W 2025 r. aż 45 proc. Polaków uważało, że system ochrony zdrowia znajduje się w stanie kryzysu. To wyraźny wzrost względem poprzednich lat – w 2024 r. było to 37 proc., a w 2023 r. 38 proc. Jednocześnie 36 proc. badanych uważa, że system „się pogarsza”, podczas gdy jeszcze dwa lata wcześniej było to 41 proc. Pozytywne oceny pozostają marginalne. Tylko 4 proc. respondentów uznaje system za „doskonały”, a 16 proc. za „zasadniczo dobry”.
Jak zauważa Adam Czarnecki, wiceprezes ARC Rynek i Opinia, taka krytyczna ocena nie jest wyjątkiem. – Ochrona zdrowia, i to nie tylko w Polsce, należy do tych obszarów życia, które niemal wszędzie oceniane są krytycznie. Niewiele jest krajów, gdzie dominuje ocena pozytywna – mówi. Dodaje też, że narzekanie na ochronę zdrowia stało się częścią codzienności Polaków. – O czym będzie rozmawiać dwóch Polaków, jak się spotka? Zazwyczaj o tym, że jednego boli to, a drugiego coś innego – podsumowuje Czarnecki.
Polska w ogonie zaufania do systemu
Wyniki krajowe potwierdzają dane międzynarodowe. Z raportu IRIS Network wynika, że tylko 22 proc. Polaków ocenia system ochrony zdrowia jako doskonały lub zasadniczo dobry. Jest to wynik znacznie poniżej globalnej średniej, która wynosi 45 proc.
Krytyczne podejście do systemu ochrony zdrowia widać jednak nie tylko w Polsce, ale w całym regionie Europy Środkowo–Wschodniej. Najwyższe poziomy zaufania notuje się z kolei w krajach Azji i Pacyfiku. Zdaniem Czarneckiego, różnice te mają także podłoże kulturowe. – Wyższe zaufanie do systemu ochrony zdrowia w krajach azjatyckich można w dużej mierze tłumaczyć uwarunkowaniami kulturowymi — większą skłonnością do doceniania tego, co funkcjonuje, zamiast koncentrowania się na krytyce. Znaczenie ma zapewne także sprawniejsza organizacja systemu, a połączenie tych czynników przekłada się na lepsze oceny – tłumaczy badacz. Jak jednak dodaje, nie oznacza to, że modele ochrony zdrowia w tych krajach działają lepiej. – W dużej mierze jest to również kwestia społecznej percepcji – podkreśla.
Czytaj więcej
Aż 85,4 proc. Polaków uważa, że system ochrony zdrowia w Polsce wymaga gruntownych zmian. Jednocześnie 55,8 proc. badanych sprzeciwia się podwyższe...
To nie brak pieniędzy jest głównym problemem systemu
Coraz więcej Polaków uważa, że głównym problemem systemu ochrony zdrowia nie jest brak pieniędzy, lecz sposób ich wydawania. W 2023 r. odsetki te wynosiły 34 proc. (niedofinansowanie) i 66 proc. (złe zarządzanie), natomiast w 2025 r. już 30 proc. i 70 proc. – Z roku na rok rośnie przekonanie, że problem systemu ochrony zdrowia nie polega już wyłącznie na niedoborze środków, lecz raczej na ich nieefektywnym wykorzystaniu – tłumaczy Adam Czarnecki. Jego zdaniem zmiana ta wynika przede wszystkim z doświadczeń pacjentów, „którzy obserwują różne nieprawidłowości w funkcjonowaniu placówek oraz dostrzegają, że inne obszary administracji publicznej potrafią działać sprawniej”.
Na utrwalenie tego przekonania wpływają również informacje pojawiające się w przestrzeni publicznej. – Do opinii publicznej docierają informacje o poziomie wynagrodzeń w ochronie zdrowia, co wzmacnia przekonanie, że środki finansowe są dostępne, lecz nie przekładają się na oczekiwaną jakość działania systemu – dodaje.
W efekcie rośnie sceptycyzm wobec prostych diagnoz opartych wyłącznie na niedofinansowaniu, a coraz większą rolę w debacie odgrywa kwestia efektywności i organizacji systemu.
