Gość przyznał, że na polskim zatłoczonym rynku deweloperskim jest ciągle miejsce dla firm spoza kraju.

Tłumaczył, że celem Cordia jest bycie jednym z największych graczy na całym rynku Europy Środkowej. - Jesteśmy liderem na Węgrzech, w Polsce działamy od kilku lat. Jesteśmy obecni też w Rumunii. Na każdym z tym rynku chcemy sprzedawać ok. 1000 mieszkań rocznie – mówił.

- Działania finansujemy z własnych środków. Myślimy o pozyskiwaniu pieniędzy z zewnątrz – dodał.

Cordia pozycjonuje się w najbardziej popularnym segmencie rynku. - Chodzi o mieszkania średnie w lokalizacjach pomiędzy centralnymi a peryferyjnymi - wyjaśnił Melaniuk.

- Polscy deweloperzy budują bardzo dobre budynki i trudno jest być jeszcze lepszym, więc różnice między nami nie są duże – zaznaczył.

Stwierdził, że testem na to, kto jest najlepszy będzie ewentualne spowolnienie na rynku.

Melaniuk przyznał, że Cordia nie nadąża z tworzeniem banku ziemi. - W tej chwili grunty są bardzo drogie, a ceny jeszcze rosną. Jeżeli kupujemy grunty, to bardzo szybko staramy się je wprowadzać w formie projektów do sprzedaży. Z czasem będziemy chcieli stworzyć bank ziemi – mówił.

- Czy jesteśmy na górce cyklu dowiemy się w momencie, kiedy będziemy już za nią. Rok temu też można było się zastanawiać, czy to już jest górka, a dzisiaj mamy kolejne rekordy – dodał.

Gość zaznaczył, że mimo boomu ceny sprzedaży mieszkań w Polsce są w miarę stabilne. - Np. w Budapeszcie od 2 lat ceny wzrosły ok. 30 proc. - porównał.

Melaniuk przyznał, że firmie udaje się utrzymać średnie marże rynkowe. - Jest to trudne, natomiast nie jest niemożliwe – ocenił.

Zaznaczył, że w Polsce nie ma dobrych narzędzi, żeby zbadać co tak naprawdę na rynku się dzieje i jakie są potrzeby. - Wg. GUSu w Warszawie mamy za dużo o 70 tys. mieszkań, a wg innych wyliczeń mamy niedobór 100 tys. mieszkań. To jest bardzo trudne do policzenia – stwierdził.

Gość ocenił, że nie widać jeszcze w statystykach spowolnienia na rynku z powodu wygasania pieniędzy z MDM. - Ten program pozwolił utrzymać ceny na odpowiednich poziomach z uwagi na wyznaczone limity. Deweloperzy starali się mieć w ofercie mieszkania spełniające narzucone warunki. Można się spodziewać, że teraz nastąpi wzrost cen – prognozował.

Melaniuk zaznaczył, że zmienność rynku w Polsce pod względem uwarunkowań prawnych jest problemem. - To nie jest biznes, którego cykl zamyka się w pół roku tylko w trzech i więcej. Zmiana reguł gry w trakcie powoduje problemy – mówił.

Przyznał, że największy potencjał w Polsce ma ciągle Warszawa, która jest największym i bardzo chłonnym rynkiem. - W Warszawie sprzedaje się tyle nowych mieszkań co w Londynie, gdzie porównujemy 2 mln mieszkańców do 10 mln – mówił.

- Wymienić też należy Kraków, Wrocław, Trójmiasto i Poznań – dodał.

Melaniuk prognozował, że deweloperzy wejdą też w końcu do mniejszych miast. - To jest kwestia czasu. Być może wejdą sami lub będą jakieś wymuszone konsolidacje na rynku – ocenił.

Gość zaznaczył, że klienci kupując mieszkania w pierwszej kolejności wybierają lokalizację. - Cena też jest ważna, ale przede wszystkim wygląd ich przyszłego mieszkania – mówił.

- Sprzedaje się dużo mieszkań małych, ale rośnie też pula dużych mieszkań – dodał.