cele – możemy je uatrakcyjnić przez premię. Nadal jednak będą to wynagrodzenia poniżej dzisiejszego poziomu. Dla mnie przesadne są 3-milionowe zarobki w spółce o charakterze misyjnym, która ma nie tylko walczyć o zysk, ale też realizować interes gospodarczy państwa. Poszukujemy nie tylko merkantylnie nastawionych menedżerów, ale również ludzi z poczuciem misji. I takich nie brakuje.

Opinie Ekonomiczne
Aleksandra Ptak-Iglewska: prezydent podstawia nogę polskim rolnikom
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Opinie Ekonomiczne
Andrzej Krakowiak: „Wyprodukowane w (podzielonej) Europie”
Opinie Ekonomiczne
Piotr Arak: Zamiast zwalniać ludzi, AI dokłada im więcej pracy
Opinie Ekonomiczne
Maciej Stańczuk: Europie przydałby się ktoś w rodzaju Elona Muska
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama