Sprawa wróciła do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego (PINB). Sąsiedzi boiska nadal skarżą się na hałas. Inwestor twierdzi, że wszystko jest w porządku.

– Podtrzymujemy w całości nasze dotychczasowe stanowisko, że w związku z budową placu dla dzieci do gier i zabaw przy ul. Kolektorskiej nie doszło do naruszenia przepisów prawa budowlanego ani umowy dzierżawy – napisał inwestor w mailu do naszej redakcji.

Czytaj więcej

Dziwna historia jednego boiska

Boisko powstało mimo odmowy dzielnicy

O sprawie boiska przy Kolektorskiej na Bielanach „Rzeczpospolita” już pisała. Przypomnijmy: 344-metrową działkę między dwoma blokami w czerwcu 2025 r. wydzierżawiło od dzielnicy dwoje prywatnych inwestorów – S. i W. Oboje są prawnikami.

Umowa jasno wskazuje, że budowa jakichkolwiek obiektów wymaga zgody właściciela, czyli dzielnicy, oraz uzyskania wszystkich wymaganych prawem decyzji i pozwoleń.

Po podpisaniu umowy inwestor wystąpił o zgodę na budowę boiska do koszykówki, jednak władze Bielan odmówiły. Mimo to boisko powstało, choć jak mówią urzędnicy z bielańskiego ratusza, inwestycja nie została nawet zgłoszona.

Mieszkańcy okolicznych bloków od początku skarżyli się na uciążliwy hałas. Jak mówią, odgłosy odbijających się od ściany piłek uniemożliwiają naukę, pracę i odpoczynek.

Wspólnota mieszkaniowa kierowała pisma do urzędu dzielnicy i PINB. Inwestor przekonywał, że inwestycja powstała zgodnie z prawem, ponieważ stworzył jedynie „plac do gier i zabaw dla dzieci z sąsiedztwa".

Po kontroli PINB uznał jednak, że na działce powstało boisko do koszykówki z utwardzoną nawierzchnią i tzw. piłkochwytami zakotwiczonymi w gruncie. Inspektorat stwierdził, że prace wykonano bez wymaganego zgłoszenia, a sposób zagospodarowania terenu jest sprzeczny z miejscowym planem zagospodarowania przestrzennego.

Jak wskazał PINB, teren przeznaczony jest przede wszystkim pod zabudowę mieszkaniową, a plan nie przewiduje w tym miejscu boisk ani ogólnodostępnych terenów rekreacyjnych. Dodatkowo inwestycja może powodować nadmierny hałas i ograniczać wymaganą powierzchnię biologicznie czynną. Z tych powodów inspektorat nakazał rozbiórkę. 

Wojewódzki Inspektorat uchyla decyzję

Od decyzji PINB odwołał się inwestor. Wojewódzki Inspektorat Nadzoru Budowlanego uznał, że na działce przy Kolektorskiej doszło do samowolnej budowy boiska do gry w koszykówkę, bez wymaganej zgody. Uchylił jednak decyzję niższej instancji i nakazał jej ponowne rozpatrzenie.

– Podstawą było błędne zakwalifikowanie przez organ powiatowy charakteru inwestycji, prowadzące do zastosowania niewłaściwego trybu prowadzonego postępowania – przekazała nam Marzena Dębowska, Mazowiecki Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego.

Czytaj więcej

„Do rozbiórki”. Ciąg dalszy historii pewnego boiska w Warszawie

Marzena Dębowska dodała, że organ nadzoru budowlanego pierwszej instancji przyjął, że przedmiotem postępowania winny być „inne niż budowa roboty budowlane”, w efekcie czego zastosował niewłaściwy tryb postępowania.

– Przeprowadzona analiza zakresu wykonanych prac wykazała realizację obiektu budowlanego (stanowiącego boisko do gry w koszykówkę), podlegającego zgłoszeniu do odpowiedniego organu architektoniczno-budowlanego zgodnie z prawem budowlanym. W związku z powyższym w niniejszej sprawie powinno być prowadzone postępowanie legalizacyjne w trybie przepisów tej ustawy – tłumaczy Marzena Dębowska.

MWINB wskazał też, że z uwagi na konieczność ponownego przeprowadzenia przez PINB postępowania w oparciu o właściwy tryb, kwestia możliwości doprowadzenia spornego obiektu do stanu zgodnego z prawem, w tym analiza dokumentacji, dokonywana będzie w ponownie prowadzonym postępowaniu PINB. 

