W przyszłym roku mają się zmienić przepisy dotyczące formalności budowlanych. Ministerstwo Infrastruktury i Budownictwa pracuje nad projektem w tej sprawie. Chodzi o nowelizację niektórych ustaw w związku z uproszczeniem procesu inwestycyjno-budowlanego. Właśnie trafiła do konsultacji publicznych.

Warunki na dwa lata

Nowela zawiera wiele rozwiązań znanych inwestorom z kodeksu urbanistyczno-budowlanego. – Chcemy, by część propozycji kodeksowych weszła w życie wcześniej aniżeli sam kodeks. Chodzi o to, by uniknąć bałaganu i przyzwyczaić budujących i urzędy stopniowo do zmian – tłumaczy Tomasz Żuchowski, wiceminister infrastruktury i budownictwa – Proponujemy więc, by warunki zabudowy obowiązywały tylko dwa lata – mówi wiceminister.

Pomysł podoba się prawnikom.

– Obecnie warunki zabudowy wydaje się bezterminowo. Po kilku latach od ich wydania często się dezaktualizują, ponieważ w sąsiedztwie powstaje nowa zabudowa. Tymczasem inwestor dalej na ich podstawie może budować – mówi Bogdan Dąbrowski, radca prawny w Urzędzie Miasta w Poznaniu. – Na miejscu ministerstwa wydłużyłbym jednak termin ważności warunków o co najmniej rok. Dwa lata mogą bowiem nie wystarczyć inwestorowi do skompletowania dokumentów niezbędnych do uzyskania pozwolenia na budowę – dodaje mec. Dąbrowski.

Projekt doprecyzowuje również zasadę tzw. dobrego sąsiedztwa wykorzystywaną przy wydawaniu warunków zabudowy. Chodzi o to, by inwestycja nawiązywała do istniejącej zabudowy, a więc by np. w dzielnicy typowo willowej nie stawiać sklepów wielkopowierzchniowych lub magazynów albo nie budować w szczerym polu.

Ministerstwo proponuje, by wójt (burmistrz, prezydent miasta), ustalając, czy inwestycja nie narusza zasady dobrego sąsiedztwa, brał pod uwagę jedynie działki bezpośrednio graniczące z nieruchomością, dla której budujący stara się o warunki zabudowy. – Obecnie można nawiązywać do zabudowy znajdującej się w dużej odległości od działki, na której planowana jest inwestycja. Nie musi to być wcale bliskie sąsiedztwo. Efekt tego jest taki, że mamy bałagan w przestrzeni. Chcemy, by to się w przyszłości zmieniło – tłumaczy wiceminister. Projekt wprowadza również uproszczenia dla dużych przedsięwzięć inwestycyjnych: obszary zorganizowanego inwestowania (OZI). Gminy będą mogły je wytyczać planami regulacyjnymi.

– OZI mają być wabikiem dla potencjalnych inwestorów. Obszary te będą przypominać obecne strefy ekonomiczne. Te ostatnie przyciągają do siebie przedsiębiorców jedynie zwolnieniami w podatkach. W przypadku OZI ma być inaczej – mówi wiceminister Żuchowski. Ministerstwo chce, by obowiązywały m.in. uproszczone zasady załatwiania formalności budowlanych, które po wejściu w życie kodeksu mają obowiązywać w stosunku do wszystkich inwestycji.

Jedna decyzja, wiele zgód

Chodzi o zintegrowane pozwolenie na budowę. Zastąpi ono wiele decyzji administracyjnych: pozwolenie na budowę, o podziale nieruchomości, zezwolenie na wycinkę drzew i krzewów, a także zgłoszenie budowy oraz zmiany sposobu użytkowania. Będzie je wydawał starosta (lub prezydent miasta na prawach powiatu), a dla bardziej skomplikowanych inwestycji – wojewoda. Inwestorzy, którzy będą chcieli realizować swoje przedsięwzięcia w OZI, będą mogli sfinansować przygotowanie planu regulacyjnego wytyczającego OZI. Podział zadań inwestycyjnych, w tym publicznych, zapewnią umowy urbanistyczne.

Pomysł podoba się Marioli Berdysz, dyrektor fundacji Wszechnica Budowlana. – Jest szansa, że OZI przyciągną dużych inwestorów. Dobrą propozycją są umowy urbanistyczne. Dzięki temu łatwiej będzie pokryć koszty przygotowania dokumentów planistycznych. Gminy mają dziś z tym duży problem. Brakuje im na to środków – mówi Berdysz. ©?