Właściciele domów będą mogli otrzymać od przyszłego roku do 40 proc. dotacji za poprawę efektywności energetycznej.
– Domy jednorodzinne stanowią prawie połowę wszystkich budynków mieszkalnych w Polsce, jednak do tej pory ich termomodernizacja nie była w znaczący sposób wspierana. Chcemy, by program „Ryś" stał się pod tym względem przełomem i przekonał Polaków do korzyści płynących z oszczędzania energii i ograniczenia spalania złej jakości paliw – mówi Małgorzata Skucha, prezes Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej (NFOŚiGW), który wprowadza „Rysia" na rynek.
Dodaje, że prawie 70 proc. domów jest ogrzewanych przy wykorzystaniu kotłów i pieców węglowych, co ma decydujący wpływ na zanieczyszczenie atmosfery pyłami i szkodliwymi substancjami, czyli tzw. niską emisję.
Bariery znikną?
Jak wynika z badań wykonanych na zlecenie NFOŚiGW, głównymi barierami przy inwestycjach termomodernizacyjnych jest brak pieniędzy na drogie prace, materiały i urządzenia. Tego typu inwestycje nie są także wspierane ze środków Unii Europejskiej. Kolejną przeszkodą jest biurokracja (zbieranie dokumentów, audyty i kontrole pochłaniają tyle czasu i pieniędzy, że inwestorzy się wycofują). Z „Rysiem" ma być jednak prościej. Fundusz obiecuje, że ocena energetyczna nie będzie wymagała skomplikowanego audytu.
– Wsparcie z programu będzie udzielane w formie kredytów bądź pożyczek z dotacją, poprzez banki oraz wojewódzkie fundusze ochrony środowiska i gospodarki wodnej. Zwrotna forma tej pomocy daje możliwość ponownego wykorzystania środków i dotarcia do większej liczby osób w dłuższej perspektywie czasu – mówi Dorota Zawadzka-Stępniak, zastępca prezesa NFOŚiGW.