Reklama

Cezary Szymanek: (Hał)da węgiel i płuca zatruje

Szturm rządu po węgiel zakopany w hałdach jest przyznaniem się do porażki całej polityki energetycznej państwa.

Publikacja: 14.09.2022 21:00

Cezary Szymanek: (Hał)da węgiel i płuca zatruje

Foto: Adobe Stock

Był 4 września tego roku, gdy z Nowego Targu pofrunęły w Polskę słowa Jarosława Kaczyńskiego: „Trzeba w tej chwili palić wszystkim, no, poza oczywiście oponami i tym podobnymi rzeczami, bo po prostu Polska musi być ogrzana”. Śmiechy i żarty zalały internet, a w Ministerstwie Aktywów Państwowych zebrał się zespół do ustalenia, skąd można jeszcze zdobyć coś do palenia w piecach. I w myśl powiedzenia, że najciemniej pod latarnią, okazało się, że węgiel jest tuż przy kopalniach, tylko trzeba go wygrzebać z hałd. Tym bardziej że rząd obiecywał, że węgla nie zabraknie, więc tej obietnicy musi jakoś dotrzymać. A przecież budowy nowych wiatraków, milionów na panele fotowoltaiczne, termomodernizacji domów i pomp ciepła u każdego nie obiecywał. Więc skąd to zdziwienie, że ministerstwo szuka węgla?

Zanim jednak ktokolwiek zacznie cokolwiek robić z hałdami odpadów górniczych, powinien zbadać, czym to grozi środowisku i zdrowiu ludzi mieszkających w pobliżu. Z raportu NIK z 2019 r. wynika, że te składowiska to w większości ekologiczne bomby z opóźnionym zapłonem. Na terenach trzech z dziewięciu wtedy eksploatowanych hałd doszło do zanieczyszczenia wód podziemnych i tych na powierzchni. Lista grzechów: przekroczenie kwasowości, norm dla cynku oraz ołowiu, za dużo chlorków i siarczanów. NIK zwróciła też wtedy uwagę, że nie wiemy, co właściwie w tych hałdach jest, bo nie było nad nimi kontroli, i jest ryzyko – pisała Izba – że kryją niebezpieczne odpady.

Do tego naruszenie pogórniczych hałd niesie za sobą podwyższone ryzyko pożarów. W Rudzie Śląskiej w 2020 r. dopiero po 12 miesiącach prac udało się zatrzymać trwające lata tlenie się odpadów. I trucie okolicznych mieszkańców. Prace na hałdach oznaczają też wzrost pylenia, czyli drastyczny spadek jakości tego, czym oddycha się w regionach, gdzie ma być odzyskiwany węgiel. W Polsce zanieczyszczone powietrze skraca życie średnio o 14 miesięcy mieszkańcom północnych terenów, a aż o 43 miesiące na południu kraju. Rocznie jest ono przyczyną 45 tys. zgonów. Choć prawdopodobnie jest jeszcze gorzej. Naukowcy z Uniwersytetu Harvarda i University College of London w raporcie przedstawionym na początku ubiegłego roku dowodzą, że spalanie paliw kopalnych przyczynia się do jednego na pięć zgonów na świecie.

Co więcej, tak jak nie wiemy, co jest w hałdach, tak też nie wiadomo, jakiej jakości może być odzyskany z nich węgiel. Jest bardzo prawdopodobne, że niskiej. A to oznaczałoby o wiele większe koszty – niż szacuje teraz ministerstwo – przystosowania surowca do spalania w elektrowniach. Mała kaloryczność tego węgla będzie zaś wymagać spalania większej jego ilości, aby ogrzać tę samą liczbę domów.

Szturm rządu po węgiel zakopany w hałdach jest przyznaniem się do porażki całej polityki energetycznej państwa. Zamiast inwestować w odnawialne źródła energii i szczelność domów Polaków, wracamy do przeszłości. Zakopanej w hałdach, o której właściwie nikt nie chce pamiętać, bo świat jest już w innym miejscu. Przeszłości, która będzie truć nas znowu i w przyszłości. Wygląda na to, że słowa premiera Mateusza Morawieckiego z lipca 2020 r. były ponadczasowe. Wystarczy tylko zmienić wirus na węgiel, a epidemię na kryzys energetyczny: „Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego węgla, tego kryzysu energetycznego i to jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się jego bać”.

Reklama
Reklama

Czytaj więcej

Hałdy nas ogrzeją. Albo nie. Zadziwiający pomysł rządu
Opinie Ekonomiczne
UE może stać się ofiarą amerykańskiej dominacji energetycznej
Opinie Ekonomiczne
Witold M. Orłowski: Davos, czyli tam i z powrotem
Opinie Ekonomiczne
Grzegorz Kozieja: Jak umowa UE-Mercosur wpłynie na interesy rolników
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Znikające taksówki. Quo vadis, gospodarko?
Opinie Ekonomiczne
Michał Duszczyk: Byliśmy potęgą, ale dziś ogrywają nas Niemcy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama