Reklama

Korzyści muszą być widoczne

By powtórzyć amerykański sukces związany z gazem łupkowym, Europa musi zdobyć przychylność lokalnych społeczności – przekonywał w Karpaczu brytyjski ekspert Michael Stephenson.

Publikacja: 20.12.2015 20:00

Michael Stephenson, dyrektor ds. naukowych i technologicznych Brytyjskiej Służby Geologicznej (BGS)

Michael Stephenson, dyrektor ds. naukowych i technologicznych Brytyjskiej Służby Geologicznej (BGS) mówił o trudnościach związanych z eksploatacją gazu z łupków

Foto: Rzeczpospolita

Stephenson, dyrektor ds. naukowych i technologicznych Brytyjskiej Służby Geologicznej (BGS), zwrócił uwagę, że rządy wielu krajów widzą w jego wydobyciu dużą szansę na rozwój gospodarki i poprawę bezpieczeństwa energetycznego.

– Najbardziej intrygujące jest to, że Stany Zjednoczone zyskały samowystarczalność w dziedzinie dostaw gazu, chociaż jeszcze dekadę temu były jednym z największych na świecie importerów tego surowca. W 2035 r. aż połowę zużywanego w USA gazu może stanowić gaz z łupków. I co ważne, branża wykazuje olbrzymią zdolność do adaptacji do niskich cen na rynkach – stwierdził Brytyjczyk.

Wskazał też inne, pośrednie korzyści dla gospodarki USA: niższe koszty produkcji przemysłowej oraz wzrost zatrudnienia. W ciągu najbliższych 20 lat za Oceanem powstać ma aż 6 milionów nowych miejsc pracy związanych z wydobyciem gazu łupkowego.

Stephenson przekonywał, że Europa musi jednak wziąć pod uwagę nie tylko jasne, ale i ciemne strony nowej technologii. Trzy główne problemy to: zanieczyszczenie wód gruntowych, niekontrolowane emisje metanu do atmosfery oraz trzęsienia ziemi, pośrednio lub bezpośrednio wynikające ze szczelinowania hydraulicznego. Brytyjczyk powołał się na wyniki badań naukowych, z których wynika, że do atmosfery przedostaje się co najmniej 0,5 proc. gazu wypłukiwanego ze skał.

W związku z tym, że na Starym Kontynencie obowiązują dużo wyższe standardy ochrony środowiska, a zasoby gazu znajdują się często pod terenami gęsto zaludnionymi, powtórzenie amerykańskiego sukcesu będzie trudne. – Dość duże brytyjskie złoża leżą pod największymi miastami przemysłowymi – Sheffield, Manchesterem i Liverpoolem. Rząd chce te zasoby wykorzystać, ale poparcie wśród mieszkańców spada.

Reklama
Reklama

Najważniejsze według Stephensona będzie zdobycie właśnie tzw. społecznego przyzwolenia, a sukces zależy od spełnienia kilku warunków. Po pierwsze, konieczne jest zapewnienie „korzyści" okolicznym mieszkańcom. Drugim warunkiem jest zachowanie pełnej transparentności. – Ludzie muszą uzyskać szczegółową wiedzę o tym, jak dokonuje się wierceń i na ile są one bezpieczne – przekonywał Stephenson. Trzeci element to stworzenie wiarygodnych przepisów dotyczących kształtu instalacji i stosowanych procedur – stwierdził Stephenson.

Opinie Ekonomiczne
Krzysztof Adam Kowalczyk: Mroźny oddech Syberii i Arktyki
Opinie Ekonomiczne
Adam Roguski: Prognozy tylko dla odważnych
Opinie Ekonomiczne
Marcin Mazurek: Powell się stawia, a to wywraca stolik
Opinie Ekonomiczne
Od gospodarki nadmiaru do gospodarki umiaru
Opinie Ekonomiczne
Katarzyna Kucharczyk: Limes inferior po polsku. Niepokojące zjawisko na rynku pracy
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama