Spółdzielnia mieszkaniowa zadeklarowała, że śmieci powstające na jej nieruchomości będą zbierane selektywnie, z podziałem na dwie frakcje, odpady mokre oraz suche. Spółka odbierająca odpady komunalne stwierdziła jednak, że nie są one zbierane w sposób selektywny, ale zmieszany. Dokumentacja fotograficzna pokazywała m.in., że w pojemnikach na odpady suche znajdowały się także odpady budowlane, a w kontenerze na mokre – inne frakcje odpadów.
W konsekwencji prezydent miasta ustalił spółdzielni na nowo opłatę za odbiór odpadów komunalnych. Naliczył ją za miesiące, w których te nie były zbierane selektywnie.
Spółdzielnia odwołała się od tej decyzji do samorządowego kolegium odwoławczego. To jednak uznało, że decyzja prezydenta jest prawidłowa. Podobnie sprawę ocenił Wojewódzki Sąd Administracyjny w Gliwicach (sygn. I SA/GI 269/16).
Spółdzielnia wniosła więc kasację do Naczelnego Sądu Administracyjnego, argumentując, że nie może odpowiadać za działania osób trzecich. Według niej odpady komunalne były przez mieszkańców zbierane w sposób selektywny, natomiast inne frakcje trafiały do pojemników dlatego, że wyrzucały je tam inne osoby, niebędące mieszkańcami zarządzanych przez spółdzielnię nieruchomości.
– Skoro osoby trzecie wyrzucały odpady do spółdzielczych kontenerów wbrew jej woli, nałożenie na spółdzielnię dodatkowej opłaty za nieselektywną zbiórkę odpadów jest nieuzasadnione – argumentował na rozprawie pełnomocnik spółdzielni.
NSA te argumenty nie przekonały.
– Obowiązkiem spółdzielni było odpowiednie zabezpieczenie kontenerów, w których odpady były zbierane, przed dostępem osób trzecich – wskazał sąd. – Spółdzielnia nie może wywodzić korzystnych dla siebie skutków z własnych zaniedbań, które polegały na niezabezpieczeniu kontenerów. Innymi słowy, okoliczność korzystania z kontenerów przez osoby trzecie mogłaby mieć znaczenie, gdyby wykazała, że nie ponosi za to winy.