Najbardziej znanym przykładem rozgrzebanej i porzuconej budowy jest słynny Żagiel Daniela Libeskinda przy ul. Złotej 44. Dźwigi zniknęły stamtąd w wakacje, od tego czasu inwestor, firma Orco Group, nie chce podać terminu ich powrotu.

Firma negocjuje z bankami dalsze kredytowanie inwestycji. Kiedy rozmowy się skończą – nie wiadomo. Firma przechodzi obecnie proces naprawczy.

– Jesteśmy zdeterminowani, by zrealizować plan restrukturyzacji tak szybko, jak to tylko możliwe – mówi prezes Orco Property Group Jean-Franćois Ott.

– Rozmowy z bankami są już bardzo zaawansowane. Mam nadzieję, że wkrótce się już zakończą – dodaje dyrektor marketingu polskiego oddziału tej firmy Alicja Kościesza.

Obskurny szkieleton straszy też na rogu ulic Chałubińskiego i Wspólnej. Krakowski deweloper Salwator zaczął tam budowę hotelu System. Budynek miał być oddany do użytku w 2009 roku, lecz deweloperowi nie starczyło pieniędzy. – Mieliśmy kontrakt z inwestorem, zrobiliśmy, co do nas należało. Salwator miał jednak problemy z płatnościami – mówi Krzysztof Kozioł, rzecznik Budimeksu, który prowadził budowę.

[srodtytul]Miało być San Francisco[/srodtytul]

Podobny problem dotyczy budowy drugiego hotelu tej firmy, przy ul. Sobieskiego. Inwestor chce jeden z nich sprzedać, by skończyć budowę drugiego.

Nieukończona konstrukcja stoi też przy zbiegu ulic Cynamonowej i Indiry Gandhi. Miało tu powstać centrum handlowe Ursynowski Fortepian. Wątpliwe, czy powstanie ono kiedykolwiek. Od momentu rozpoczęcia budowy minęło już ponad dziesięć lat.

W czerwcu 2000 roku w Warszawie przy ulicy Literackiej został wmurowany kamień węgielny pod dyspozytornię i budynek biurowo-administracyjny EuRoPol GAZ. Nowa siedziba spółki, o powierzchni użytkowej 35 tys. mkw., miała łączyć funkcję biurową z centrum nadzoru i monitoringu systemu gazociągów tranzytowych, centrum konferencyjnym, atrium-lobby, częścią gastronomiczną, zespołem sal wystawowych i podziemnym parkingiem.

W 2001 roku, gdy budynek był już w stanie surowym i zaczęto pokrywać go elewacją, budowa stanęła. Początkowo inwestor tłumaczył to zmianami wprowadzanymi w projekcie, które miały lepiej dostosować budynek do rynku nieruchomości. Później nastała cisza.

[srodtytul]Niepewne inwestycje[/srodtytul]

Rozgrzebana budowa straszy również przy pl. Politechniki. Trwa ona już kilkanaście lat. Inwestor – spółdzielnia SBM Bratniak – dostał pozwolenia na budowę w styczniu 1993 r. Nie obowiązywał wtedy obecny plan zagospodarowania przestrzennego, niepozwalający na więcej niż siedem kondygnacji. Szkieleton budynku jest znacznie wyższy i odbiega rozmiarami od sąsiednich budynków.

– Jeszcze półtora roku temu do takich deweloperów ustawiłaby się kolejka chętnych na odkupienie nieruchomości – mówi Orest Nazaruk, doradca zarządu firmy deweloperskiej Instalexport SA. – Niestety, teraz inwestowanie w drogie budynki o prestiżowej lokalizacji nie jest tak bezpieczne jak kiedyś.

Problem z dokończeniem budowy ma również hiszpańska Acciona. Na remontowanym od lat biurowcu Acciona Business Center przy rondzie Daszyńskiego wisi reklama apartamentów tej samej firmy, budowanych kilkaset metrów dalej.

– Prawo budowlane mówi, że decyzja o pozwoleniu na budowę wygasa, jeżeli budowa została przerwana na czas dłuższy niż dwa lata – mówi prawnik Michał Zawiśliński. – Wystarczy więc raz na 24 miesiące wpuścić robotników, by automatycznie przedłużyć sobie pozwolenie – dodaje.

Niewiele może również poradzić ratusz. – Jedyne, co możemy zrobić, to pokazywać zagranicznym inwestorom niedokończone budowy i namawiać ich, by się nimi zainteresowali – mówi Paweł Pawłowski, dyrektor miejskiego Biura Obsługi Inwestorów. – Robimy to przy każdej okazji.

[i]Czytaj też w [link=http://www.zyciewarszawy.pl/artykul/1,410188_Miasto_szkieletow.html]Życiu Warszawy[/link][/i]