Resort rozwoju i technologii pokazał w ubiegłym tygodniu projekt programu „Klucz do mieszkania”. Jednym z jego filarów ma być wsparcie kupujących pierwsze mieszkanie lub dom (i budujących domy dla siebie metoda gospodarczą) – ale tylko z rynku wtórnego.
Jak powiedział na konferencji Krzysztof Paszyk, minister rozwoju, „do deweloperów nie popłynie ani złotówka”.
Czytaj więcej
Resort rozwoju ogłasza nową strategię mieszkaniową. Na wsparcie będą mogli liczyć tylko kupujący nieruchomości z rynku wtórnego. – Do deweloperów n...
Kto chce kupić nowe mieszkanie
- Możliwość zakupu mieszkania wyłącznie z rynku wtórnego (na preferencyjny kredyt - red.) to jedno z największych zaskoczeń programu „Pierwsze klucze”. Wykluczenie rynku pierwotnego będzie problemem dla tych beneficjentów, którzy planowali brać pod uwagę tylko ofertę deweloperską – mówi Rafał Bieńkowski, ekspert portalu Nieruchomosci-online.pl.
Jak jednak zaznacza, nie musi to być jednak duża grupa. Dane portalu Nieruchomosci-online.pl wskazują, że w 2024 roku aż 44 proc. kupujących poszukiwało mieszkania jednocześnie na rynku wtórnym i pierwotnym.
Analiza dotyczyła 2024 r. i objęła 48,2 tys. użytkowników portalu z 61 miast.
- Ci, którym zależało wyłącznie na rynku pierwotnym, czyli mieszkaniu nowym, od dewelopera, stanowili 6 proc. poszukujących. Znacznie większa grupa badanych, bo 50 proc., brała pod uwagę wyłącznie gotowy do zamieszkania lokal z drugiej ręki, który często charakteryzuje się atrakcyjniejszą lokalizacją i ceną – zwraca uwagę Rafał Bieńkowski.
Ekspert dodaje, że "na pewno jest pewna grupa potencjalnych beneficjentów, którzy czekali na program, bo marzyli o mieszkaniu nowym, prosto od dewelopera". - Te osoby mogą czuć się zawiedzione - mówi Rafał Bieńkowski. - Ale jak wiele osób będzie musiało faktycznie zmienić plany i przejść na rynek wtórny? To może nieco zaskakiwać, ale wysoki odsetek poszukujących nie rozgranicza rynku wtórnego i pierwotnego. Dużo osób po prostu szuka mieszkania – komentuje.
Wyniki ankiety pokazują też, ile osób akceptujących rynek wtórny i pierwotny jest w poszczególnych grupach klientów. I tak wśród rodzin z dziećmi oba rynki bierze pod uwagę 50 proc. poszukujących, wśród singli jest to 42 proc., a w przypadku par – 41 proc. Jeśli chodzi o osoby deklarujące zakup na cel inwestycyjny, akceptujących oba rynki jest prawie 52 proc. poszukujących.
Czytaj więcej:
Ledwie resort rozwoju ogłosił założenia nowego programu mieszkaniowego, a już pojawiły się pierwsze oferty lokali „z rządową dopłatą”. Czy projekt...
Pro
Lokal na kredyt z dopłatą na peryferiach
Program wsparcia, oprócz kryterium dochodowego, ma też uwzględniać limit ceny metra kwadratowego mieszkania – do 10 tys. zł. - W przypadku Warszawy, Gdańska, Krakowa, Poznania i Wrocławia będzie to wprawdzie 11 tys. zł, ale nie zmienia to faktu, że ze wsparcia skorzystają głównie osoby kupujące mieszkania w małych lub średniej wielkości miastach, ewentualnie ci akceptujący dalekie obrzeża dużych miast, czyli często gorszą lokalizację lub lokale wymagające gruntownego remontu – mówi Rafał Bieńkowski.
Portal Nieruchomosci-online.pl przeanalizował wszystkie miasta wojewódzkie pod kątem odsetka kupujących, którzy poszukiwali mieszkania jednocześnie na rynku wtórnym i pierwotnym. W 2024 r. najwyższy odsetek niezdecydowanych odnotowano w Opolu (54 proc.) i Olsztynie (50 proc.), a najniższy w Katowicach, Kielcach (po 38 proc.) i Łodzi (39 proc.).
Czytaj więcej
Jeśli program wsparcia wejdzie w życie, trudno będzie znaleźć mieszkanie poniżej 10–11 tys. zł za metr.