Wszystko zaczęło się od protestu i decyzji Neila Younga, legendy Woodstock, guru twórców grunge i patrona muzyki niepokornej.
Bezpośrednim powodem było tolerowanie przez Spotify podcastu "The Joe Rogan Experience", prezentera który rozmawia z kontrowersyjnymi miłośnikami teorii spiskowych, w tym z przeciwnikami szczepień przeciwko covid. Y oung napisał: "Mogą mieć Rogana lub Younga. Jednak nie obu". Gdy portal streamingowy zachował status quo – rocker wycofał piosenki, chociaż będzie go to kosztować 60 procent wpływów ze streamieningu.
W ślad za Youngiem poszła inna legenda amerykańskiej muzyki, Kanadyjka Joni Mitchell. "Postanowiłam wycofać swoje nagrania ze Spotify. Nieodpowiedzialni ludzie szerzą nieprawdy, przez które inni ludzie umierają. Solidaryzuję się z Neilem Youngiem, naukowcami i lekarzami" – oświadczyła artystka.
Teraz nme.com poinformowało, że James Blunt grozi bojkotem Spotify.
Problem jest chyba finansowy. Podcast Joe Rogana ma przy każdej premierze 11 mln słuchaczy, a wartość kontraktu na wyłączność podpisanego w maju 2020 r. wynosi 100 mln dolarów.
W ostatnim odcinku Rogan przeprowadził wywiad z lekarzem Robertem Malone, który stwierdził, że Amerykanów „zahipnotyzowania” do noszenia masek i przyjmowania szczepionek, a kraj cierpi na „psychozę”.
List protestacyjny podpisany przez 270 członków społeczności naukowej i medycznej określił działania Rogana jako „ niewłaściwe i obraźliwe, ale także niebezpieczne z medycznego i kulturowego punktu widzenia”.
„Pozwalając na propagowanie fałszywych i społecznie szkodliwych twierdzeń, Spotify umożliwia swoim mediom niszczenie zaufania publicznego do badań naukowych i zasianie wątpliwości co do wiarygodności wskazówek opartych na danych oferowanych przez lekarzy” — czytamy w liście.