Największy szpital na Opolszczyźnie – Wojewódzkie Centrum Medyczne – będzie wkrótce leczył choroby naczyniowe takimi metodami, jak najlepsze ośrodki kliniczne w kraju. Koszt inwestycji: 3 miliony złotych. WCM to jedyny ośrodek w regionie, gdzie leczy się uszkodzenia wielu narządów, np. po wypadkach. Tylko tu jest neurochirurgia.
– Choćby z tego powodu musimy być całą dobę gotowi do przyjęcia pacjentów. Ponosimy dodatkowe koszty, a za tym nie idą dodatkowe pieniądze – narzeka dr Andrzej Kucharski, zastępca dyrektora ds. lecznictwa.
By sprostać rygorystycznym przepisom o czasie pracy lekarzy, medycy z trzech oddziałów przeszli z umów o pracę na kontrakty. Do takiego trybu pracy szykuje się kolejny oddział.
– Sami lekarze chcieli tak pracować – tłumaczy Kucharski.
Udało się rozwiązać problemy z zeszłego roku, gdy odejście zapowiedziała większość z 260 lekarzy. – Zagwarantowaliśmy godziwe podwyżki całemu personelowi – mówi.
Do szpitala w Nysie trafiają nawet czescy pacjenci. Dyrektorowi się marzy, by pacjenci byli tu kierowani planowo przez tamtejszych lekarzy i kasy chorych. – Dwa przygraniczne szpitale w krajach należących do Unii Europejskiej powinny współpracować, tak jak to ma miejsce na terenach między Czechami i Austrią – zauważa Norbert Krajczy. Na przeszkodzie stoją przepisy. – My działamy w oparciu o umowę z 1947 roku, która nie przystaje do obecnych czasów – mówi.
To plany. Już teraz w strukturze szpitala tworzona jest prywatna Polsko-Amerykańska Klinika Serca – ośrodek leczenia chorób wieńcowych, będzie też pomagać pacjentom z udarem. Do 2011 roku zaplanowana jest rewitalizacja 100-letniego budynku, na którą szpital zdobył fundusze unijne.
– Fakt, że jesteśmy publiczną placówką, ogranicza nasz rozwój – uważa dyrektor Norbert Krajczy. – Na przykład mamy doskonały ośrodek leczenia zaćmy. Gdybyśmy byli spółką, mógłby działać 24 godziny na dobę. A teraz ograniczają nas limity z Narodowego Funduszu Zdrowia – mówi dyrektor.