Reklama

Dostęp do mediów. Bez drogi i kanalizacji domu już się nie wybuduje

Brak uzbrojenia działek to dla inwestorów wciąż duży problem.

Publikacja: 08.01.2017 21:01

Według wiceministra Żuchowskiego system przygotowywania planów zagospodarowania przestrzennego nie s

Według wiceministra Żuchowskiego system przygotowywania planów zagospodarowania przestrzennego nie sprawdził się.

Foto: Rzeczpospolita

– Obowiązkiem gmin jest zapewnić dostęp do mediów – tłumaczy Jacek Bielecki członek zarządu Polskiego Związku Firm Deweloperskich (PZFD). – W praktyce często z tego obowiązku samorządy się nie wywiązują. Deweloper – jak chce budować na danym terenie – musi sam doprowadzić wodę, kanalizację lub wybudować drogę dojazdową. Następnie wlicza to w koszty inwestycji.

Ma to zmienić kodeks urbanistyczno-budowlany. W tej chwili trwają prace nad jego projektem.

Uzbrojenie równoległe z planem

– Chcemy, by gminy – pracując nad planem – jednocześnie zadbały o uzbrojenie działki – mówi Tomasz Żuchowski, wiceminister infrastruktury i budownictwa. Dzięki temu, już po uchwaleniu miejscowego planu, inwestor będzie mógł ruszać z budową.

Według wiceministra Żuchowskiego obecny system przygotowywania miejscowych planów zagospodarowania przestrzennego nie sprawdził się. – To, że dana nieruchomość jest objęta miejscowym planem, nie daje gwarancji, że jest ona również uzbrojona. Często jest odwrotnie. Przeprowadzony jest tylko podział geodezyjny i nic więcej. Nieruchomość nie ma dostępu do mediów lub drogi.

Reklama
Reklama

Pomysł Ministerstwa Infrastruktury nie wszystkim się podoba. – Zobowiązanie gmin do uzbrajania działek równolegle z pracami nad planem nie rozwiąże problemu braku doprowadzenia mediów do nieruchomości – twierdzi Jacek Bielecki.

Jego zdaniem gminy nie uzbrajają nieruchomości nie dlatego, że nie chcą, ale że nie mają na ten cel pieniędzy.

– Jeżeli narzuci się im taki obowiązek, to przestaną uchwalać plany – uważa Bielecki.

Trzeba sypnąć groszem

Podobnego zdania jest Bogdan Dąbrowski, raca prawny z Urzędu Miasta w Poznaniu. – Każdy uchwalony plan przewiduje, przez które działki będzie przebiegała w przyszłości droga. Najczęściej są one własnością osób prywatnych lub prawnych, a nie gminy – mówi mec. Dąbrowski. – Trzeba więc je wykupić. Dopiero potem można wytyczyć drogę i zaprojektować przebieg mediów w pasie drogowym.

W jego opinii na wykupienie gruntu gminy muszą przeznaczyć horrendalne kwoty, a to nie koniec. Drugie tyle muszą mieć jeszcze na uzbrojenie.

Ustawa o gospodarce nieruchomościami przewiduje wprawdzie, że gminy mogą pobierać opłatę planistyczną i adiacencką, ale nie jest to proste w praktyce. Pierwsza z opłat ma pomóc pokryć koszty uchwalenia planu, a druga – budowę infrastruktury. Ich ściągalność jest jednak bardzo niska. Właściciele nieruchomości nie chcą płacić dobrowolnie. Dochodzi więc do wieloletnich sporów sądowych.

Reklama
Reklama

– Samo uchwalenie przepisów problemu nie rozwiąże, jeżeli w ślad za tym nie pójdą finansowe programy wsparcia uzbrajania nieruchomości – uważa Krzysztof Lewandowski, wiceprezydent Zabrza. – Zdajemy sobie sprawę, że obecne uzbrojenie nieruchomości często nie jest wystarczające, że nie ma porządnej drogi asfaltowej czy zamiast kanalizacji jest szambo. Lepsze jednak to niż nic. Z czasem ta droga powstanie, a kanalizacja zostanie wybudowana.

Według niego, gdy uzbrojenie terenu trzeba będzie wykonać równolegle z pracami planistycznymi, to żadne z zadań nie zostanie wykonane.

– Sądzę, że gdyby mieszkaniec Zabrza stanął przed alternatywą: albo wybuduję dom jednorodzinny przy drodze gruntowej i bez kanalizacji, albo wcale, to wybrałby pierwsze rozwiązanie – uważa samorządowiec z Zabrza.

Co ciekawe, miastu Zabrze udało się doprowadzić do uchylenia własnego miejscowego planu. Był on przygotowany dla potrzeb huty Zabrze i przewidywał wytyczenie dróg na nieruchomościach, które do niej należały.

– Następnie zażądała od nas 90 mln zł, wraz z odsetkami tytułem odszkodowania, za grunty pod drogi. To była dla nas bardzo wysoka kwota – tłumaczy wiceprezydent Lewandowski. – Nawet gdybyśmy wykupili te tereny, nigdy nie bylibyśmy w stanie poprowadzić tam mediów. Grunty leżałyby odłogiem, bo w grę wchodziłyby za duże kwoty.

Inwestor z gminą

Projekt kodeksu urbanistyczno-budowlanego przewiduje również całkowicie nową instytucję w prawie, a mianowicie umowy urbanistyczne.

Reklama
Reklama

Inwestor będzie mógł wystąpić do wójta, burmistrza czy prezydenta miasta na prawach powiatu, z propozycją konkretnego przedsięwzięcia, pod warunkiem zmiany miejscowego planu. Następnie władze gminy rozważą jego propozycję. Jeżeli ją przyjmą, to podpiszą z inwestorem u notariusza umowę urbanistyczną. Określi ona dokładnie warunki współpracy. Za zmianę planu inwestor będzie musiał jednak zapłacić.

Wiceminister Żuchowski nie pozostawia też złudzeń.

– Jest to propozycja skierowana do dużych inwestorów, którzy dysponują odpowiednimi środkami finansowymi – mówi Żuchowski.

Dla inwestorów nie jest to jednak żądna nowość. – Umowy urbanistyczne usankcjonują dzisiejsze praktyki – uważa Jacek Bielecki. Obecnie jest to powszechne, że deweloperzy uzbrajają grunt pod inwestycję, a następnie dochodzą do porozumienia z gminą, że po zrealizowaniu inwestycji przejmie ona wodociąg lub drogę i nie zapłaci za to złotówki.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: r.krupa@rp.pl

Nieruchomości
Dobry finisz deweloperów
Nieruchomości
Czy wynajem mieszkań na doby wciąż da zarobić
Nieruchomości
Rynek deweloperski. „Wojna cenowa jeszcze potrwa”
Nieruchomości
Sprzedaż mieszkania. Jaka prowizja dla pośrednika
Nieruchomości
Czego się boją kupujący mieszkania
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama