Analitycy Mzuri, firmy zarządzającej najmem mieszkań, zauważają, że w tym roku sezon najmu studenckiego rozkręca się szybciej niż zwykle. Jak mówią, wolnych mieszkań jest mniej niż przed rokiem, a najemcy ruszyli na poszukiwania lokali wcześniej niż zazwyczaj.

Czytaj więcej

Ceny mieszkań na rynku wtórnym przekraczają kolejne granice

Na jak długo wystarczy mieszkań na wynajem

Z umów najmu podpisanych w sierpniu wynika, że mediana czasu potrzebnego na znalezienie nowych lokatorów wynosi 13 dni. Mediana to wartość środkowa, a więc połowa mieszkań stała pusta przez mniej niż 13 dni, a w połowie przypadków znalezienie nowego lokatora zajmowało dłużej.

– Sporo lokali, bo ponad 20 proc., wynajmowano jeszcze tego samego dnia, w którym wyprowadzał się poprzedni najemca – mówią przedstawiciele Mzuri. – Były jednak mieszkania, które stały puste od lipca, czerwca, a w skrajnych przypadkach nawet dłużej.

Co oczywiste, najszybciej znajdują lokatora dobrze wycenione mieszkania z atrakcyjnym adresem.

Czytaj więcej

Zakup mieszkania na kredyt bardziej opłacalny niż najem. Ale nie zawsze

Analitycy zwracają uwagę na tzw. hipotetyczny okres wyprzedaży. To wskaźnik, który pokazuje, ile dni zajęłoby wynajęcie wszystkich mieszkań będących w ofercie, gdyby nie pojawiały się nowe ogłoszenia, a tempo podpisywania umów utrzymało się na poziomie z ostatnich dwóch tygodni.

– Okazuje się, że tak liczony okres wyprzedaży również wyniósł 13 dni. W efekcie dwa zupełnie różne wskaźniki spotkały się więc w tym samym punkcie – hipotetyczny czas wyprzedaży oferty zrównał się z typowym czasem potrzebnym na znalezienie najemcy – wskazują analitycy.

Eksperci zaznaczają, że okres wyprzedaży na poziomie 13 dni to dość niski wynik jak na koniec sierpnia. – To cztery – pięć dni mniej niż miesiąc wcześniej i o dwa – trzy dni mniej niż sugeruje średnia z ostatnich dwóch lat – wskazują. – Nie znaczy to oczywiście, że za niecałe dwa tygodnie nie będzie już czego wynajmować – przede wszystkim dlatego, że do oferty wprowadzane są mieszkania, w przypadku których najemcy nie przedłużyli umów. Hipotetyczny czas wyprzedaży oferty jest jednak swoistym termometrem, który pokazuje temperaturę na rynku najmu. Im ten wskaźnik niższy, tym co do zasady trudniej znaleźć wolny lokal.

Foto: mat. prasowe

Najemcy ruszyli na łowy wcześniej

Analitycy Mzuri tłumaczą, że za skróceniem hipotetycznego okresu wyprzedaży stoją dwa zjawiska. Z jednej strony oferta mieszkań na wynajem jest mniejsza niż przed rokiem. Pod koniec sierpnia Mzuri miało w ofercie o 30 proc. mniej wolnych lokali niż rok wcześniej.

Tymczasem najemcy wcześniej ruszyli na poszukiwania kwater. Byli bardzo aktywni już od połowy lipca. – Połączenie mniejszej dostępnej oferty z większym ruchem na rynku spowodowało, że tegoroczny sezon studencki rozkręcił się szybciej niż zwykle. To problem, bo osoby odkładające poszukiwanie mieszkania na ostatnią chwilę mogą mieć we wrześniu mniejszy wybór niż ci, którzy rozpoczęli poszukiwania wcześniej – zaznaczają analitycy. A szczyt sezonu na rynku najmu mieszkań jeszcze przed nami.

Czytaj więcej

Pokój albo pół kawalerki dla studenta. Ile to kosztuje?

– Wrzesień jest tradycyjnie miesiącem wzmożonych poszukiwań lokali, między innymi ze względu na studentów przygotowujących się do rozpoczęcia roku akademickiego – mówią analitycy. – Tymczasem początek września przyniósł mniejszą niż rok temu ofertę. Gorączka na rynku najmu w najbliższych tygodniach może jeszcze wzrosnąć.

Czytaj więcej

Właściciele mieszkań na wynajem boją się nie tylko niestabilnego prawa

Eksperci Mzuri przewidują, że we wrześniu do oferty wrócić może więcej lokali niż przed rokiem. – W porównaniu z ubiegłym rokiem we wrześniu powinno się skończyć mniej więcej o połowę więcej umów najmu pokoi i ok. 70 proc. więcej umów najmu mieszkań – wyjaśniają. – Nie oznacza to, że nieruchomości te od razu trafią do oferty. Większość umów jest zazwyczaj przedłużanych.