- Nie mogę oskarżać ani premiera, ani ministra zdrowia o to, że nie mieli woli, aby wprowadzić te działania, które miały de facto ratować życie jesienią. Tutaj wola zarówno ze strony ministra, jak i premiera była, natomiast nie przekuło się to w żaden sposób na działanie - mówił prof. Pyrć.

Wirusolog zapewnił, że nie czuł się - jako członek Rady Medycznej - "listkiem figowym". - My funkcjonowaliśmy jako rada doradcza i staraliśmy się te rady dawać, dopóki to było słuchane. Dopóki mieliśmy możliwość artykulacji, czuliśmy, że warto. Kiedy przestało być słuchane, to troszkę ta energia z nas uszła, a kiedy straciliśmy możliwość wypowiadania się, uznaliśmy, że to nie ma sensu - stwierdził.

A jak prof. Pyrć ocenia plany powołania nowej rady przy premierze, w skład której mają wejść m.in. ekonomiści i socjologowie? - Mam nadzieję, że uda się ściągnąć dobrych, sensownych ludzi, którzy będą starali się mówić dalej to, co mówi nauka. Czy warto taką interdyscyplinarną radę tworzyć? Tak oczywiście, zwłaszcza w tym etapie, gdy będziemy wychodzili z pandemii - stwierdził.

Czytaj więcej

Szczyt piątej fali pandemii COVID-19 zacznie się za dwa tygodnie

Wirusolog był też pytany o ustawę o weryfikacji przez pracodawców tego, czy ich pracownicy są zaszczepieni na COVID-19. - To powinien być pierwszy krok, który już dawno temu powinien zostać podjęty. Oczywiście w pewnym stopniu jest to przerzucanie odpowiedzialności na pracodawców, ale przynajmniej pozwala to w jakiś sposób zwiększyć bezpieczeństwo i - nie oszukujmy się - ratować życie - stwierdził.

A dlaczego w Polsce spada liczba szczepień na COVID-19? - Źródeł tego trzeba szukać w tym, że mamy bardzo niewielką, ale bardzo głośną grupę osób, które negują szczepienia, negują sposoby wyjścia z pandemii. Ewidentnie chcą, aby ta pandemia trwała jeszcze długi, długi czas. Te osoby zawsze były, w każdym społeczeństwie są, ale w Polsce z jakiegoś powodu uzyskały bardzo mocny głos, który był wspierany przez osoby, które są opiniotwórcze. Duża część osób chyba się w tym wszystkim pogubiła: skąd ktoś, kto nie jest wirusologiem, nie siedzi w tym na co dzień, ma wiedzieć kto ma rację. Ten wirus był wykorzystywany bardzo często do załatwiania innych interesów, co taki miało wpływ, że nam się pół społeczeństwa gdzieś pogubiło - ocenił prof. Pyrć.

Na pewno czekają nas trudne czasy, ale miejmy nadzieję, że nie tak tragiczne jak to miało miejsce na początku

Prof. Krzysztof Pyrć, wirusolog i mikrobiolog

A jak wyglądać będzie przebieg piątej fali epidemii w Polsce? - Zakażeń na pewno będzie bardzo dużo, więcej niż w poprzednich falach. Na pewno system ochrony zdrowia będzie przeciążony. Na szczęście bazując na doświadczeniach z innych krajów możemy mieć nadzieję, że wcześniejsze szczepienia, ale także przechorowanie, zmniejszają ryzyko ostrego przebiegu COVID-19. Na pewno czekają nas trudne czasy, ale miejmy nadzieję, że nie tak tragiczne jak to miało miejsce na początku. My jesteśmy już na (piątej) fali (epidemii) - stwierdził prof. Pyrć. 

Autopromocja
Wyjątkowa okazja

Roczny dostęp do treści rp.pl za pół ceny

KUP TERAZ