Percepcja silniejsza niż rzeczywistość
Aż 73 proc. Polaków nie aprobuje sposobu, w jaki rząd zajmuje się ochroną zdrowia. W tym 30 proc. zdecydowanie nie akceptuje działań rządu, a 43 proc. raczej ich nie popiera. Pozytywne oceny są wyraźnie rzadsze: 23 proc. badanych raczej aprobuje działania rządu, a tylko 4 proc. zdecydowanie je popiera. W badaniu IRIS Network poziom aprobaty wynosi zaledwie 21-22 proc.
Ocena systemu ochrony zdrowia w dużej mierze nie wynika wyłącznie z jego realnego funkcjonowania, lecz z tego, jak jest postrzegany i opisywany w debacie publicznej. Jak podkreśla Adam Czarnecki, „zmiany w ocenie społecznej systemu nie zawsze idą w parze z realną poprawą lub pogorszeniem sytuacji”. Istotną rolę odgrywa tu przekaz medialny i kontekst polityczny. – Tematy zdrowotne najczęściej przedstawiane są krytycznie, a pozytywne informacje rzadko się przebijają na główne strony gazet – zauważa ekspert. Jego zdaniem szczególnie widoczne jest to w momentach wzmożonej rywalizacji politycznej. – Dodatkowo wpływ może mieć kontekst polityczny, na przykład okres wyborczy, kiedy temat jest bardziej nagłaśniany i odbiór staje się jeszcze bardziej krytyczny, jak miało to miejsce w 2023 r. – podkreśla.
Czarnecki zwraca również uwagę na wpływ narracji politycznej na odbiór systemu. – To wdzięczny temat do krytyki rządu, a politycy, niezależnie od sytuacji, powtarzają, że system jest źle zarządzany lub niedofinansowany – mówi. W efekcie, jak dodaje, „powstaje błędne koło. Nawet realna poprawa sytuacji nie przekłada się na wzrost poparcia, bo dominuje ocena krytyczna”. A w rezultacie chęć do przeprowadzania reform w obozie władzy maleje.
Czytaj więcej
Do 8,1 proc. wzrósł w ubiegłym roku udział bieżących wydatków na ochronę zdrowia w polskim PKB. Wydaliśmy na nią o 47 mld zł więcej niż rok wcześni...
Na utrzymywanie się negatywnych ocen wpływają także oczekiwania społeczne. – Wszyscy oczekują, że nie będzie kolejek, nie będzie limitów, a to jest niewykonalne. W żadnym kraju nie udało się tego osiągnąć – podkreśla ekspert. Brak punktu odniesienia sprawia, że nawet częściowa poprawa nie zmienia ogólnej oceny systemu. Jednocześnie, jak zaznacza Czarnecki, pozytywne zmiany są mniej widoczne w codziennym doświadczeniu pacjentów. – Korzystając z ochrony zdrowia można zauważyć, że w niektórych obszarach następuje poprawa, ale zawsze łatwiej jest mówić o tym, co jest złe, niż o tych pozytywnych aspektach – podkreśla.
W efekcie, mimo że system w niektórych obszarach się zmienia, dominującą narracją pozostaje krytyka, która utrwala niskie zaufanie społeczne.
Dobre zdrowie, zły system
Polacy bardzo dobrze oceniają własny stan zdrowia (aż 79 proc. badanych tak myśli), jednocześnie pozostając jednymi z najbardziej krytycznych wobec systemu ochrony zdrowia. Ta rozbieżność jest jednym z najbardziej charakterystycznych elementów społecznego postrzegania ochrony zdrowia. Zdaniem Czarneckiego wynika to ze specyficznej postawy społecznej. – Można to tłumaczyć skłonnością Polaków do bagatelizowania własnych problemów zdrowotnych i przekonaniem, że „jakoś dajemy sobie radę” – podkreśla.
Ekspert wskazuje, że taka percepcja ma konkretne skutki dla funkcjonowania całego systemu. – Przekonanie o dobrym stanie zdrowia ogranicza skłonność do badań profilaktycznych – zaznacza. W efekcie choroby są wykrywane później, często na bardziej zaawansowanym etapie, co zwiększa koszty leczenia i obciążenie systemu. To z kolei wzmacnia jego późniejszą krytykę, mimo że jej źródło leży częściowo w zachowaniach samych pacjentów.