Władze Nowej Południowej Walii łagodzą lockdown w Sydney w związku z postępami programu szczepień przeciw COVID-19. W weekend w Sydney przekroczono barierę 80 proc. mieszkańców w wieku powyżej 16 lat zaszczepionych dwoma dawkami szczepionki. Władze zapowiadały, że etapy łagodzenia obostrzeń będą realizowane po osiągnięciu progów 70 proc., 80 proc. i 90 proc. w pełni zaszczepionych dorosłych mieszkańców.

Od poniedziałku w Sydney zwiększono limity zgromadzeń publicznych i prywatnych. Zniesiono limity uczestników wesel. Sklepy, puby, siłownie mogą obsługiwać większą liczbę zaszczepionych klientów. Ponadto od poniedziałku w Sydney znów mogą zostać otwarte kluby nocne. Osoby pracujące w biurach nie muszą już w czasie pracy nosić masek.

Liczba zakażeń koronawirusem SARS-CoV-2 w ciągu ostatniej doby wyniosła w Nowej Południowej Walii 265 - najmniej od 10 tygodni. W szczycie obecnej fali epidemii, na początku września, osiągnięto dobową liczbę 1 599 zakażeń.

143 tys.

Tyle zakażeń wykryto w Australii od początku epidemii

Tymczasem w sąsiednim stanie Wiktoria wykryto w ciągu doby 1 903 zakażenia koronawirusem SARS-CoV-2. Mimo to władze stanu poinformowały w niedzielę, że stolica Wiktorii, Melbourne, zacznie wychodzić z lockdownu w najbliższy piątek, gdy stan osiągnie wyszczepienie dorosłej populacji na poziomie 80 proc. Lockdown w liczącym 5 mln mieszkańców Melbourne trwa od 5 sierpnia i jest to szósty lockdown w tym mieście od początku pandemii. Łącznie, od marca 2020 roku, mieszkańcy Melbourne byli objęci ścisłym lockdownem przez ok. 9 miesięcy - co oznacza, według australijskich mediów, że Melbourne jest miejscem na świecie, w którym lockdown obowiązywał jak dotąd najdłużej.

Australia odchodzi od strategii całkowitej eliminacji koronawirusa SARS-CoV-2 - władze kraju przyznają, że wariant Delta jest zbyt zakaźny, by całkowicie wygasić ogniska lokalnych zakażeń koronawirusem. W liczącej ok. 25,5 mln mieszkańców Australii od początku epidemii wykryto 143 tys. zakażeń. Zmarło 1 531 chorych na COVID-19.

Czytaj więcej

Mieszkańcy Sydney przed miejskim oceanarium
Sydney otwiera się na cudzoziemców. "Nie możemy żyć w królestwie pustelników"