Reklama

Rynek mieszkąń w 2014 roku

43 tysiące sprzedanych mieszkań – takim wynikiem zakończył się najlepszy rok w historii deweloperów.

Publikacja: 16.01.2015 12:26

Inwestycja Dwa Tarasy

Inwestycja Dwa Tarasy

Foto: Materiały Inwestora

Sprzedaż nowych lokali była w 2014 r. aż o 20 proc. wyższa niż w 2007 czy 2013 r., które uchodziły dotąd za najlepsze pod tym względem – wynika z najnowszego badania firmy Reas. Rekordowi towarzyszył wzrost o 50 proc. – w porównaniu z 2013 r. – liczby mieszkań wprowadzonych do oferty. A chętnych i tak nie brakowało.

– Dobre wyniki osiągnięto nie dzięki histerycznym zakupom, jak w czasach boomu, czy pośpiechowi  przed wzrostem cen, ale dzięki stabilnym cenom i dopasowaniu oferty do możliwości klientów. Do tego doszło wsparcie państwa w ramach programu „Mieszkanie dla młodych" oraz racjonalna polityka banków – tłumaczy źródło świetnego wyniku deweloperów Kazimierz Kirejczyk, prezes Reas.

Jego zdaniem „MdM" odegrał bardzo istotną rolę w pobudzeniu sprzedaży na rynku pierwotnym: nie tylko dzięki możliwości wykorzystania dopłat przez nabywców, ale także wpływając na ceny mieszkań. Ponieważ w dużej mierze były one dostosowywane do limitów „MdM", stawały się atrakcyjne także dla niekorzystających z dopłat.

Wartość rynku deweloperskiego w sześciu głównych miastach (Warszawie, Krakowie, Wrocławiu, Poznaniu, Trójmieście i Łodzi) analitycy Reasa szacują na ponad 27 mld zł (tyle wyniosła wartość umów deweloperskich w ub.r.). Lokale dotowane dopłatami od państwa miały ponad 10-proc. udział w sprzedaży.

Zdaniem Kazimierza Kirejczyka wyniki firm deweloperskich z 2014 roku trudno będzie powtórzyć w najbliższym czasie. O ile jednak 2015 r. nie musi być znacznie gorszy, to lata 2016–2017 będą trudne.

Reklama
Reklama

Dlaczego? Bo „MdM" dobiegnie końca, historycznie niskie stopy raczej będą rosnąć zamiast spadać, a do tego zwiększy się wymóg obowiązkowego wkładu własnego do kredytu hipotecznego. Pojawią się zatem problemy z zebraniem kilkudziesięciu tysięcy złotych oszczędności.

Kłopotliwa dla firm  może też być nowelizacja ustawy deweloperskiej, a  głównie likwidacja otwartych rachunków powierniczych.

A podaż mieszkań rośnie. Dziś do kupienia jest 47 tys. nowych lokali w sześciu głównych miastach, a pula ta może jeszcze się zwiększyć skokowo przed zmianami w prawie.

– W ten sposób stabilny rynek przeobrazi się – kolejny raz dzięki ustawodawcy – w kasyno, w którym o wyniku gry będą decydować czynniki psychologiczne: nastroje nabywców, deweloperów i bankowców – uważa Kirejczyk.

W efekcie – zdaniem Pawła Sztejtera, partnera w Reas – rynek deweloperski czeka konsolidacja. Będą odpadać najsłabsze firmy, które nie będą mogły sobie pozwolić np. na finansowanie droższymi obligacjami, a kredytów w bankach nie dostaną.

Grzegorz Kiełpsz, prezes Polskiego Związku Firm Deweloperskich, uważa, że rynek mieszkań ma mocne fundamenty, a zapotrzebowanie na nowe lokale jest na tyle duże, że sprzedaż w 2015 r. powinna być stabilna. Martwią go jednak zmiany w prawie konsumenckim i ustawie deweloperskiej. – W efekcie firmy będą musiały dołożyć do swojej płynności nawet kilkaset mln zł rocznie. A to oznacza konieczność zakończenia działalności dla małych spółek – mówi Grzegorz Kiełpsz.

Nieruchomości
Seans na filmowych schodach. Czy to bezpieczne i legalne?
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Prezes Develii: w dużych miastach popyt na mieszkania będzie silny co najmniej 10-15 lat
Nieruchomości
Śląsk przyciąga biznes. Są tu wielcy gracze
Nieruchomości
Bogaci Polscy inwestują coraz więcej w nieruchomości komercyjne. Ale to za mało
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama