Przyłączenie się Polski do europejskiego paktu fiskalnego wywołało w kraju falę krytycznych reakcji. Odkładając na bok rytualne oskarżenia rządu o zdradę, będące najczęściej wynikiem politycznej hucpy albo zwykłej ignorancji, podnoszone obawy dotyczyły głównie potencjalnych zagrożeń dla polskiej suwerenności oraz ewentualnych kosztów uczestnictwa w pakcie. Są to obawy bezpodstawne. Podpisując pakt fiskalny, Polska nie przyjęła na siebie żadnych nowych zobowiązań, a zapewniając sobie udział przy stole obrad krajów strefy euro, w istocie umocniła swoją pozycję w Unii Europejskiej.
Finansowe rygory
Zacznijmy od zobowiązań. Część fiskalna paktu – którego pełna nazwa brzmi „Traktat o stabilności, koordynacji i zarządzaniu w Unii Gospodarczej i Walutowej", w skrócie TSKZ, zawiera rygory i zalecenia, które w znacznej części znajdują się już w prawie europejskim. Zapisana w art. 3.1 TSKZ reguła zrównoważonego budżetu w średnim okresie obowiązuje już od 1998 roku w ramach paktu stabilności i wzrostu (rozporządzenie Rady 1466/97, z późniejszymi zmianami), w którym zapisano, że dolny limit strukturalnego salda budżetu musi się mieścić w przedziale między -1 proc. a 0 proc. PKB. Oznacza to, że przyjęty w TSKZ wymóg ograniczenia deficytu strukturalnego do 0,5 proc. PKB nie wnosi w praktyce niczego nowego, tym bardziej że dla krajów o niskim poziomie zadłużenia deficyt ten może być powiększony do 1 proc. PKB. Pozostałe rygory fiskalne zostały już wprowadzone w ramach sześciopaku i obowiązują od początku 2012 roku. Dotyczy to m. in. zapisanego w art. 4 TSKZ wymogu obniżania długu publicznego przez kraje, w których relacja długu do PKB przekracza 60 proc. corocznie o 1/20 (rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady 1177/2011) oraz zapisanego w art. 7 quasi-automatycznego mechanizmu decyzji w ramach procedury korygowania nadmiernego deficytu polegającego na konieczności uzyskania kwalifikowanej większości w Radzie dla odrzucenia wniosku Komisji (tzw. odwrócona większość kwalifikowana – rozporządzenie Parlamentu Europejskiego i Rady 1173/2011).
W negocjacjach odwołaliśmy się do idei jedności Unii i konieczności unikania decyzji, które mogłyby ją podzielić
W ramach sześciopaku został już również wprowadzony (dyrektywa Rady 2011/85) zapis art. 3.2 TSKZ nakazujący wpisanie unijnych reguł fiskalnych do krajowego porządku prawnego na poziomie konstytucyjnym lub równorzędnym. Przenosi on własność reguł fiskalnych na poziom narodowy, a naruszenie reguł będzie oznaczać od tej pory złamanie prawa krajowego ze wszystkimi konsekwencjami. Pewną nowością w tej części jest jedynie zapis art. 8 dający prawo Europejskiemu Trybunałowi Sprawiedliwości do weryfikowania wykonania tego wymogu przez państwa sygnatariuszy TSKZ. (Choć moim zdaniem ETS ma już takie uprawnienia na podstawie ogólnych przepisów o przestrzeganiu prawa europejskiego). W tym zakresie Polska stosuje już własne rozwiązania w postaci hamulca długu (zapis w art. 216.5 Konstytucji RP ograniczający poziom długu publicznego do 60 proc. PKB) oraz w postaci automatycznych mechanizmów korekcyjnych zapisanych w ustawie o finansach publicznych z 2009 roku (tzw. progi ostrożnościowe). Jeśli więc na podstawie TSKZ Komisja Europejska zaproponuje wpisanie do krajowego porządku prawnego dodatkowych reguł (np. reguły równowagi budżetowej w średnim okresie), będą one dla Polski mało dolegliwe, a przy tym korzystne dla wzmocnienia dyscypliny finansów publicznych. Pozostałe zapisy części fiskalnej TSKZ albo stanowią uszczegółowienie i rozwinięcie istniejących przepisów, albo są mało istotne (jak np. art. 5 i 6). TSKZ nie wnosi więc w zakresie zobowiązań fiskalnych poszczególnych państw członkowskich niczego istotnie nowego.
Koordynacja polityki
Trzeba jednocześnie zaznaczyć, że w odniesieniu do państw sygnatariuszy TSKZ niebędących członkami strefy euro wymogi paktu fiskalnego obowiązują od momentu uchylenia wobec nich derogacji – czyli od momentu ich wejścia do strefy euro – chyba że państwa te zadeklarują gotowość poddania się regułom fiskalnym TSKZ wcześniej (art. 14). Oznacza to, że po podpisaniu paktu Polska nadal zachowa możliwość pozostawania poza jego rygorami, jeśli uzna to za stosowne.
