Reklama

Książeczka mieszkaniowa premia gwarancyjna po ponad 30 latach

Czytelnik zamknął konto, na którym oszczędzał na lokal. Jedną piątą premii gwarancyjnej musiał oddać bankowi za likwidację rachunku

Aktualizacja: 23.04.2012 16:06 Publikacja: 23.04.2012 15:48

Nasz czytelnik pan Eugeniusz z małej miejscowości pod Bydgoszczą w 1976 roku założył książeczkę mieszkaniową.

– Wpłaciłem na konto  200 zł – opowiada. – Dość szybko zorientowałem się jednak, że o lokal będzie mi bardzo trudno. Na mieszkanie w tamtych czasach musiałbym czekać długimi latami. Dlatego postanowiłem wybudować dom. Wkrótce potem pan Eugeniusz rozpoczął inwestycję. Po kilku latach budynek był gotowy. A czytelnik o książeczce mieszkaniowej zapomniał.

– Przypomniałem sobie o niej kilka miesięcy temu, kiedy zdecydowałem się na generalny remont mojego domu. Pomyślałem, że wypłacony wkład powiększony o premię gwarancyjną wystarczy mi chociaż na opłacenie części prac – opowiada czytelnik. – Tymczasem pieniędzy wystarczyło tylko na dobrą farbę i pędzel.

Po denominacji jego wkład na książeczce mieszkaniowej wynosił... 2 gr, wyliczona przez bank według skomplikowanych wzorów premia gwarancyjna – 205,34 zł. Z kolei odsetki za poprzednie lata wyniosły 25 gr.

– W sumie miałem się wzbogacić o 205,61 zł. Okazało się jednak, że za samą likwidację książeczki bank naliczył 40 zł. Kolejne 5 zł wydałem na przelew pieniędzy na moje konto w innym banku – mówi czytelnik. – Nie rozumiem, dlaczego musiałem zapłacić za to, że zamknięto mi konto.

Reklama
Reklama

Monika Floriańczyk z biura prasowego PKO BP wyjaśnia, że przy ustalaniu wysokości premii gwarancyjnej pod uwagę brane są: data założenia książeczki mieszkaniowej, wielkość wpłat, cena mkw. budynku, jaka obowiązywała zarówno w czasie dokonywania wpłat, jak i w kwartale poprzedzającym złożenie wniosku o likwidację książeczki. Bank uwzględnia też rodzaj budownictwa (jedno- czy wielorodzinne), na jakie mają być przeznaczone pieniądze z premii.

Przedstawicielka PKO BP podkreśla, że jeśli klient ma wątpliwości dotyczące premii, zawsze może złożyć reklamację. Pan Eugeniusz z tego prawa skorzystał.

– Niczego jednak nie wskórałem. W odpowiedzi na reklamację bank stwierdził, że po ponownej analizie rozliczenia likwidacji mojej książeczki nieprawidłowości nie stwierdzono. Do dziś nie wiem jednak, dlaczego ściągnięto ze mnie opłatę za zamknięcie konta – mówi czytelnik.

Monika Floriańczyk tłumaczy, że zgodnie z taryfą opłat bank opłatę za zlikwidowanie książeczek mieszkaniowych pobiera tylko wtedy, gdy jest wypłacana premia gwarancyjna. Bank opłaty nie nalicza, jeśli klient nie ma prawa do premii, a książeczkę likwiduje.

Z danych PKO BP wynika, że na koniec marca tego roku bank prowadził ok. 1,2 mln zł książeczek założonych do 23 października 1990 r. Właścicielom tych rachunków przysługuje prawo do premii.

A nasz czytelnik wylicza, że jeśli każda z tych osób zlikwiduje książeczkę i weźmie premię, to bank tylko na tych operacjach zarobi 48 milionów złotych.  – Muszę przyznać, że po tym interesie życia została mi na pamiątkę zlikwidowana książeczka mieszkaniowa. Bank przychylił się do mojej prośby i oddał mi ten dokument – opowiada pan Eugeniusz.

Reklama
Reklama

Komu i jaka premia za oszczędzanie na mieszkanie

Kiedy można liczyć na nagrodę za oszczędzanie na książeczce mieszkaniowej? Czytelnicy skarżą się na sposób prowadzenia tych kont

? Na łamach „Rz" pisaliśmy już m.in. o czytelniku ze Śląska, którego rodzice w latach 1985 – 1986 wpłacili na książeczkę mieszkaniową 7 tys. zł. Była to równowartość trzech przeciętnych pensji. Po denominacji zostało 70 groszy. Bank nie wypłacił jednak pieniędzy – ani wkładu, ani odsetek. O premii nie było mowy, bo czytelnik nie kupował ani też nie remontował mieszkania. PKO BP tłumaczył, że sprawa jest przedawniona, a książeczka uzyskała status nieczynnej. Stało się tak dlatego, że właściciel konta nie dokonywał na niej żadnych operacji przez pięć lat. A powinien to robić zgodnie z regulaminem.

? Kolejny czytelnik z woj. opolskiego po prawie 40 latach oszczędzania na książeczce mieszkaniowej zarobił 32 zł odsetek. Klient w 1975 r. wpłacił na konto 32 tys. zł. Kwota przekraczała jego roczne zarobki. Czytelnik wyjechał jednak z Polski. Tu nie mógł się doczekać przydziału mieszkania. Książeczki jednak nie zlikwidował. Teraz bank wyliczył mu niskie odsetki. Premii nie przyznał, bo klient nie kupił ani nie remontował mieszkania w Polsce. A tylko wtedy mógłby liczyć na nagrodę za oszczędzanie.

? Rodzice naszego czytelnika z Warszawy w maju 2004 r. założyli książeczkę mieszkaniową, na którą wpłacili 7,2 tys. zł.  Po ośmiu latach zarobili 246 zł. Oprocentowanie spadło, bo klienci nie wpłacali kolejnych transz pieniędzy zgodnie z deklaracją i nie zgromadzili wymaganego wkładu w kolejnych latach oszczędzania. Dlatego od 2005 roku bank naliczał odsetki takie jak na koncie bieżącym.

—aig, blik

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
Jak osiągnąć sukces w sprzedaży online?
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama