Jeśli nie w samej stolicy, to w otaczających ją miejscowościach – wynika z ostatnich danych Związku Banków Polskich.

Analitycy ZBP podają, że od kwietnia do czerwca 2016 r. udział Warszawy w strukturze wartościowej nowo udzielonych kredytów – w odniesieniu do pierwszego kwartału tego roku – znowu wzrósł. Tym razem o 2,29 pkt proc. i wyniósł 43,27 proc. To pokazuje siłę stołecznego rynku nieruchomości.

Tymczasem odsetek „hipotek" udzielonych w drugim kwartale w Białymstoku, Szczecinie i Łodzi był taki sam jak kwartał wcześniej. Natomiast w wielu innych miastach zanotowano minimalne spadki przyrostu „hipotek".

Zdaniem Jacka Furgi, przewodniczącego Komitetu ds. Finansowania Nieruchomości ZBP, niepokojący jest dalszy wzrost udziału Warszawy w strukturze nowo udzielonych kredytów, gdyż z 25 proc. jeszcze w drugim kwartale 2014 r., skoczył on do wspomnianych rekordowych 43 proc. na koniec drugiego kwartału 2016 r.

O ciągle rosnącym popycie na stołeczne mieszkania mówią też sami deweloperzy, którzy mają właśnie żniwa. Ale ich zdaniem nie ma mowy o bańce na tym rynku, ponieważ ceny nieruchomości nie idą w górę tak, jak w latach 2006–2008.

Z danych centrum Amron wynika jednak, że w drugim kwartale roku średnia cena transakcyjna lokalu (rynek pierwotny i wtórny) urosła w Krakowie, w Białymstoku oraz w Warszawie odpowiednio o: 138, 101 i 81 zł za mkw., w porównaniu z poprzednim kwartałem.

Popyt nakręcają inwestorzy, którzy niekoniecznie kupują na własne potrzeby. Oby nie żałowali wyboru.