Propozycja szpitali powiatowych, do której dotarła „Rzeczpospolita”, przewiduje 12 poprawek do pakietu zmian w ochronie zdrowia. Szpitalnicy przekazali je senatorowi Lewicy Wojciechowi Koniecznemu przed posiedzeniem senackiej komisji zdrowia, która odbędzie się 3 listopada. Głównym punktem obrad ma być ustawa, która wprowadza m.in. limit zarobków w wysokości ok. 240 zł za godzinę oraz limit czasu pracy dla lekarzy, zakaz rozliczania się na zasadzie procentu od procedury oraz tzw. „Lex K.”, czyli możliwość wykluczenia medyka z pracy w systemie publicznym przez prezesa NFZ w przypadku fałszowania dokumentacji. Zdaniem szpitali powiatowych każde z tych rozwiązań wymaga zmiany.
Czytaj więcej
Senatorowie przygotowali dziewięć poprawek do ustawy. Chcą m.in. zmniejszenia minimalnego wymiaru pracy lekarzy, zmiany zasad zatrudniania kontrole...
Ile płacić lekarzowi, gdy w szpitalu brakuje personelu? Szpitale chcą odstępstw od reguły, że nie więcej niż 240 złotych
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych proponuje wprowadzenie wyjątków od maksymalnego wynagrodzenia lekarzy. Pakiet zmian w ochronie zdrowia uchwalony przez Sejm przewiduje, że stawka godzinowa medyka nie może przekroczyć 1/20 płacy minimalnej. W 2026 r. limit wynosi więc ok. 240 zł brutto za godzinę, a w przyszłym roku będzie to 247,5 zł.
„Limity te nie przewidują żadnego odstępstwa. W dziedzinach i regionach o najsilniejszej konkurencji o personel uniemożliwia to pozyskanie specjalisty, a w konsekwencji może doprowadzić do zaprzestania udzielania świadczeń opieki zdrowotnej finansowanych ze środków publicznych przez świadczeniodawcę, który nie jest w stanie zapewnić obsady” – czytamy w uzasadnieniu OZPSP do proponowanej zmiany.
Poprawka zakłada odstąpienie od limitu zarobków, jeżeli na terenie, który obsługuje szpital, będzie brakować lekarzy określonej specjalizacji. Wówczas placówka mogłaby złożyć do prezesa NFZ wniosek o ustalenie stawki godzinowej dla takich medyków na poziomie nie wyższym niż kwota 1/10 płacy minimalnej na okres 12 miesięcy, z możliwością przedłużenia. Oznacza to, że w przypadku braków kadrowych dyrektorzy szpitali mogliby płacić specjalistom w dziedzinach deficytowych nawet 480 zł za godzinę pracy.
Do takich osób stosowałby się również inny limit średniomiesięcznego wynagrodzenia. Wynosiłby on jednak nie 8-krotność płacy minimalnej – jak w ustawie – lecz 16-krotność. Przy maksymalnym wymiarze pracy w wysokości 320 godzin miesięcznie sufit płacowy dla medyków zawisłby więc na poziomie 153,6 tys. zł. To dwa razy więcej niż przewidziano w pakiecie przepisów, które uchwalił Sejm.
Czytaj więcej
Mam nadzieję, że pani minister kiedyś wróci do szpitala i da nam przykład, jakie trzeba mieć zdolności, by efektywnie negocjować z lekarzami w nowe...
OZPSP proponuje też rozszerzenie dziedzin deficytowych, w przypadku których lekarzy nie obowiązuje wymóg pracy na co najmniej jedną drugą etatu w pojedynczym szpitalu – o anestezjologię i intensywną terapię. Teraz taki wyjątek dotyczy geriatrów, psychiatrów i patomorfologów. Szpitalnicy postulują przy tym, żeby minister zdrowia mógł rozszerzać katalog dziedzin deficytowych o kolejne specjalizacje w rozporządzeniu, jeżeli wystąpią braki kadrowe.