Druga część TSKZ poświęcona jest koordynacji polityki gospodarczej i w tej części także nie pojawiają się nowe treści. Mówi się tu o możliwości podejmowania wspólnych działań w celu zapewnienia sprawnego funkcjonowania strefy euro, poprawy konkurencyjności, wzrostu, zatrudnienia i stabilności finansowej (art. 9), ale możliwość ta już istnieje na podstawie art. 136.1 traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej (TFUE). Z kolei zapis art. 10 dotyczący podejmowania tzw. wzmocnionej współpracy w grupie państw sygnatariuszy TSKZ stanowi jedynie nawiązanie do art. 20 traktatu o Unii Europejskiej (TUE) i art. 326 – 334 TFUE, które już od wielu lat dają taką możliwość i stanowią traktatową podstawę dla wzmocnionej współpracy.
Nowe treści pojawiają się za to w trzeciej części TSKZ poświęconej zasadom zarządzania strefą euro. Pod naciskiem Francji ustalono, że co najmniej dwa razy w roku będą odbywały się nieformalne spotkania szefów państw lub rządów państw strefy euro (Euro Summits). Mają być one poświęcone kwestiom funkcjonowania wspólnej waluty, zarządzania strefą euro i strategicznym kierunkom polityki gospodarczej w celu zapewnienia ściślejszej konwergencji w strefie euro (art. 12.1 – 2). Z kolei pod naciskiem Polski przyjęto, że szefowie państw lub rządów państw sygnatariuszy paktu nienależących do strefy euro będą mogli uczestniczyć w dyskusjach na tych spotkaniach (przynajmniej raz w roku), gdy ich przedmiotem będą kwestie konkurencyjności państw członkowskich, zmiany w architekturze strefy euro i fundamentalnych regułach jej funkcjonowania w przyszłości, oraz kwestie związane z wdrożeniem samego paktu fiskalnego (Art. 12.3).
Europejskie podziały
Oznacza to, że przywódcy państw sygnatariuszy paktu będą spotykać się w dwóch konfiguracjach: w grupie państw człon- kowskich strefy euro i w grupie wszystkich sygnatariuszy. Nie oznacza to jednak, że TSKZ dzieli UE na dwie – a nawet trzy, jeśli uwzględnić Wielką Brytanię i Czechy, które nie są sygnatariuszami paktu fiskalnego – kategorie państw członkowskich. Już od 1999 roku istnieje w Unii podział na kraje strefy euro i pozostałe, a traktat lizboński usankcjonował eurogrupę jako formalną instytucję spotkań ministrów finansów państw strefy euro. Uzgodnienia dokonane w ramach eurogrupy przesądzały często o decyzjach podejmowanych na forum ECOFIN z udziałem 27 państw członkowskich. Co więcej, już od 2010 roku odbywają się także nieformalne spotkania na szczycie przywódców strefy euro. W tym sensie od dawna już istnieje „twarde jądro" Unii, nadające jej kierunek działań, w którym Polska nie uczestniczyła. TSKZ częściowo przezwycięża ten podział, bo po raz pierwszy formalnie dopuszcza do obrad w gronie państw strefy euro także państwa do niej nienależące. To jest oczywista wygrana Polski, bo umożliwia nam uczestnictwo w spotkaniach strefy euro, do których do tej pory nie mieliśmy dostępu. Pozwala brać udział w dyskusjach państw twardego jądra Unii, mimo że nie należymy jeszcze do strefy euro i – w zależności od skuteczności naszej dyplomacji – pozwala mieć wpływ na kształt rozwiązań instytucjonalnych w strefie walutowej, do której zamierzamy się przecież przyłączyć.
Warto wreszcie podkreślić sposób, w jaki Polska wywalczyła sobie miejsce przy głównym stole. Odwołaliśmy się do idei jedności Unii i konieczności unikania decyzji, które mogłyby ją podzielić. To była dojrzała, odpowiedzialna argumentacja, wobec której zwolennicy Europy dwóch prędkości musieli ustąpić. Jednocześnie zademonstrowaliśmy niezbędną elastyczność i gotowość do kompromisu, unikając w ten sposób pułapki izolacji, w którą wpadła Wielka Brytania. Nie tylko zatem bilans zobowiązań i korzyści płynących z TSKZ jest dla nas jednoznacznie pozytywny, ale i same negocjacje wokół paktu i osiągnięty sukces wzmocniły wizerunek Polski.
—Autor jest przewodniczącym Sejmowej Komisji Finansów Publicznych