Ekspert przyznał, że Polska, w której notuje się między 100 a 250 zakażeń na dobę wypada "rewelacyjnie" na tle państw południowej Europy (w Hiszpanii wykrywanych jest ponad 10 tys. zakażeń na dobę, we Włoszech kilka tysięcy), ale także na tle naszych sąsiadów z zachodu (Niemców) i północy (Szwecja).

- Polska jest jak na razie zupełnie zieloną wyspą, nawet jak spojrzymy na Czechów, Słowaków, na Węgry - to tam liczba zakażeń i liczba zgonów, w przeliczeniu na liczbę mieszkańców, jest znacznie wyższa niż w Polsce - dodał prof. Fal.

Mówiąc o wzroście liczby zakażeń w krajach południowej Europy prof. Fal wskazał, że są to kraje, które są celem wakacyjnych wyjazdów, a ponadto niezaszczepionych jest w nich po ok. 40 proc. mieszkańców, którzy stanowią "bazę" dla rozwoju epidemii.

Jednocześnie prof. Fal przypomniał, że w 2020 roku jesienią Polska "również była przesunięta czasowo" jeśli chodzi o rozwój epidemii w stosunku do pozostałych krajów Europy.

- Już wydawało się wczesną jesienią, że nas ta fala nie będzie dotyczyła, ale ona przyszła odrobinę później i była potężna - dodał.

Prof. Fal zwracał też uwagę, że jeśli chodzi o szczepienia "zatrzymaliśmy się na poziomie 50 proc." i "jesteśmy na dnie tabeli szczepień (w Europie jeśli chodzi o dobową liczbę szczepień".

- Prawdopodobieństwo że "nadgonimy" inne kraje Europy z każdym dniem zrasta. Wracamy z krajów, gdzie COVID jest i jesteśmy bardzo słabo zaszczepieni jeśli chodzi o populację - podsumował prof. Fal.