Dzisiaj, po prawie trzech miesiącach wojny, chyba nikt nie ma wątpliwości, że jak najszybsze zakończenie uzależnienia Unii Europejskiej od importu węgla, ropy i gazu z Rosji jest konieczne ze względów bezpieczeństwa. Dochody z eksportu paliw kopalnych są podstawowymi dochodami budżetu Moskwy, a co za tym idzie, stanowią źródło finansowania armii. Tymczasem w ubiegłym roku UE importowała z Rosji energię o wartości 99 mld euro, co stanowiło 62% kupionych rosyjskich towarów. Importowano w pierwszej kolejności ropę, następnie gaz i węgiel.

Odejście od importu paliw kopalnych z Rosji i zakończenie finansowania rosyjskiej machiny agresji ma zatem wymiar moralny. Dostrzegła to Ursula van den Leyen, ogłaszając w środę cały pakiet propozycji strategicznych i legislacyjnych - REPowerEU. Jego celem jest jak najszybsze uwolnienie się od strategicznej zależności energetycznej państw Unii Europejskiej od Rosji. Komisja Europejska proponuje cały szereg inicjatyw, dzięki którym w 2027 roku uda się osiągnąć derusyfikację. Od rozwoju odnawialnych źródeł energii, przez dywersyfikację dostaw, zwiększenie produkcji biogazu i „zielonego” wodoru, aż po elektryfikację transportu i przemysłu oraz oszczędzanie energii.

Należy w tym miejscu wspomnieć, że napaścią na Ukrainę Władimir Putin nie zawiesił globalnych zmian klimatycznych. Niektórzy polscy komentatorzy wyrażali przecież nadzieje, że w konsekwencji wojny europejska polityka klimatyczna zostanie zepchnięta na boczny tor. Oczywiście, nic takiego się nie stało. Komisja, w odpowiedzi na rosyjskie zagrożenie, nie odpuściła ambitnych celów Zielonego Ładu UE. Wręcz przeciwnie, zaproponowała przyspieszenie transformacji energetycznej. Dlatego z przewidzianych w REPowerEU pieniędzy tylko 10 mld euro zostanie wydane na infrastrukturę gazową, a 2 mld na infrastrukturę niezbędną do zakończenia importu rosyjskiej ropy. Cała reszta z niebagatelnej kwoty 300 mld euro będzie przeznaczona na czystą energię.

Komisja wskazuje nie tylko obszary, ale i drogę jaką powinny przejść poszczególne części sektora energetyki. Nie zapomina o wyzwaniach związanych z rozwojem potrzebnych do tego technologii oraz zaplecza przemysłowego w Europie. Godnym zauważenia jest kilkukrotne wskazanie Ukrainy jako ważnego partnera w procesie transformacji energetycznej.

W przypadku Polski, dokument Komisji należy czytać jako strategię odcięcia się Europy od importu surowców energetycznych z Rosji połączoną z przyspieszeniem zielonej transformacji europejskiej gospodarki. Poprzez przywołanie Krajowych Planów Energii i Klimatu, REPowerEU przypomina, że bardzo ważna część „pracy domowej” jest do odrobienia na poziomie stolic państw członkowskich. Część działań, jakie powinniśmy wykonać, jest zidentyfikowana od lat. Przykładem niech będzie nieszczęsna regulacja zakazująca rozwoju energii wiatrowej na lądzie, tzw. reguła 10h. Koniec epopei w tej sprawie wciąż nie jest pewny. Jak to wygląda w świetle propozycji Komisji apelującej o intensywne uniezależnianie się od Rosji poprzez inwestowanie w energię odnawialną i znoszenie barier prawnych hamujących ten proces ?

REPowerEU uświadamia nam, że polityka klimatyczna nie ogranicza się wyłącznie do polityki odejścia od węgla, ale jest znacznie szersza i obejmuje de facto wszystkie obszary naszego funkcjonowania. Ważne, żeby pamiętali o tym autorzy kolejnej edycji polskiego Planu na rzecz Energii i Klimatu. Wnioski dotyczące przyspieszenia inwestycji w energię odnawialną powinny jak najszybciej znaleźć odzwierciedlenie w aktualizacjach Krajowego Planu Odbudowy i Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku.

Marcin Korolec, jest Dyrektorem Instytutu Zielonej Gospodarki, był ministrem środowiska w latach 2011 - 2013