Od 24 września na szczepienia trzecią dawką szczepionki na COVID-19 w Polsce mogą zgłaszać się osoby po 50. roku życia oraz pracownicy ochrony zdrowia, którzy w pełni zaszczepieni zostali co najmniej sześć miesięcy temu.
Czytaj więcej
Od 24 września na szczepienie trzecią dawką szczepionki na COVID-19 mogą rejestrować się osoby po 50. roku życia.
- Pojęcie trzecia dawka jest nieprecyzyjne. Ta dawka to dawka przypominająca, doszczepiająca. Dla wielu osób, które mają bardzo osłabioną odporność, są w trakcie leczenia onkologicznego, które odpowiedziały bardzo słabo na pierwsze dawki szczepionki, to może być bardzo, bardzo pomocne - mówiła o szczepieniach kolejną dawką szczepionki wirusolog.
Jednocześnie prof. Bieńkowska-Szewczyk przyznała, że "większość z nas po dwóch dawkach szczepionki ma wystarczającą odporność, nawet jeśli liczba przeciwciał z czasem spada".
- Nie oznacza to, że nasz organizm nie jest gotowy (na kontakt z wirusem - red.). Nie możemy produkować tak ogromnej liczby przeciwciał jak po zaszczepieniu cały czas, bo wyczerpalibyśmy zasoby organizmu - wyjaśniła.
Jeśli znów łóżka szpitalne zapełnią się chorymi na COVID-19, wówczas długofalowe skutki będziemy odczuwali kilka lat
- Większość osób w wieku 50+ ma zachowaną odporność - dodała.
W kontekście czwartej fali epidemii w Polsce prof. Bieńkowska-Szewczyk wyraziła obawę, że więcej będzie nie tyle zakażeń co zachorowań co - jak stwierdziła - "jest bardzo katastrofalne".
- Trzecia dawka na pewno nikomu nie zaszkodzi, jest wiele osób, dla których nie jest konieczna, ale na pewno podniesie naszą gotowość na spotkanie z wirusem - podsumowała.
- Ja bardzo chętnie przyjmę trzecią dawkę - dodał.
Zdaniem prof. Bieńkowskiej-Szewczyk w Polsce tysiąc zakażeń w ciągu doby już dawno został przekroczony, co zostałoby wykryte, gdyby przeprowadzano większą liczbę testów na COVID-19.
- U nas ta fala infekcji zaczyna przychodzić nieco później niż w krajach sąsiadujących. Przy tak dużej liczbie niezaszczepionych tego się uniknąć nie da. Szkoda - stwierdziła.
Mówiąc o zagrożeniach związanych z czwartą falą prof. Bieńkowska-Szewczyk wskazała, że już teraz "coraz więcej osób umiera na inne choroby, bo był zastój w leczeniu innych chorób" związany z epidemią. - Jeśli znów łóżka szpitalne zapełnią się chorymi na COVID-19, wówczas długofalowe skutki będziemy odczuwali kilka lat - ostrzegła.
Drugie zagrożenie to - zdaniem wirusolog - możliwość pojawienia się nowych wariantów wirusa w związku z "tleniem się pandemii w dużej populacji". Prof. Bieńkowska-Szewczyk zaznaczyła przy tym, że jak dotąd nie pojawił się wariant odporny na dostępne szczepionki.