Jacek Bielecki, dyrektor ds. rozwoju i jakości w firmie Marvipol, twierdzi, że ze względu na niewielki udział emdeemowskich mieszkań w warszawskiej ofercie rynku pierwotnego program „MdM" nie ma wpływu na poziom cen. – Wyczerpanie środków na dopłaty nie zmieni rynku w stolicy ani w tych miastach, gdzie pula mieszkań objętych programem dopłat jest znikoma – podkreśla Jacek Bielecki.

Z kolei Adrian Potoczek, dyrektor ds. sprzedaży w Wawel Service, uważa, że warto poczekać na alternatywne propozycje rządu dotyczące wsparcia mieszkalnictwa. – Duże zainteresowanie „MdM" dowodzi, że dla wielu klientów jest jedyną szansą na posiadanie własnych czterech kątów – ocenia dyrektor. – Program powinien mieć swoją kontynuację albo też powinien go zastąpić inny, jeszcze bardziej efektywny. Obecna formuła „MdM" wymaga bowiem wielu zmian – dodaje.

W ocenie Marcina Zaremby-Śmietańskiego, członka zarządu operacyjnego w Grupie Deweloperskiej GEO, firmy, które budują emdeemowskie osiedla, znajdą się w trudnej sytuacji, kiedy zabraknie pieniędzy na dopłaty. – Aby utrzymać sprzedaż na zadowalającym poziomie, zmuszone będą do obniżek czy promocji – np. oferowania darmowych miejsc postojowych czy wyposażenia kuchni – mówi Zaremba-Śmietański. – Jednocześnie „MdM" po części rozwiązuje problem braku pełnego wymaganego wkładu własnego do kredytu hipotecznego. Jeżeli klient go nie ma, to nie pomoże nawet kilku–kilkunastoprocentowa obniżka cen mieszkań. Zatem wyczerpanie środków w „MdM" może się okazać problemem, którego deweloperzy nie będą mogli obejść.

Według Zaremby-Śmietańskiego najważniejsze jest pytanie, kiedy ewentualnie zabraknie pieniędzy na dopłaty. – Jeśli stanie się tak pod koniec roku, a na początku 2017 r. pieniądze znów się pojawią, to rynek deweloperski specjalnie nie ucierpi – ocenia. – Część klientów po prostu przesunie transakcję o parę miesięcy.

Małgorzata Ostrowska, członek zarządu J.W. Construction Holding, ma nadzieję, że po wyczerpaniu się środków czy wygaszeniu programu „MdM" rząd nie pozostawi potrzebujących wsparcia samym sobie. – Jednym z najważniejszych kryteriów wyboru mieszkania jest konkurencyjna cena – wskazuje. – Dlatego staramy się, aby to cena była wyróżnikiem naszej oferty. Inwestycje dopasowujemy do potrzeb klienta i sytuacji na rynku nieruchomości. Na przykład na warszawskim osiedlu Zielona Dolina oferujemy rok mieszkania bez płacenia czynszu. Ceny mkw. lokalu zaczynają się od 5,2 tys. zł za mkw. – podaje.

Mieszkania spełniające kryteria „MdM" stanowią niewielki odsetek w ofercie Matexi Polska. Jak mówi Mirosław Bednarek, prezes tej firmy, Matexi koncentruje się na innym segmencie rynku. – Nasza jedyna inwestycja z segmentu popularnego – warszawski projekt Księżycowa 60 – cieszy się dużym zainteresowaniem klientów, mimo że nie skupialiśmy się na ofercie spełniającej kryteria „MdM" – zapewnia prezes Bednarek.

W Krakowie, jak mówi Łukasz Ziob, prezes Grupy Galinvest, do programu „MdM" kwalifikuje się stosunkowo niewiele mieszkań. – Większość naszych klientów kupuje lokale w początkowym etapie budowy – mówi prezes Ziob. – Stosunkowo wcześnie rezerwują więc sobie pieniądze z transzy dopłat na kolejne lata. Dla przykładu – wszystkie nasze inwestycje, które będą oddawane w tym roku, zostały praktycznie wyprzedane w 2014 roku. Pozwoliło to klientom na rezerwację pieniędzy w programie „MdM" i spokojne oczekiwanie na ukończenie budowy – dodaje.

Zdaniem prezesa Grupy Galinvest rynek, który istniał bez „MdM", szybko sobie poradzi z brakiem programu. – Spodziewam się jednak, że rząd uruchomi kolejne programy mające na celu zwiększenie dostępności mieszkań – mówi Łukasz Ziob.