– Zwróciliśmy się do banków z przypomnieniem o konieczności rzetelnego informowania klientów o ryzyku związanym z możliwym wzrostem oprocentowania kredytu. Zgodnie ze stanowiskiem przewodniczącego Komisji Nadzoru Finansowego banki powinny – przed zawarciem umowy – prezentować klientom symulacje obsługi kredytu dla stopy referencyjnej na poziomie 3, 5,10 i 15 proc. – powiedział „Rz" Maciej Krzysztoszek z Departament Komunikacji Społecznej Urzędu Komisji Nadzoru Finansowego.
Jednym spadło...
– Obniżki stóp procentowych w Polsce rozpoczęły się w 2012 r., kiedy to w listopadzie Rada Polityki Pieniężnej (RPP) dokonała pierwszego cięcia o 25 punktów bazowych, do poziomu 4,5 proc. Przez ponad dwa lata RPP obniżyła stopy jeszcze dziewięciokrotnie, a od 3 marca tego roku podstawowa stopa wynosi 1,5 proc. Jest to historyczne minimum i zgodnie z zapowiedziami na dalsze obniżki raczej nie możemy liczyć – przypomina Michał Krajkowski, główny analityk firmy Notus Doradcy Finansowi.
Dodaje, że z punktu widzenia kredytobiorców istotniejsza jest stopa WIBOR, gdyż to od niej (zwykle od stawki trzymiesięcznej) zależy oprocentowanie kredytów. Zmiany tej stopy następują z co najmniej kilkutygodniowym wyprzedzeniem, dyskontując wcześniej oczekiwane decyzje RPP. Swoje ostatnie maksimum WIBOR 3M zanotował 11 lipca 2012 r., osiągając poziom 5,14 proc. Po wielu obniżkach stóp procentowych teraz WIBOR 3M wynosi 1,65 proc.
Tak niskie stopy cieszą wszystkich kredytobiorców. Co się jednak stanie z kredytem w sytuacji, gdy zaczną rosnąć?
– Wielu kredytobiorców doskonale wie, co oznaczają wysokie stopy procentowe. Przykładowo osoba, która zaciągnęła kredyt w wysokości 300 tys. zł w styczniu 2010 r., na 30 lat, początkowo płaciła miesięczną ratę około 1740 zł. Jednak w połowie 2012 r. wysokość miesięcznego obciążenia wzrosła o ponad 10 proc. względem początkowej raty – wylicza Michał Krajkowski.