Prof. Wannian stoi obecnie na czele panelu ekspertów, doradzających chińskiemu rządowi w zakresie walki z epidemią koronawirusa SARS-CoV-2. W rozmowie z chińską telewizją państwową prof. Liang uzasadniał stosowaną przez chiński rząd strategię "zero COVID", której celem jest obniżanie liczby lokalnych zakażeń koronawirusem w Chinach do zera i całkowite wygaszanie pojawiających się w kraju ognisk zakażeń za pomocą środków takich jak lokalne lockdowny. Były przewodniczący chińskiej Komisji Zdrowia Publicznego podkreślił, że chociaż tylko niewielki odsetek zakażonych koronawirusem przechodzi COVID-19 ciężko lub umiera, to jednak z faktu, iż w Chinach mieszka 1,4 mld osób wynika, że bezwzględna liczba ciężko chorych w Chinach byłaby znacząca. 

Myślicie, że świat nie chce iść za przykładem Chin?

Prof. Liang Wannian, były przewodniczący chińskiej Komisji Zdrowia Publicznego

- Można sobie wyobrazić jak wielu zachorowałoby ciężko, albo umarło. Byłaby to wielka epidemia, wielkie wyzwanie dla zdrowia publicznego, a także problem natury politycznej - stwierdził prof. Liang w rozmowie z CCTV.

- Epidemia musi być pod kontrolą, a transmisja wirusa nie może być przyczyną tak wielu ciężkich przypadków i zgonów - dodał.

Czytaj więcej

WHO: To może być ostatnia szansa na odkrycie pochodzenia koronawirusa

W ciągu ostatniej doby w Chinach wykryto 38 nowych, lokalnych objawowych zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w Chinach. Obecnie kraj mierzy się z czterema niewielkimi ogniskami zakażeń koronawirusem: w Mongolii Wewnętrznej, Heilongjiang, Junnan i Hebei.

Prof. Liang przyznał, że strategia "zero COVID" jest męcząca dla mieszkańców Chin i wywołuje ich niezadowolenie, ale - jak stwierdził - "bycie niezadowolonym nie rozwiązuje problemu". Doradca rządu w Pekinie stwierdził też, że Chiny nie dołączą do państw, które wybrały kapitulację wobec epidemii.

- Myślicie, że świat nie chce iść za przykładem Chin? Ale stosowanie takich działań prewencyjnych i kontrolnych, jakie stosują Chiny, wymaga połączenia wielu elementów, nie tylko jednego środka, jednej strategii - przekonywał. Jak dodał dotychczasowe wygaszanie ognisk było możliwe, ze względu na "duży stopień altruizmu" wśród obywateli Chin. Mówił też o "wyższości systemu socjalistycznego", który "umożliwia rządzącym koordynację wysiłków w sposób, który w innych państwach jest trudny do osiągnięcia".