Sprawa wróciła więc do pierwszej instancji. Jak przekazała nam Agnieszka Plackowska, zastępca Powiatowego Inspektora Nadzoru Budowlanego dla m.st. Warszawy, postępowanie administracyjne w sprawie budowy boiska do koszykówki przy ul. Kolektorskiej 60 w Warszawie zostało wszczęte w grudniu 2025 r. i jest kontynuowane. Przepisy nie przewidują bowiem ponownego wszczęcia postępowania po uchyleniu decyzji przez organ II instancji.

Sprawą zajmował się także Wojewódzki Sąd Administracyjny. Decyzję MWINB zaskarżyła tam osoba prywatna. – Wyrokiem z 13 sierpnia 2026 r. sąd oddalił jej sprzeciw – przekazała nam Małgorzata Jarecka, rzecznik prasowy Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie.

Dzielnica: Nie możemy nic zrobić 

Mieszkańcy skarżą się na hałas, jednak dopóki nie zapadnie prawomocna decyzja administracyjna, raczej nie mogą liczyć na szybkie rozwiązanie sprawy. PINB nie odpowiedział na nasze pytanie, jak długo to postępowanie może potrwać.

A na to czeka dzielnica Bielany. – Rozstrzygnięcie postępowania jest kluczowe dla dalszych działań urzędu – mówi Magdalena Borek, rzecznik prasowy dzielnicy.

Dzielnica twierdzi dziś, że ma związane ręce i niewiele może zrobić, choć jeszcze w zeszłym roku zapowiadała na naszych łamach, że „ze względu na wybudowanie boiska do koszykówki bez zgody wydzierżawiającego, a wręcz po niewyrażeniu takiej zgody, umowa dzierżawy zostanie rozwiązana, a dzierżawca będzie musiał zlikwidować naniesienie na własny koszt”.

– Przedwczesne rozwiązanie umowy na tym etapie mogłoby przynieść skutki odwrotne do zamierzonych. Po pierwsze, stroną trwającego postępowania przed nadzorem budowlanym stałoby się miasto, a nie dzierżawca – tak dziś tłumaczy Magdalena Borek.

Jak dodaje, ewentualne koszty związane z przywróceniem nieruchomości do stanu pierwotnego obciążyłyby budżet miasta (czyli wszystkich mieszkańców), a nie – jak zakłada umowa – dzierżawcę. – Musimy zadbać o interesy prawne i finansowe dzielnicy – tłumaczy Magdalena Borek.

Podkreśla, że ta sytuacja w żaden sposób nie ogranicza mieszkańcom możliwości zgłaszania odpowiednim służbom – straży miejskiej czy policji – wszelkich sytuacji, które w ich ocenie naruszają spokój publiczny lub normy współżycia sąsiedzkiego, bądź dochodzenia swoich praw na drodze postępowania cywilnego.

Rzeczniczka Bielan dodaje też, że dzielnica konsekwentnie dąży do trwałego rozwiązania sprawy polegającego na wykonaniu przez dzierżawców decyzji nakazowej.

– Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego, rozpatrując odwołanie dzierżawców od decyzji nakazującej rozbiórkę, stwierdził kwalifikowaną formę odpowiedzialności dzierżawców. Tym samym PINB, ponownie rozpatrując sprawę, zobowiązany będzie do wydania decyzji rozbiórkowej z najwyższym rygorem odpowiedzialności, tj. naruszenia przepisów prawa budowlanego przez dzierżawców. Wykonanie decyzji nakazującej rozbiórkę będzie w całości obciążało dzierżawców – mówi Magdalena Borek.

Inwestor w mailu do naszej redakcji zapewnia, że jest  w stałym kontakcie z urzędem dzielnicy Bielany „w celu wypracowania rozsądnego i prawnie spójnego rozwiązania, które doprowadzi do użytkowania terenu na cele rekreacyjno-sportowe w sposób jak najmniej uciążliwy dla pozostałych mieszkańców”.

– Prezentowana przez nas postawa dialogu i dążenia do kompromisu pozostaje niezmieniona – jesteśmy przekonani, że cel ten jest możliwy do osiągnięcia bez konieczności angażowania przedstawicieli mediów - zakończył inwestor.