Apel szpitali: Przy badaniach diagnostycznych płacić za usługę, a nie godzinę
Kolejny postulat szpitali powiatowych to częściowe odstąpienie od zakazu wypłaty „procentu od procedury”, czyli sytuacji, w której lekarz otrzymuje określony odsetek kwoty, jaką NFZ płaci szpitalowi. Zdaniem OZPSP „zakaz uzależniania wynagrodzenia od wartości całego kontaktu z NFZ jest zasadny, ale obecne brzmienie obejmuje także model rozliczenia od wartości procedury wykonanej przez lekarza – powszechny w świadczeniach zabiegowych i diagnostyce i bezpośrednio powiązany z wydajnością pracy”. Oznacza to, że szpitale powiatowe chcą, żeby placówki nadal mogły płacić lekarzom określony odsetek od kwoty za wykonany zabieg, z zastrzeżeniem, że płaca medyka nie przekroczy w ten sposób ustawowego limitu miesięcznego.
Czytaj więcej
Fikcyjne hospitalizacje na zamkniętym oddziale i miliony dla prywatnej spółki neurochirurgów. Z ustaleń Wirtualnej Polski wynika, że Szpital Miejsk...
Ogólnopolski Związek Pracodawców Szpitali Powiatowych proponuje też, żeby w badaniach diagnostycznych i przy zabiegach płacić za usługę, a nie za godzinę pracy. „W diagnostyce i świadczeniach zabiegowych efekt pracy jest mierzalny liczbą i rodzajem wykonanych procedur, a rozliczenie godzinowe nie oddaje wydajności i zniechęca do zwiększania liczby świadczeń” – tłumaczy OZPSP w uzasadnieniu.
320 godzin pracy lekarza miesięcznie? Tak, ale bez wliczania w to świadczeń komercyjnych
Inna poprawka dotyczy ustawowego obowiązku finansowania skutków regulacji. W praktyce chodzi o to, żeby Narodowy Fundusz Zdrowia pokrył koszty dostosowania szpitali do nowych przepisów, np. koszty zatrudnienia nowego personelu w miejsce osób, które przekroczą limit czasu pracy, mający wynosić 320 godzin miesięcznie. Przepisy zaproponowane przez OZPSP przewidują, że w terminie trzech miesięcy od wejścia w życie ustawy Agencja Oceny Technologii Medycznych i Taryfikacji przeprowadziłaby i przekazała ministrowi zdrowia analizę wpływu nowych wymogów na koszty udzielania świadczeń opieki zdrowotnej. AOTMiT uwzględniałby tę analizę w kolejnych wycenach świadczeń, a NFZ dopłaciłby szpitalom kwotę, o jaką wzrosły koszty – korygując w zarządzeniach wartość jednostki rozliczeniowej.
Skąd taki pomysł? „Ograniczenie łącznego wymiaru czasu pracy i wymóg minimum jednej drugiej etatu oznaczają w wielu podmiotach konieczność zatrudnienia dodatkowego personelu, aby utrzymać zakres świadczeń wynikający z umów z NFZ. Regulacja nakłada te koszty na świadczeniodawców bez mechanizmu ich pokrycia” – czytamy w uzasadnieniu poprawki.
Czytaj więcej
W czwartek 22 października Sejm przyjął pakiet zmian w ochronie zdrowia. Wprowadza on m.in. górne stawki pensji i limit godzin w ochronie zdrowia,...
Z kwestią dostępności personelu medycznego w powiatach wiąże się też poprawka, która przewiduje, że maksymalny wymiar pracy lekarza w wysokości 320 godzin miesięcznie uwzględniałby jedynie czas pracy w systemie publicznym, a nie – tak jak w wersji przepisów przegłosowanej przez Sejm – całkowity czas pracy medyka z uwzględnieniem świadczeń komercyjnych.
Dyrektorzy szpitali powiatowych postulują też wydłużenie okresu na przygotowanie do wdrożenia przepisów z 6 do 12 miesięcy oraz wykreślenie przepisów tzw. Lex K.. To rozwiązanie zaproponowane przez posła Janusza Cieszyńskiego ze Stowarzyszenia Rozwój Plus, które przewiduje możliwość wydania zakazu pracy w systemie publicznym – czasowo lub nawet dożywotnio – decyzją administracyjną prezesa NFZ w przypadku, gdy medyk dopuścił się nieprawidłowości w dokumentacji, np. poświadczył nieprawdę odnośnie do czasu lub miejsca udzielania świadczeń opieki zdrowotnej czy wystawił pacjentowi L4 niezgodnie ze stanem faktycznym. Zdaniem legislatorów w Senacie, przepisy te są niezgodne z Konstytucją.